Błąd na błędzie
Na inaugurację fazy ligowej czterokrotnie mistrzów Polski skarcili piłkarze Crystal Palace. W czwartek zrobili to zawodnicy Bayeru Leverkusen.
Gest Joela Pereiry mówi wszystko po tym meczu… Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
LIGA EUROPY
Niemal rok temu Lech w Lidze Konferencji zremisował z innym przedstawicielem Bundesligi, 1.FSV Mainz (1:1). W czwartek Bayer Leverkusen, już w Lidze Europy, wydawał się jednak znacznie bardziej wymagającym rywalem. – Podejdziemy do tego meczu z zamiarem jego wygrania – powiedział przed spotkaniem trener Niels Frederiksen.
Dwa karne? O Schick!
Zamiar może i był słuszny, ale wykonanie katastrofalne! Do przerwy w Poznaniu wszystko już było jasne po kilku ciosach od Aptekarzy. Zaczęło się od wykorzystanego rzutu karnego przez Patrika Schicka. Nie minęło zbyt wiele czasu, a goście z Niemiec mieli już dwa gole na swoim koncie. Malik Tillman wykorzystał wręcz komiczną postawę defensywy Lecha i wpakował piłkę do siatki. Przed przerwą zaś przedstawiciele Bundesligi dostali drugą jedenastkę, którą ponownie pewnie wykorzystał czeski napastnik.
Na domiar złego urazu doznał Wojciech Mońka. 19-latek źle stanął i nie był w stanie kontynuować gry. Jeśli kontuzja okaże się poważna, to Kolejorz zostanie z dwoma zdrowymi stoperami. Za niego wszedł Terry Yegbe, który… sprokurował pierwszy rzut karny.
Mistrzowie Polski byli fatalni w obronie, ale w ataku próbowali się odgryzać. Na początku meczu znakomitą sytuację miał Mikael Ishak, ale uderzył ponad bramką, a po dwóch gongach Patrik Walemark sprawdził strzałem z dystansu Marka Flekkena. Holender poradził sobie z tym uderzeniem.
Dobijanie leżącego
Druga połowa nie obfitowała w gole i emocje. Aptekarze mieli spotkanie pod kontrolą i nie dali się wyszaleć zawodnikom Lecha. Sami zaś szukali dalszych goli, a przy kompromitującej postawie mistrzów Polski sytuacje wręcz same do nich spadały.
Schick miał szansę na hat tricka, ale uderzył niecelnie. Afonso Moreira próbował się zabawić i podcinką pokonać Mateusz Lisa, ale ten był czujny do końca i wybił piłkę na rzut rożny. Goście jednak w końcu dopięli swego. Wspomniany Moreira podał w polu karnym do Ibrahima Mazy, który spokojnie umieścił piłkę w siatce.
Poprzeczka wciąż wysoko
Przykro patrzyło się na bezradność Kolejorza i liczne błędy. A za tydzień wcale łatwiej nie będzie. Ba, taki wynik może paść po raz trzeci! Lech bowiem zmierzy się z drugim przedstawicielem ligi angielskiej, Sunderlandem. Czarne Koty wygrała oba dotychczasowe spotkania w Lidze Europy – najpierw 1:0 z AZ Alkmaar, a następnie 2:1 z Torreense.
Miłosz Cebo
2. KOLEJKA
◼ Lech Poznań – Bayer Leverkusen 0:4 (0:3)
0:1 – Schick, 29 min (karny), 0:2 – Tillman, 32 min, 0:3 – Schick, 41 min (karny), 0:4 – Maza, 89 min
LECH: Lis – Pereira, Mońka (15. Yegbe), Skrzypczak, Gurgul – Kozubal, Berggren (74. Rodriguez) – Walemark (60. Jagiełło), Palma, Bengtsson (60. Hakans) – Ishak (60. Agnero). Trener Niels FREDERIKSEN.
BAYER: Flekken – Vasquez, Bade, Tapsoba, Gutierrez (62. Medina) – Tillman, Garcia (62. Andrich), Fernandez, Tella (62. Diaby) – Terrier (18. Schick, 76. Moreira), Maza. Trener Carles MARTINEZ.
Sędziował Milosz Milanović (Serbia). Widzów 40116. Żółte kartki: Skrzypczak – Andrich, Diaby.
GŁOS TRENERÓW
Niels FREDERIKSEN: - To był trudny mecz przeciwko bardziej dobrej drużynie. Byliśmy nerwowi w grze bez piłki i z nią przy nodze. Tempo gry było o wiele wyższe niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w ekstraklasie. Bayer to topowa europejska drużyna i mieliśmy problemy, by odnaleźć swoją jakość. Zagraliśmy dwa mecze w Lidze Europy, przegraliśmy oba po 0:4; to dla nas nauka. Nie podobają nam się te wyniki i ktoś może powiedzieć, że nie nadajemy się do gry tutaj, ale ja tak nie uważam, bo musimy też spojrzeć na naszych rywali. To jedne z najlepszych drużyny w tych rozgrywkach i przeciwko nim mogliśmy mieć problemy. Niestety, kolejne dwa zespoły też będą blisko poziomu Crystal Palace i Bayeru, ale postaramy się wygrać najbliższe europejskie spotkanie.
Carles MARTINEZ: - Jestem szczęśliwy z tego wyniku. Podobało mi się, jak wyglądała pierwsza jedenastka i rezerwowi. Najważniejsze dla nas było zwycięstwo. Przeciwnik nie jest oczywiście zadowolony z rezultatu. Szanujemy Lecha, ale udało się wygrać. Śledziłem wcześniejsze mecze naszego rywala i gdybyśmy nie pokazali najlepszej naszej wersji, to trudno byłoby wygrać. Lech też miał szanse, ale piłka jest taka, że trzeba je wykorzystywać. Tak jak my - nasze dwa rzuty karne. Przy rezultacie 3:0 dobrze zarządzaliśmy meczem, walczyliśmy, dobrze pressowaliśmy. Mogliśmy strzelić więcej goli, ale wydaje mi się, że wielu naszych graczy wyjeżdża z dobrymi odczuciami.
Patrick Schick z dużym spokojem dwukrotnie pokonywał Mateusza Lisa z 11 metra. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk