Anioły znowu najlepsze!
W niedzielny wieczór PRES Grupa Deweloperska Toruń ponownie, tym razem we Wrocławiu, pokonała Betard Spartę i po raz drugi z rzędu zdobyła tytuł mistrza Polski.
Tak prezentuje się najlepsza drużyna najlepszej żużlowej ligi świata. Fot. PAP / Maciej Kulczyński
PGE EKSTRALIGA
Zespół z Torunia przyjechał na rewanż finału play off, mając 20 punktów zaliczki i tym samym był o krok od obrony mistrzostwa. Trener Sparty Piotr Protasiewicz zapowiadał co prawda walkę o złoto, ale wszyscy we Wrocławiu byli świadomi, że szanse na odrobienie strat są niewielkie. Sytuacje komplikowała jeszcze mocniej absencja Bartosza Kowalskiego, za którego w składzie znalazł się Nikodem Mikołajczyk.
Już w pierwszym wyścigu Protasiewicz musiał zastosować zmianę i za Mikołajczyka posłał innego juniora Marcela Kowolika na tor, ale ten przyjechał ostatni. Chwilę później w biegu młodzieżowców Kowolik ponownie przywiózł „zero” i po minięciu mety wściekle uderzał w kierownicę, bo nawet nie nawiązał walki.
Torunianie od początku byli świetnie spasowani do toru i szybcy na dystansie. I tyczyło to także juniorów. Na zakończenie pierwszej serii oczy były zwrócone na Macieja Janowskiego i Mikkela Michelsena, a świetnie spod taśmy wyszedł młody Antoni Kawczyński i pewnie zwyciężył. To była trzecia z rzędu wygrana 4:2 gości i w dwumeczu mieli już 26 punktów przewagi.
Pierwsze drużynowe zwycięstwo gospodarze odnieśli dopiero w biegu szóstym i to od razu podwójnie, ale za chwilę Robert Lambert i Patryk Dudek przywieźli cztery punkty. W sumie drugą serię udało się Spartanom wygrać, ale nadal przegrywali (20:22), a do końca meczu pozostawało tylko osiem biegów. Poza Artiomem Łagutą żaden z gospodarzy nie miał w tym momencie „trójki” na koncie. Można było odnieść wrażenie, że gospodarzom zupełnie nie pasuje tor. Wrocławski owal do tej pory słynął z tego, że jest wiele ścieżek do wyprzedzania, ale w niedzielę tego brakowało. Żużlowcy po starcie ustawiali się przy krawężniku i jak była jakaś mijanka, to dlatego, że ktoś popełnił błąd i odszedł za bardzo na zewnętrzną.
Stadion Olimpijski, który cały czas wierzył, zupełnie zamarł po biegu ósmym. Brady Kurtz na ostatnim łuku się zachwiał, stracił prędkość i pierwszy na linię mety wpadł Michelsen. Sparta miała jeszcze szanse na odrobienie strat, ale tylko iluzoryczne, a dwa wyścigi później sprawa złota została już rozstrzygnięta definitywnie. Gospodarze musieli wygrać bieg 5:1, ale udało się tylko zremisować i w całym meczu było 32:28 dla Torunian. Nawet gdyby Sparta pozostałe biegi zwyciężyła podwójnie, nie miała szans na odrobienie strat.
Mimo to żadna z drużyn nie zamierzała odpuszczać i walka o zwycięstwo w meczu trwała do ostatniego biegu. W nim nowy indywidualny mistrz świata Robert Lambert stoczył świetną walkę z Kurtzem. Australijczyk atakował, ale Brytyjczyk się skutecznie bronił, dowiózł trzy punkty i zapewnił swojej drużynie minimalną wygraną 46:44.
Dla Torunian to szósty złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Piąty zdobyli rok temu, a wcześniejsze w 2008 roku (jako Unibax) oraz 2001, 1990 i 1986 (te trzy jako Apator). Najbardziej utytułowaną ekipą pozostaje Unia Leszno, która ma w dorobku 18 tytułów.
◼ Betard Sparta Wrocław – PRES Grupa Deweloperska Toruń 44:46
WROCŁAW: Łaguta 16 (3, 3, 3, 3, 3, 1), Kurtz 14 (2, 2, 2, 3, 3, 2), Bewley 8 (0, 2, 3, 1, 2), Janowski 3 (2, 1, 0, 0), Andersen 3 (2, 0, 0, 1), Kowolik 0 (0, 0, 0, 0, 0), Mikołajczyk - (-, -, -, -, -).
TORUŃ: Lambert 11 (1, 3, 1, 3, 3), Sajfutdinow 8 (3, 2, 2, 1, 0), Michelsen 7 (1, 0, 3, 2, 1), Kawczyński 7 (3, 3, 1, 0), Bloedorn 6 (2, 1, 1, 2), Dudek 4 (1, 1, 2, 0, -), Duchiński 3 (1, 0, 2).
Najlepszy czas dnia – Artiom Łaguta (62,15) w 7. biegu.
Sędzia Krzysztof Meyze (Wtelno). Widzów 13 500.
Pierwszy mecz 55:35 dla Torunia.
Gorzów zostaje
W rewanżowym meczu barażowym o miejsce w ekstralidze Gezet Stal pokonała 49:41 Hunters PSŻ. Wcześniej w Poznaniu gospodarze wygrali 47:43 i tym samym żużlowcy z Gorzowa Wielkopolskiego obronili się przed spadkiem. Najwięcej punktów dla Gezet Stali w niedzielnym meczu zdobyli Anders Thomsen - 13 i Mathias Pollestad - 11 (obaj w pięciu startach), a dla gości Ryan Douglas - 15, który uczestniczył w aż siedmiu wyścigach.