Bez worka pieniędzy

Z DRUGIEJ STORNY - Kacper Janoszka

Johan Cruyff miał powiedzieć, że nigdy nie widział, żeby worek pieniędzy wygrał mecz. Przypisywane mu słowa często są przypominane, gdy klub mniejszy wygra z tym bogatszym. Przyznam się, że zapomniałem o tym powiedzeniu legendarnego holenderskiego piłkarza i trenera. Przed sezonem z góry skazywałem Piasta na pożarcie. Popatrzyłem na kadrę, jaką dysponuje Daniel Myśliwiec, na transfery do i z klubu, dokonałem paru obliczeń i wyszło mi, że górnośląski zespół musi spaść z ekstraklasy. Gdy zobaczył jego pierwsze mecze w lidze, także ten wygrany 4:3 z Wisłą Kraków, zdania nie zmieniłem. Pomyślałem, że zespół grający w sposób tak szalony nie ma szans na utrzymanie. Teoria moja została potwierdzona w meczach z Lechem (0:3) i Wieczystą (3:4).

I nagle Piast zaczął zdobywać punkty. W sposób przekonujący! Gliwiczanie przekonali mnie na tyle, że zacząłem bardzo mocno wierzyć w to, że ich miejsce w górnej połowie tabeli nie jest dziełem przypadku wynikającego z tego, że rozgrywki dopiero się zaczęły.

Najfajniejsze w Piaście jest to, że nie ma w nim gwiazd. Nie ma w nim piłkarzy znakomitych. Jest za to Leandro Sanca. Już w poprzednim sezonie środowisko Piasta go poznało, ale dopiero teraz zaczął zdobywać gole. Już pobił swój wynik z poprzednich zmagań. Wcześniej, zanim trafił na stadion przy Okrzei, grał w Chaves na drugim szczeblu rozgrywkowym w Portugalii. W sezonie 2024/25 zagrał w 17 spotkaniach, w których zdobył jednego gola. W portugalskiej ekstraklasie też nigdy nie zabłysnął, podobnie jak w Serie A, gdzie grał razem ze Spezią Calcio. Taki piłkarz, trochę znikąd, obecnie jest najlepszym strzelcem Piasta. 

Daniel Myśliwiec do dyspozycji ma też Jakuba Łabojkę – on w poniedziałek w meczu z Radomiakiem (2:0) zdobył gola z rzutu karnego, którego sam wywalczył. Przejął rolę lidera środka pola po tym, jak z klubu odeszli Grzegorz Tomasiewicz i Patryk Dziczek. A przecież niewiele wskazywało na to, że może znacząco wyróżniać się w ekstraklasie. Poprzednie półtora roku spędził w Motorze i w większości meczów był tylko rezerwowym. Jasne, pamiętamy go ze Śląska Wrocław, w którym występował sześć lat temu, ale przez ten czas sporo się zmieniło. Łabojko mimo przeciwności losu pokazuje, że dla Piasta może być bardzo pomocnym zawodnikiem. 

Takich piłkarzy, których nikt już nie chciał, a teraz grają w pierwszym składzie w Piaście, można wymieniać więcej. Ema Twumasi był przez pół roku bezrobotny, zanim przeprowadził się do Gliwic. Juande Rivas wyciągnięty został z Teneryfy, gdzie nie grał. W poprzednim sezonie Samuel Ntamack nie potrafił odnaleźć się na zapleczu Primera Division w Huesce, więc został wypożyczony na drugi poziom rozgrywkowy we Francji, do Amiens, gdzie zdobył dwa gole przez pół roku. To są zawodnicy, którzy w starciu z Radomiakiem wyszli w pierwszym składzie. I oni sprawili, że Gliwiczanie odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu.

Morał jest krótki – nigdy nie skreślajmy zespołu z uwagi na jego możliwości finansowe. Nigdy nie zakładajmy, że drużyna jest słaba, zanim na dobre rozpocznie się sezon. Z drugiej strony nigdy nie powinniśmy też zakładać, że drużyna jest tak silna, że nic jej już nie zatrzyma. Dlatego chwalę Piasta, ale chcę też podkreślić, że jeszcze jednoznacznie nie przesądzam, że na pewno się utrzyma. Przecież do końca sezonu równie dobrze może przegrać wszystkie pozostałe mecze...


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się