26 klęsk na 2026 rok

Czy Polacy są futbolowymi nieudacznikami? Nie! Jednak niestety równie nam daleko – a może jeszcze dalej – do miana futbolowej potęgi. Czas to sobie wreszcie uzmysłowić...

Reprezentacja Polski przed meczem w Kiszyniowie z Mołdawią za kadencji Fernando Santosa – jednym z najgorszych spotkań reprezentacji w XXI wieku. Fot. Sergey Sokolov / PressFocus

Wierzcie mi: człowiek chciałby być kronikarzem sukcesów, nie klęsk; chciałby zachwycać się, a nie zamartwiać. Jednakże długotrwała posucha każe zmienić mu optykę i przyjąć wreszcie coś oczywistego... Mija właśnie kolejna rocznica od jednej z klęsk (1:2 ze Słowacją), która jest dla mnie symbolem odwrotu, wpisuje się w tezę, że zbitka terminów „piłka nożna”, „polska reprezentacja”, „XXI wiek” – nie jest, delikatnie mówiąc, najszczęśliwszym połączeniem. Przynajmniej jak dotąd. Oczywiście kronikarz-prestidigitator zawsze jest w stanie stworzyć listę życzeń. Zarówno tę dumy wymieszanej w chwale (tak, taką też da się uszyć), jak i tę zadumy wymieszanej w smutku.

Mam poczucie, że w Polsce ciągle bierze górę poczucie potęgi, której na drodze stoją jedynie nieudaczni prezesi czy trenerzy. Niepoprawny optymizm pomaga przeżyć, ale cóż... Siedzieliśmy kiedyś w redakcji „Sportu” z Janem Urbanem i nie potrafiliśmy wymienić dziesięciu piłkarzy, którym należałoby się powołanie do reprezentacji, a których wcześniej nie powołał. Dziesięciu? Znacznie mniej!

Znacznie więcej klęsk XXI-wiecznych jestem za to w stanie wymienić, terkocząc bez zastanawiania niczym karabin maszynowy. W dodatku byli to rywale nie zawsze wagi superciężkiej. Oto te najbardziej dla mnie bolesne wspomnienia jako kibica reprezentacji Polski. Nie biorę już nawet pod uwagę tych remisów, które były jak klęski, przesiewam te porażki, zostawiając jedynie te najbardziej przykre. Trudno uwierzyć, ale i tak uzbierało się ich już dwadzieścia sześć. Średnio jedna na rok...

I. 5 września 2001, Mińsk: Białoruś 1:4, eliminacje MŚ 

Pamiętam, że wracałem z Mińska zmięty jak ścierka. Polska świetnie spisywała się w eliminacjach do mundialu, wywalczyła awans, ale ten wyjazd był jak obuchem w łeb po trzynastu meczach bez porażki. Niejaki Roman Wasiluk wbił Jerzemu Dudkowi cztery gole! Byłem zdruzgotany. Skąd mogłem wiedzieć, że trzeba cieszyć się, że klęski w nieważnych momentach są nieważne?

II. 10 czerwca 2002, Jeonju, Portugalia 0:4, finały MŚ

Niezmiennie zdumiewa mnie, gdy Tomasz Hajto jeździ po obecnych piłkarzach jak po burej suce. Powinno mu się puszczać mecz o wszystko w mundialu w Korei, gdzie przykro było patrzeć, jak Pedro Pauleta robił z niego pośmiewisko. To miał być mundial zmartwychwstania, po 16 latach niebytu, a wprowadził do polskiego futbolu nową zasadę: „mecz otwarcia – mecz o wszystko – mecz o honor”. To był właśnie mecz o wszystko...

III. 12 października 2002, Warszawa, Łotwa 0:1, eliminacje ME

Wszystko, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, miał podnieść selekcjoner Zbigniew Boniek, ale okazało się, że jego różdżka była zwykłym patykiem. To był mecz katastrofalny, w dodatku z rywalem, który wcześniej nigdy nic nie osiągnął. Dla selekcjonera Bońka Waterloo było niedługo później, w Kopenhadze. Piłkarze i trener bardzo chcieli, ale poza chciejstwem nie było zbyt wiele. „Chce się wyć!” – to jeden z tytułów prasowych. Po tej klęsce „Zibi” zniknął na lotnisku w Kopenhadze. Potem przysłał z Włoch faks, że rezygnuje.

IV. 18 sierpnia 2004, Poznań, Dania 1:5, towarzyski

Ciężkie chwile przeżył też dawny kolega Bońka z reprezentacji i jego następca - Paweł Janas. Próba generalne przed eliminacjami do mundialu wypadła fatalnie, ale - złe miłego początki: udało się je przebrnąć.

V. 9 czerwca 2006, Gelsenkirchen, Ekwador 0:2, finały MŚ

Trener Janas podniósł tę drużynę, jednak w meczu otwarcia niestety musieliśmy sobie uświadomić – w starciu z drużyną wcale nie z pierwszej półki latynoskiego futbolu – że świat uciekł nam cholernie daleko...

VI. 2 września 2006, Warszawa, Finlandia 1:3, eliminacje ME

W XX wieku bawiliśmy się z Finami niejednokrotnie, tym razem – w debiucie Leo Beenhakkera jako selekcjonera – to oni zabawili się z nami. Pomysł zmuszania delikatnego Tomasza Frankowskiego do walki o górne piłki z twardym jak skała stoperem Samim Hyypią był wyjątkowo chybiony.

VII. 6 czerwca 2007, Erywań, Armenia 0:1, eliminacje ME

Beenhakker wszystko to podniósł, ale starcie z Ormianami uświadomiło, że ciągle mieszkamy w papierowych chatkach. Jan Tomaszewski twierdził potem, że zawiódł Artur Boruc, bo „popełnił kardynalny błąd taktyczny. Ustawił do muru sześciu zawodników. Tak nie można! Przez to nie widział piłki strzelanej z wolnego”.

VIII. 15 października 2008, Bratysława, Słowacja 1:2, eliminacje ME

Właśnie ten mecz był pretekstem napisania tego tekstu. Wygrywasz, do końca parę minut, a potem dostajesz za sprawą tego samego piłkarza dwa gongi i jest po sprawie. Stanislav Šesták lubi Polskę, tym bardziej że urodził się tuż przy granicy polsko-słowackiej...

IX. 28 marca 2009, Belfast, Irlandia Północna 2:3, eliminacje MŚ

Czasem piłkarze mają pecha, zwłaszcza w tym, jak zostają zapamiętani. Artur Boruc był dobrym bramkarzem, ale kiedy słyszę to nazwisko, już zawsze będzie kojarzyła mi się 61 minuta tego meczu. Po ryzykownym zagraniu Michała Żewłakowa do Boruca piłka odbiła się tak niefortunnie, że ten machnął się, a kapitan pokonał własnego bramkarza.

X. 10 września 2009, Maribor, Słowenia 0:3, eliminacje MŚ

Jedyny przypadek, gdy prezes PZPN-u (wtedy Grzegorz Lato) zwolnił selekcjonera (wtedy Leo Beenhakkera) przed kamerami telewizyjnymi. „Holender miał do mnie o to pretensje, ale dobrze się stało” – mówił potem niespeszony prezes. Na mundial do RPA nie pojechaliśmy.

XI. 8 czerwca 2010, Murcja, Hiszpania 0:6, towarzyski

Towarzyska gra z mocarzem, która pokazała, że nie jesteśmy już nawet w II lidze. Bolało!

XII. 16 czerwca 2012, Wrocław, Czechy 0:1, finały ME

Impreza stulecia, Polska pierwszy raz jako gospodarz finałów i mecz, który przesądza, że nawet nie wychodzimy z grupy. Mecz o wszystko zagrany tak, jakby był o nic. Franz Smuda też nie okazał się cudotwórcą. – Myślałem, że wyjdziemy z grupy – przyznał selekcjoner. My też.

XIII. 22 marca 2013, Warszawa, Ukraina 1:3, eliminacje MŚ

Na udział w brazylijskim mundialu też byliśmy zbyt słabi. W meczu z Ukraińcami było posprzątane już po 7 minutach (0:2). Próżno potem na Maracanie wypatrywałem Polaków. 

XIV. 1 września 2017, Kopenhaga, Dania 0:4, eliminacje MŚ

Złe złego początki. Wyszliśmy wtedy z grupy, pojechaliśmy do Rosji, ale lekcja z Danią była zwiastunem kolejnych lekcji. Okazało się, że ćwierćfinał Euro w 2016 roku był jedynie przypadkiem, a nie prawidłowością. 

XV. 19 czerwca 2018, Moskwa, Senegal 1:2, finały MŚ

Ludzie myśleli, że na starcie połkniemy Afrykańczyków na przystawkę. Chyba źle zabraliśmy się w ogóle do przygotowań, rozgrywając na początku roku sparing z Nigerią (też przegrany), która grała zupełnie inaczej niż Senegal.

XVI. 24 czerwca 2018, Kazań, Kolumbia 0:3, finały MŚ

Kolejne tragiczne spotkanie o wszystko. Odbierające wszystko: chęci, entuzjazm i wiarę, że cokolwiek ma sens. To była prawdziwa masakra, której Adam Nawałka nie przetrwał. 

XVII. 6 września 2019, Lublana, Słowenia 0:2, eliminacje ME

Ten rywal to nasz prawdziwy kat. Spuszcza nam łomot, nawet gdy sam jest przeciętny. „Nie funkcjonowało wiele aspektów, jest dużo do poprawy” – przekonywał po spotkaniu Robert Lewandowski. Na Euro jednak pojechaliśmy. Pojechaliśmy przekonać się, że...

XVIII. 14 czerwca 2021, Petersburg, Słowacja 1:2, finały ME

...że szkoleniowiec z zagranicy też nie jest czarodziejem. Paulo Sousa nie zmienił naszej drużyny. W najważniejszym meczu – spotkaniu otwarcia z przeciwnikiem do ogrania – znów okazało się, że to on może powiedzieć dokładnie to samo o Polsce. 

XIX. 8 czerwca 2022, Bruksela, Belgia 1:6, Liga Narodów

Europejska trzecia liga reprezentacyjna... Aż mi się nie chce wspominać tego meczu, kiedy pamięta się starcia z tym rywalem z lat 80. XX wieku.

XX. 30 listopada 2022, Dauha, Argentyna 0:2, finały MŚ

Mecz wstydu. Tego nie było chyba wcześniej... Jeden z polskich piłkarzy kadry Czesława Michniewicza poprosił Argentyńczyków o to, by przy stanie 0:2 nie podwyższali wyniku. Taką wersję zdarzeń przedstawił potem obrońca Nicolas Tagliafico.  

XXI. 20 czerwca 2023, Kiszyniów, Mołdawia 2:3, eliminacje ME

Koszmar z ulicy Wiązowej. Nie osłodził tego gol nr 1500 w dziejach. Prowadzimy 2:0, by przegrać 2:3 z prawdziwym outsiderem. Nigdy wcześniej Polska nie przegrała z rywalem będącym aż tak nisko w rankingu FIFA. Najgorszy mecz (a właściwie jego połówka) za kadencji sowicie opłacanego Fernando Santosa, który z Portugalią zdobywał mistrzostwo Europy.

XXII. 10 września 2023, Tirana, Albania 0:2, eliminacje ME

Gwóźdź do trumny Fernando Santosa, drugi portugalski selekcjoner, który pożegnał się w niesławie. – Nie ma dla nas żadnego wytłumaczenia. Zawiedliśmy – przyznawał po spotkaniu Robert Lewandowski. 

XXIII. 15 listopada 2024, Lizbona, Portugalia 1:5, Liga Narodów

Łomot jak wcześniej z Hiszpanią i Belgią. Czyżby na razie nie było w ogóle sensu grać z o tyle mocniejszymi?!

XXIV. 19 czerwca 2025, Helsinki, Finlandia 1:2, eliminacje MŚ

To spotkanie bardziej pamięta się z decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Robertowi Lewandowskiemu przez Michała Probierza, choć wynik sprawił wszystkim ogromną przykrość.

XXV. 31 marca2026, Solna, Szwecja 2:3, eliminacje MŚ

Jana Urbana ten mecz niewątpliwie boli do teraz. Wierzę, że na kolejny wielki turniej już z reprezentacją awansuje.

XXVI. 5 października 2026, Zenica, Bośnia i Hercegowina 0:1, Liga Narodów

Wszyscy pamiętamy... Jaki będzie kolejny mecz na tej liście?

Paweł Czado

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się