Dają jakość po wejściu
Mistrzowie Polski swoją moc czerpią głównie z ławki rezerwowych.
Leo Bengtsson (po prawej) – ostatni zawodnik, który dał Lechowi trzy punkty. Fot. Paweł Jaskółka/ PressFocus
LECH POZNAŃ
Fantastyczny okres mają za sobą piłkarze Lecha Poznań. 16 punktów w sześciu pierwszych meczach to najlepszy ich start od sezonu 1992/93. Ponadto mistrzowie Polski kontynuują świetną passę w ekstraklasie, która rozpoczęła się po przegranej z Widzewem Łódź na początku marca.
– Czuję, że jesteśmy w gazie i oby ta fala zwycięstw trwała jak najdłużej. Żeby nas cały czas niosła. Przy takim natłoku meczów wygrane nam bardzo pomagają. Gdybyśmy nie osiągali takich wyników, to mentalnie byłoby ciężko – powiedział po meczu z Rakowem obrońca Wojciech Mońka.
W przywoływanym sezonie obrońcy mistrzowskiego tytułu w siedmiu pierwszych starciach zgromadzili sześć zwycięstw i remis. Drużyna trenera Nielsa Frederiksena musi zatem wygrać sobotnie starcie, żeby wyrównać to osiągnięcie. Zadanie nie będzie łatwe, ponieważ Zabrze jest trudnym terenem. Chociaż lechici zwyciężyli tam w lutym 1:0 po golu Mikaela Ishaka, a w lipcu wygrali z Górnikami w Superpucharze Polski, muszą wystrzegać się błędów.
Ważną bronią w tym starciu mogą okazać się zawodnicy rezerwowi. Kolejorz w obecnym sezonie pokazuje swoje najlepsze, ofensywne oblicze. W dotychczasowych sześciu ligowych spotkaniach strzelił 11 goli. Ponad połowę bramek zdobywali jednak zawodnicy, którzy mecze rozpoczynali na ławkach rezerwowych! Rozpoczęła się od meczu z Piastem, w którym trener Frederiksen zareagował zmianami w drugiej połowie i ostatecznie udało się wygrać 3:0, chociaż po pierwszej części był remis!
Rywalizacja z Widzewem to decydujący gol Luisa Palmy na 3:2 po błędzie Bartłomieja Drągowskiego. Starcie z Jagiellonią to bramka Roberta Gumnego w doliczonym czasie. Z kolei ostatni mecz z Rakowem to jedyny gol wprowadzonego Leo Bengtssona. Matematyka nie kłamie – rezerwowi dali Lechowi 12 punktów! I to właśnie oni ponownie mogą być kluczowi, żeby rozstrzygnąć mecz z wicemistrzami Polski na korzyść Kolejorza.
Miłosz Cebo
Kosmiczny pomysł
Lech postanowił zaskoczyć swoich kibiców. Podczas klubowego festynu zorganizowano akcję, w ramach której trzecia koszulka Kolejorza, nosząca nazwę Trzeci Wymiar, została wysłana… w kosmos. Balon stratosferyczny wypuścił Pablo Rodriguez, a sam trykot miał wznieść się na wysokość ok. 35 kilometrów. Całą akcję można było oglądać na oficjalnych kanałach klubu. W sobotę mistrzowie Polski wystąpią jednak w swoim podstawowym komplecie, ponieważ zgodził się na to Górnik, który z kolei wyjdzie w wyjazdowym stroju.