Było nieźle, więc porażka

Gdyby Adam Mickiewicz wydał swoje „Dziady” dzisiaj, z tekstem o cierpieniu katuszy w imieniu „miljonów” – po meczu ze Szwecją stałyby się one bestsellerem.

Dobry z przodu, słaby z tyłu – taki był powrót Tymoteusza Puchacza do reprezentacji. Fot. Paweł Andrachiewicz/Press Focus

ILE I ZA CO?

Marcin BUŁKA, 90 min – 4

Zaczął optymistycznie, bo od obrony trudnego strzału Patrika Walemarka z Lecha w 4 minucie. Jednak przy golu Benjamina Nygrena mógł zrobić więcej. Ktoś powie – strzał z bliska, mało czasu na reakcję. Ale przecież... bramkarz jest właśnie od refleksu i wyłapywania takich piłek. Przy dwóch pozostałych golach winić go raczej nie należy.

Przemysław WIŚNIEWSKI, do 88 min – 3

Najmniej pewny z defensywnej trójki. Znamienne, że to akurat jego zastąpił w końcówce Robert Lewandowski. Całościowo grał po prostu przeciętnie, ale w kluczowym momencie – przy golu na 1:3 – to jemu w niedopuszczalny sposób uciekł Viktor Gyokeres. A przecież i w marcu, i wczoraj pilnowanie szwedzkiej gwiazdy było najważniejszym zadaniem Wiśniewskiego!

Jan BEDNAREK, 90 min – 5

Dawno nie zawalił przy żadnym golu, więc proszę: w 9 minucie był za daleko Victora Lindeloefa, który asystował Nygrenowi. Zaliczył potem kilka dobrych wybić czy bloków, ale nie był też postawiony pod ścianą.

Jakub KIWIOR, 90 min – 6

Wrócił do środka obrony po fatalnym występnie z Bośniakami – i od razu inny człowiek! Zaliczył zdecydowanie najwięcej podań ze wszystkich piłkarzy (polskich i szwedzkich), a kilka z nich było „wisienkami” typowymi dla jego repertuaru. Już w trzeciej minucie zagrał „uruchamiającego passa”, rozpoczął też akcję bramkową. W obronie bez poważniejszych błędów.

Matty CASH, do 76 min – 4

Niby za bardzo nie było go za co krytykować, ale gdy porównało się go w kontekście całego zespołu, wypadł trochę blado. Miał dwa obiecujące uderzenia (37 i 56 minuta), ale był znacznie mniej aktywny niż Puchacz po drugiej stronie – wyraźnie mniej kontaktów z piłką, zdecydowanie mniej podań. Choć to nie on odpowiadał bezpośrednio za Gyokeresa przy golu na 1:3, to jednak był w jego pobliżu i pewnie mógł zrobić ciut więcej.

Wiktor NOWAK, 90 min – 5

Kolejny dobry występ, ale trzeba zaznaczyć, że przede wszystkim w pierwszej połowie. W drugiej – dosyć anonimowy, biegający trochę w zagubieniu, ale to nie od niego wymagało się wzięcia ciężaru na barki. Był zawodnikiem z największą liczbą tzw. akcji obronnych, zaliczył najwięcej pojedynków, przez większość czasów był godnym asystentem Zielińskiego – jak Robin przy Batmanie. Mając na uwadze cały kontekst z nim związany – brawo.

Piotr ZIELIŃSKI, do 76 min – 6

Pan stempel. Niemal każda akcja przechodziła przez niego, a kilka nawet zakończył strzałami – z czego najgroźniejsza była „bomba” z trzeciej minuty. Zaliczył błyskotliwą asystę drugiego stopnia przy golu Szymańskiego. W drugiej połowie dawał trochę mniej, statystycznie średnio wypadł w kwestii tzw. pojedynków.

Tymoteusz PUCHACZ, do 65 min – 5

Zmotywowany. Wręcz przemotywowany. W ofensywie bardzo dobry, rozsądny, dojrzały – jak nie on. Tylko dwa z 42 podań okazały się niecelne, wypracował kilka dogodnych sytuacji. Jednak w obronie... Walemark miał tam autostradę – atakował „na raz”, gubił ustawienie, złapał żółtą kartkę... „wycinając” rywala i Zalewskiego.

Sebastian SZYMAŃSKI, do 76 min – 5

Co by nie mówić, piłka go szuka, bo niemal co mecz ma swoje sytuacje. Wczoraj udało mu się trafić do siatki, wykazując się pazernością niczym napastnik. Był widoczny, choć nie zawsze konkretny, no i to jego oszukał zwodem Yasin Ayari przed golem na 2:1.

Mateusz ŻUKOWSKI, 90 min – 4

Dobra, może nawet bardzo dobra pierwsza połowa – i znacznie słabsza, anonimowa druga. Miał najwięcej kluczowych podań, czyli takich, po których koledzy oddawali uderzenia. Te były widoczne przede wszystkim przed przerwą. Wtedy też oddał swój jedyny strzał – celną główkę, ale za słabą, w sam środek. Pod tym względem mógł zrobić więcej..., ale zniknął. Pokazał jednak potencjał i wartość, jaką może wnieść do zespołu.

Nicola ZALEWSKI, 90 min – 4

Zaliczona asysta podwyższa jego notę, bo nie ma co ukrywać, że dawał za mało. Statystycznie – widać jego aktywność, ale praktycznie była to bardzo często sztuka dla samej sztuki. Także w obronie powinien spisywać się lepiej. No ale drugiego takiego jak on w tej kadrze nie ma.

Przemysław FRANKOWSKI, od 65 min – 2

Zasłynął przede wszystkim z tego, że nie zablokował Walemarka, który kapitalnym dośrodkowaniem asystował Gyokeresowi przy golu na 1:3 – a był na boisku tylko siedem minut. Jako lewy wahadłowy był w ofensywie bezowocny, szczególnie w porównaniu z ambitnym występem Puchacza.

Michał SKÓRAŚ, od 76 min – niesklas.

Niczego specjalnego...

Kacper URBAŃSKI, od 76 min – niesklas.

… o nim nie da...

Karol ŚWIDERSKI, od 76 min – niesklas.

… się powiedzieć. Trochę lipa.

Robert LEWANDOWSKI, od 88 min – niesklas.

Niewiele miał czasu na pokazanie czegokolwiek, ale ze dwa razy dał komentatorom okazję do wymienienia swojego nazwiska w akcjach, które... koniec końców nic nie dały. Ale chociaż – przypadkowo – ostemplował słupek.

Piotr Tubacki


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się