Ależ końcówka Górali!
Długo wydawało się, że Podbeskidzie poniesie pierwszą od roku porażkę przy Rychlińskiego. W końcówce do remisu doprowadził Michał Rakoczy, a gola na wagę wygranej zdobył Dalibor Takać.
W Bielsku-Białej w końcu mieli powody do radości. Fot. Krzysztof Dzierżawa/PressFocus
Do przerwy 0:1...
„Górale" próbowali odgryźć się uderzeniami po stałych fragmentach gry. Po jednym z nich celnie główkował Aleksander Iwańczyk, ale strzał nie mógł zaskoczyć bramkarza. Gol otwierający wynik padł w 21 minucie. Stal egzekwowała rzut wolny spod linii bocznej boiska, a piłkę odchodzącą od bramki bił w pole karne Sean Goss. Nie było to jednak najlepsze dośrodkowanie i wydawało się, że bez problemów wyłapie je Szymon Brańczyk. 20-letni bramkarz niespodziewanie wypuścił piłkę z rąk, gdzie dopadł do niej Vladislaw Krasouski, który posłał futbolówkę do pustej siatki. Wszystkiemu biernie przypatrywano się z bliska przy braku zdecydowanej reakcji obrońców Podbeskidzia.
Po upływie dwóch kwadransów mógł paść wyrównujący gol. Po akcji prawą stroną Toki Hirosawa wypatrzył niepilnowanego przed polem karnym Michała Rakoczego. Pomocnik wypożyczony z Cracovii przyjął piłkę, zwiódł obrońcę i oddał płaski strzał w kierunku dalszego słupka, ale piłka minęła cel.
Pierwszą odsłonę dobrą okazją na gola zamknęli gospodarze. Daniel Pietraszkiewicz, który po ponad miesiącu wrócił do składu, wykorzystując uraz Maksymiliana Sitka, dwukrotnie uderzał na bramkę Stali po rajdzie lewą stroną. Przy drugim uderzeniu piłka trafiła w rękę interweniującego obrońcy, a gospodarze domagali się rzutu karnego. Po konsultacji arbiter nakazał jednak kontynuować grę.
Tylko w słupek
Po zmianie stron to Stal jako pierwsza stworzyła sobie świetną okazję bramkową, którą zainicjowało ponad trzydziestometrowe zagranie z linii obrony do Gossa. Środkowy pomocnik przy biernej postawie defensywy przebiegł kolejnych kilkadziesiąt metrów i oddał strzał z okolicy pola karnego, który minimalnie minął dalszy słupek bramki Podbeskidzia. Odpowiedź gospodarzy mogła być błyskawiczna. Po przechwycie w środku pola i prostopadłym podaniu od Oskara Sewerzyńskiego sam na sam z bramkarzem znalazł się Lucjan Klisiewicz, ale jego strzał po długim rogu trafił tylko w słupek.
Po upływie godziny ponownie Stal stanęła przed szansą na drugiego gola i znów wystarczyły do tego dwa podania. Długie zagranie od bramki trafiło bezpośrednio pod nogi Rittmuellera, który bez większych problemów minął Kamila Sochania i wyłożył piłkę na wolne pole do Gossa. Pomocnik oddał strzał z pierwszej piłki z około 20 metrów, ale podobnie jak w poprzedniej próbie, minimalnie chybił.
W końcu mieli szczęście
Kwadrans przed końcem to Podbeskidzie miało kolejną stuprocentową sytuację. Gdy wydawało się, że dośrodkowanie Rakoczego jest nieudane, to niefrasobliwa interwencja obrońcy sprawiła, że piłka trafiła pod nogi niepilnowanego Bartosza Martosza. Pomocnik oddał strzał z siedmiu metrów, a piłka wpadłaby do siatki, gdyby nie wbiegający w światło bramki Krasouski, który wybił ją niemal z linii bramkowej.
W końcówce los uśmiechnął się do „Górali". Najpierw do siatki trafił Rakoczy, który egzekwował rzut wolny z około osiemnastu metrów po faulu na Sewerzyńskim i zmieścił piłkę tuż przy słupku pilnowanym przez Svyatoslava Vanivskyia. Trzy minuty później do bramki gości trafił Dalibor Takać, który z bliska wykorzystał dogranie Martosza, zapewniając gospodarzom drugą wygraną w sezonie.
Bartłomiej Kawalec
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Podbeskidzie Bielsko-Biała - Stal Rzeszów 2:1 (0:1)
0:1 - Krasouski, 21. min (głową), 1:1 - Rakoczy, 87. min, 2:1 - Takać, 90. min
PODBESKIDZIE: Brańczyk - Sochań, Majsterek, Kasperkiewicz - Hirosawa, Iwańczyk (46. Smoliński), Urynowicz (46. Sewerzyński), Pietraszkiewicz (66. Martosz) - Rakoczy, Klisiewicz (79. Szykawka), Słomka (66. Takać). Trener Marcin WŁODARSKI.
STAL: Vanivskyi - Theide, Kaczor, Krasouski, Kukuła - Pukuła (56. Wiśniowski), Goss, Leniart, Brzęk (56. Listkowski), Rittmueller - Buksa (71. Salomon). Trener Marek ZUB.
Sędziował: Piotr Rzucidło (Warszawa). Widzów: 2104. Żółte kartki: Kasperkiewicz, Klisiewicz - Krasouski.