Amerykański chrzest
Pęknięte szyby, 20 tysięcy chętnych i wygrana z USA. Niezwykła premiera hali Baildonu.
Hala Baildonu została zburzona w 2003 roku. Zostało wiele wspomnień. Fot. Facebook Baildon Katowice
HISTORIA ŚLĄSKIEGO BASKETU
57 lat temu w Katowicach reprezentacja Polski rozegrała pokazowy mecz z akademicką kadrą USA. Spotkanie było jednocześnie inauguracją nowej hali.
Tajemniczy rywale
Był początek września 1969 roku. Oczekiwania przed wizytą gości z Ameryki były ogromne, chociaż sylwetki rywali pozostawały dla Polaków owiane tajemnicą. Trener państwowy Witold Zagórski przyznawał bez ogródek na łamach ówczesnej prasy: „Nic mi one nie mówią, albo też w koszykówce amerykańskiej następuje ciągła rotacja zawodników i w okresie trzech lat, jaki minął od mojej ostatniej bytności w Ameryce, wiele się zmieniło. Można jednak być pewnym, że zobaczymy koszykarzy wysokiej i najwyższej klasy.”
Szyby pękały od naporu tłumu
Lokalna prasa żyła jednak nie tylko samym meczem, ale i ogromnym zamieszaniem wokół dystrybucji biletów oraz gorączkowymi przygotowaniami samego obiektu. „Zamówień na bilety wpłynęło grubo ponad 20 tysięcy; sprzedano 1900, dalsze 360 miejsc zajmą ludzie, upoważnieni do korzystania z bezpłatnego wstępu (...). Jeszcze we wtorek w południe trwały w hali... przedostatnie roboty. Dopiero około godziny 13 zamontowano kosze” - to relacja jednej z gazet.
Mimo technicznych niedociągnięć, architektura nowego obiektu wywarła na selekcjonerze kadry kolosalne wrażenie. Zagórski tak podsumował wizytację w Katowicach: „Hala bardzo mi się spodobała - z największą rozkoszą przeniósłbym ją, tak jak stoi, do Warszawy... Zauważyłem mądre rozwiązania w hali. Na przykład zadbano o to, aby od strony wschodniej nie padały promienie słoneczne. (...) Cieszę się bardzo, że dzięki »nieodwołalnemu« terminowi meczu z akademikami USA: 3 września 1969 roku, hala zostanie praktycznie oddana do użytku właśnie w tym dniu, a nie... w lutym!”
Pierwsi kibice pojawili się przed obiektem na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem. „Katowice przeżyły wczoraj prawdziwe koszykarskie święto. W nowej hali Baildonu, nie całkowicie wykończonej, panowała znakomita atmosfera. Co prawda pękły dwie szyby, bowiem napór publiczności był duży, zaś w hali tylko około 2300 miejsc i nie dopisała megafonizacja, jednak te mankamenty nie mogły zredukować kapitalnego wrażenia, jakie na wszystkich - na swoich i obcych - wywarła nowa hala" - pisał dziennikarz „Trybuny Robotniczej”.
Dramatyczna końcówka i popis Jurkiewicza
Sam mecz od pierwszej minuty przyniósł kapitalne widowisko i twardą walkę. Biało-czerwoni, wśród których znaleźli się m.in. Włodzimierz Trams, Grzegorz Korcz, Waldemar Kozak czy młody Andrzej Seweryn, zagrali bez kompleksów. Do przerwy Polacy prowadzili niespodziewanie 39:27. Po zmianie stron Amerykanie zmienili taktykę, przechodząc na twarde krycie „każdy swego” i zdołali na moment objąć prowadzenie 58:56.
Końcówka spotkania była niezwykle dramatyczna. Na 40 sekund przed końcowym gwizdkiem niesamowitym rzutem z dystansu popisał się Edward Jurkiewicz, wyprowadzając Polskę na prowadzenie 69:68. Chwilę później udany kontratak przypieczętował historyczną wygraną Polaków 71:68. Jurkiewicz rozegrał kapitalne zawody, rzucając aż 39 punktów i stając się bezdyskusyjnym bohaterem spotkania.
Choć tablicę świetlną i zegar trzeba było wypożyczyć na to spotkanie z Warszawy, a oficjalna gala otwarcia hali odbyła się dopiero parę tygodni później, to właśnie nieoczekiwane zwycięstwo nad faworyzowanymi akademikami z USA stało się najpiękniejszym możliwym chrztem bojowym dla nowej hali Baildonu.
Piotr Płatek