Ależ „kliknęło” w Singapurze!

Maja Chwalińska zagra w sobotę o finał turnieju WTA 500 w wyspiarskim mieście-państwie! Jej rywalką w sobotnie południe będzie Leylah Fernandez, która „wyrzuciła” z zawodów Mirrę Andriejewą.

Tenis Mai Chwalińskiej jest dla rywalek w Singapurze nie do rozszyfrowania. Oby tak do finału! Fot. IMAGO/PressFocus

Cóż, chyba muszę grać tylko w Singapurze – śmiała się po piątkowej wygranej z Elise Mertens polska tenisistka, zagadnięta na korcie o to, co „kliknęło” w jej grze właśnie na twardych kortach w tym azjatyckim mieście-państwie. Maja Chwalińska po sensacyjnym finale Rolanda Garrosa w czerwcu, przegrała 6 z siedmiu kolejnych spotkań. Ale w turnieju rangi 500 (z pulą nagród 1,2 mln dolarów) znów przypomina tę tenisistkę z wiosny z Paryża.

W trzech meczach Polka nie straciła seta, oddała w sumie 11 gemów (!), a w ćwierćfinale rozbiła 19. w rankingu Elise Mertens 6:2, 6:2. W Singapurze Belgijka broniła tytułu, ale jest bezradna w starciach z „magiczną mańkutką” z Bielska-Białej, czy to na korcie twardym, czy to na mączce – podczas French Open, w 2. rundzie, też ugrała tylko 4 gemy (6:4, 6:0).

Będzie top 20?

24-letnia Polka nie pozwalała Mertens na złapanie rytmu, nieustannie zmuszając ją do popełniania błędów dzięki mieszaniu kąśliwych slajsów, wysokiego topspinu i nagłych, płaskich przyspieszeń.

- Sezon trwa wiele tygodni i nie da się grać świetnie w każdym z nich. Liczy się przede wszystkim regularność i praca. Trzeba też uzbroić się w cierpliwość. Z pewnością czekają mnie jeszcze trudniejsze tygodnie, ale cieszę się, że zachowałam spokój. Ciężko pracowałam i cieszę się, że ta praca procentuje – podkreśliła Maja.

Po Paryżu to dopiero jej drugi półfinał turnieju WTA w karierze, który oznacza, że w przyszłym tygodniu wróci na najwyższe w karierze 21. miejsce na świecie; przynajmniej – gdyby tenisistka z Bielska-Białej pokusiła się o jeszcze jedno zwycięstwo, zadebiutuje w top 20, a gdyby wygrała cały turniej – będzie na 17. pozycji! - Ten półfinał z pewnością jest dla mnie bardzo ważny. Miałam za sobą kilka trudnych tygodni, więc muszę przyznać, że smakuje to wyjątkowo dobrze – zauważyła podopieczna Jaroslava Machovsky'ego.

Nie będzie rewanżu

W półfinale Maja mogła spodziewać się okazji do rewanżu za finał Rolanda Garrosa z Mirrą Andriejewą, ale do niego nie dojdzie. Rozstawiona z „jedynką” 5. na świecie Rosjanka przegrała bowiem z 31. w rankingu Leylah Fernandez 2:6, 5:7. To niespodzianka tylko pozornie, bo Kanadyjka wygrała ich dwa wcześniejsze spotkania na korcie twardym. Ale to jej najcenniejsze zwycięstwo w tym sezonie, bo dało jej pierwszy w 2026 roku półfinał w cyklu.

To będzie pierwsza potyczka Polki z finalistką US Open 2021, również leworęczną - rozpocznie się w sobotę nie przed 12.00 czasu w Polsce. - Maja jest bardzo wymagającą przeciwniczką. Ona również ma świetny sezon, dotarła do finału turnieju wielkoszlemowego, gra znakomicie. To nie będzie więc łatwy mecz – doceniła Chwalińską Fernandez.

Dramat półfinalistki

W drugiej połówce drabinki Singapur Tennis Open poznaliśmy już finalistkę. Została nią Australijka Talia Gibson (63.), która w ćwierćfinale sprawiła niespodziankę, pokonując rozstawioną z numerem 7 Greczynkę Marię Sakkari 6:1, 4:6, 6:2, a potem okazało się, że jej półfinałowa rywalka – Tatiana Prozorowa (180.) – musiała się wycofać z rywalizacji w dramatycznych okolicznościach. W meczu deblowym Rosjanka dostała piłką prosto w głowę i przez dłuższą chwilę wymagała pomocy medycznej...

(ToM)

1 POKONANIE Elise Mertens to pierwsze zwycięstwo Mai Chwalińskiej nad zawodniczką z top 20. Po drodze do finału w Paryżu zanotowała m.in. trzy wygrane nad tenisistkami sklasyfikowanymi między 21. a 24. miejscem na świecie – Mertens, Anną Kalińską i Dianą Sznajder.

◼„Zielaczek” w końcu wygrał

Jan Zieliński i Brytyjczyk Luke Johnson czekali na wspólne zwycięstwo od 22 czerwca, czyli od... ponad trzech miesięcy! W końcu się doczekali – w piątek awansowali do ćwierćfinału debla turnieju ATP 250 na kortach twardych w chińskim Chengdu, pokonując w 1. rundzie rozstawionych z „dwójką” Francuzów Fabiena Reboula i Sadio Doumbię 4:6, 6:4, 10-3.

W singlu w Chengdu rozstawiony z „piątką” jest Hubert Hurkacz (46. ATP), który w 2. rundzie spotka się w sobotę z Amerykaninem Michaelem Dammem (106.). W 2. rundzie, ale w innym chińskim mieście – Hangzhou – zagra z kolei Kamil Majchrzak; rozstawiony z numerem 8. Piotrkowianin (73.) zmierzy się z Chińczykiem Yunchaokete Bu (111.).

◼ Czeszki w finale

Tenisistki Czech zostały pierwszymi finalistkami drużynowego turnieju Billie Jean King Cup w chińskim Shenzhen. W półfinale pokonały Hiszpanki 2:0. Najpierw Karolina Muchova wygrała z Jessicą Bouzas Maneiro 7:5, 6:4, a później szósta zawodniczka światowego rankingu, mistrzyni Wimbledonu Linda Noskova pokonała Cristinę Bucsę 7:6 (7-5), 6:2. W tej sytuacji nie było już potrzeby rozgrywania meczu deblowego. Finałowe rywalki Czeszek wyłoni sobotni półfinał Ukrainek z broniącymi tytułu Włoszkami.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się