Ceglarz nic nie pamięta...

Coraz większe problemy kadrowe i rewolucja u najbliższego rywala - w takich okolicznościach Rekord Bielsko-Biała przygotowuje się do najbliższego meczu.

Piotr Ceglarz (z prawej) z ostatniej wizyty pod Tatrami nie będzie miał miłych wspomnień. Fot. NKP Podhale Nowy Targ

BETCLIC 2. LIGA

Do rehabilitujących się po poważnych złamaniach kości Wojciecha Łaskiego i Denisa Potomy oraz narzekających na mniej poważne urazy Jana Ciućki i Mateusza Brody, dołączyli Dawid Mazurek i Piotr Ceglarz. Obrońca obrońca skrzydłowy zderzyli się w ostatnim meczu i w odstępie kilku minut opuścili plac gry, udając się na SOR. Młodszy wymagał szycia rozciętej skóry, starszy niewiele pamięta z boiskowych wydarzeń. We wtorek nie trenowali, więc Piotr Tworek będzie miał niemały ból głowy, by zestawić skład na piątkowe (15.30) spotkanie z Sandecją.

Bo jakby problemów było mało, czerwoną kartkę w meczu z Podhalem zobaczył Tomasz Boczek. 35-latek nie po raz pierwszy nie utrzymał nerwów na wodzy, wdając się niepotrzebną przepychankę i będzie pauzował co najmniej dwa spotkania. Wobec urazu Brody sytuacja wymusza powrót do gry Konrada Karety, dla którego będzie to pierwszy ligowy występ od fatalnej kontuzji, odniesionej w sierpniu ubiegłego roku. 31-latek zerwał więzadła krzyżowe. Dotychczas występował w rezerwach i rozegrał kilkanaście minut w pucharowym spotkaniu z... Sandecją. Odkąd kontuzji nabawił się Broda, kapitan Biało-zielonych pojawiał się w kadrze, ale na boisko nie wybiegł.

Oprócz sporych problemów personalnych sztab Rekordu będzie musiał zmierzyć się z dużą niewiadomą, jaką niesie zmiana szkoleniowca w obozie najbliższego rywala. W poniedziałek klub z Nowego Sączą ogłosił rozstanie z Rafałem Smalcem, który prowadził Sandecję w 34 spotkaniach (15-11-8). W tym sezonie zespół, który miał walczyć o awans, wygrał tylko cztery z dziesięciu spotkań i - jak wyjaśniał jeden z właścicieli klubu Arkadiusz Aleksander - coś się wypaliło, a klub po ostatniej porażce z Lechią Zielona Góra postanowił szukać impulsu do zmian, doceniając pracę i warsztat ustępującego szkoleniowca.

Stery w Sandecji objął 56-letni Ireneusz Mamrot, który zdecydował się zejść szczebel niżej. W ostatnich latach prowadził głównie pierwszoligowe drużyny, a po poprzednim sezonie rozstał się ze Stalą Mielec. Cel na ten sezon pozostaje niezmienny - awans, a szkoleniowiec podpisał kontrakt do końca sezonu z opcją przedłużenia o kolejny. Zmiana znacząco komplikuje przygotowania Rekordu do nadchodzącego spotkania, bo po roszadzie na ławce trenerskiej trudno przewidzieć, z jakim pomysłem na grę wyjdą rywale. Każda zmiana, to też bodziec motywacyjny dla drużyny, która będzie chciała zaprezentować się z jak najlepszej strony przed nowym szkoleniowcem.

Ekipa z Cygańskiego Lasu z pewnością będzie chciała odgryźć się rywalowi ze wysoką porażkę 0:3 poniesioną na początku sierpnia w ramach rozgrywek Pucharu Polski. W poprzednim sezonie Biało-zieloni nie znaleźli sposobu na Sandecję u siebie zremisowali 1:1, a na wyjeździe przegrali 0:1.

(gru)


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się