13. KOLEJKA

Zlatan ALOMEROVIĆ

Już po raz piąty w tym sezonie – jest współliderem tej klasyfikacji – zachował czyste konto w meczu ekstraklasy. Tym razem nie tylko o zatrzymane strzały Martina Remacle'a chodzi, ale o dowodzenie obroną, która obronną ręką wyszła z 11 rzutów rożnych i 42 dośrodkowań rywali!

Ondrej ZMRZLY

Prawa obrona to dlań pozycja nieco egzotyczna – tym cenniejsze jest, że nawet Legia nie zdołała małego doświadczenia Czecha w tej grze wykorzystać. A poprzeczka przy Roosevelta po jego uderzeniu w nią drży pewnie jeszcze do tej pory...

Tim PLAVOTIĆ

Może niezbyt widowiskowy w defensywie, ale solidny na pewno – a tego się wymaga od stopera. No i dał Motorowi zapłon do walki o trzy punkty, gdy wyrównał przy Kałuży, zachowując w „piątce” gospodarzy najwięcej zimnej krwi.

Bogdan RACOVITAN

Tak rozeźlił go Jan Biegański na początku meczu z Pogonią bajerancką (kosztem Rumuna...) asystą przy golu Darko Čurlinowa, że potem już nie popuścił Portowcom. Więcej jego grzechów w obronie nie zapamiętaliśmy, za to precyzję przy „główce” na 2:1, odwracającej losy meczu – jak najbardziej.

Eric OTIENO

Biegał i dośrodkowywał. I znów biegał i dośrodkowywał. I tak osiem razy w samej tylko pierwszej połowie. Dośrodkowywał zazwyczaj niecelnie, ale przynajmniej pokazywał kolegom, że obrona Pogoni nie stanowiła w poniedziałek zapory nie do przejścia. Zrozumieli lekcję, a jego dziewiąta wrzutka w końcu okazała się zabójcza dla Szczecinian – akurat Racovitan stał w miejscu, gdzie spadła piłka.

Jan GRZESIK

Wszelkie sprzeczności gromadzi w sobie zawodnik Radomiaka. Raz – że debiutował w ekstraklasie dopiero w roku 25. urodzin. Dwa – że nigdy nie strzelił gola w I lidze, a w elicie ma ich już ponad ćwierć setki. I trzy – że w jednym sezonie potrafił być i lewym obrońcą, i prawym napastnikiem! Zwłaszcza po „trzydziestce” obudził się w nim instynkt łowcy punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. W dwóch ostatnich sezonach miał w niej dwucyfrowe liczby, w obecnym znów zmierza po takie osiągnięcie. A dublet – jak w poniedziałek – to już dlań obowiązkowy punkt programu w każdych rozgrywkach!

Ajdin HASIĆ

Zmieniają się przy Kałuży trenerzy, prezesi, a czasem i właściciele. Niezmienne jest jedno: Bośniak zagra tak, że ręce składać się będą do oklasków. W piątek jeździł z piłką sam między obrońcami lubelskimi, strzelał celnie (raz do siatki) i niecelnie, dryblował i podawał. Gdyby Cracovia miała jeszcze choćby dwóch takich ancymonów, byłaby w innym miejscu tabeli...

Christos DONIS

Szukacie z wyprzedzeniem petard na szaleństwo sylwestrowej nocy? Zgłoście się do Greka czasowo z Radomia – on ma takich w każdym meczu parę na podorędziu! John Carver lubi to!

Bartosz NOWAK

Jeżeli po trzech porażkach z rzędu miał skądś przyjść ożywczy impuls dla Katowiczan, to tylko od ich lidera! Czyż może być lepszy sygnał do pobudki dla kolegów niż hat trick?! Tym razem do całego wachlarza swych znanych doskonale atutów GieKSiarz dorzucił jeszcze niezwykłą „czutkę”: pierwsza i trzecia bramka to potwierdzenie tego, że wie znakomicie, gdzie i w którym miejscu się znaleźć i dołożyć nogę!

Marcel REGUŁA

Zaledwie 25 procent posiadania piłki w meczu z Koroną mieli Lubinianie, wymienili między sobą cztery razy mniej podań, niż rywale. A jednak wygrali, bo w tej liczbowej mizerii zwłaszcza każdy kontakt młodego napastnika z futbolówką pachniał golem – nawet jeśli uderzał z 60 metrów! W protokole trafienie zabrał mu Ariel Mosór, ale to już reguła, że bez Reguły siła ofensywy „miedziowych” nie istnieje!

Abdoul TAPSOBA

To było pół minuty, które dało Burkińczykowi miejsce w jedenastce kolejki. 8 minuta i 48 sekunda doliczonego czasu pierwszej połowy – kapitalna przewrotka, która zostałaby pewnie „golem roku”, gdyby nie ekwibrystyka Karola Niemczyckiego w bramce Śląska. 9 minuta i 18 sekunda – kapitalny lot do piłki nad wyższym o 12 cm (!) Mariusza Malca, ale „główka” wprost w golkipera gości. Aż trudno uwierzyć, że w tym sezonie w lidze ma Tapsoba na koncie tylko gola... samobójczego!


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się