Co kombinuje Gianni Infantino
Dwa turnieje o tej samej nazwie, w tym samym regionie i prawie w tym samym czasie? Wydarzenia w dalekiej Azji mogą być dla nas ważniejsze niż z pozoru mogłoby się wydawać.
Wojna z UEFA? Dla Gianniego Infantino to nie problem. On ma plan. Fot. PAP/EPA
AZJA
W Europie wszystko jest prostsze. To stosunkowo mały kontynent, więc jest łatwiejszy do ogarnięcia. W Azji – największym kontynencie świata – o logistykę i współpracę zdecydowanie trudniej. Stąd w tamtej części globu nie brak regionalnych federacji piłkarskich, zrzeszających kilka państw z określonego regionu. Dzisiaj pochylimy się nad tajemniczo brzmiącym skrótem ASEAN, organizacją, z którą... zbratał się ostatnio nie kto inny, jak słynny szef FIFA Gianni Infantino.
Międzynarodowa współpraca
ASEAN to – z angielskiego – Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej. To organizacja polityczno-gospodarcza, którą założono w 1967 roku po upadku poprzedniego, podobnego tworu. Wiadomo, chodzi o współpracę międzynarodową, rozwój i... takie tam. Oprócz ASEAN działa także ASEAN Football Federation (AFF), w którym - wiadomo – też chodzi o piłkę nożną. AFF działa w pełnej komitywie z kontynentalną azjatycką federacją-matką – AFC. W ASEAN i ASEAN FF są dokładnie te same kraje: Brunei, Kambodża, Timor Wschodni, Indonezja, Laos, Malezja, Mjanma, Filipiny, Singapur, Tajlandia oraz Wietnam. No i w 2013 roku dorzucili jeszcze Australię (tylko w piłce, w domyślnym ASEAN jej nie ma). AFF działa od 1984 roku i organizuje liczne turnieje regionalne, zarówno klubowe, jak i – głównie – reprezentacyjne; zarówno męskie, jak i żeńskie; zarówno seniorskie, jak i juniorskie. Może się komuś wydawać, że to jakiś piłkarski zaścianek i trzeci świat. No... jeśli chodzi o poziom – ma rację. Ale trzeba mieć świadomość, że strefa ASEAN to grubo ponad 700 mln ludzi, czyli porównywalna liczba, co w całej Europie.
Okej, ale co ma do tego popularny „Łysy”?
Derby Grobli i El Clasico
Otóż najpopularniejszym turniejem Azji Południowo-Wschodniej są organizowane od 1996 roku ASEAN Championship. W tym roku zmagania odbyły się w lipcu i sierpniu, padając łupem Wietnamu, który po raz drugi z rzędu pokonał w finale najbardziej utytułowaną drużynę regionu, czyli Tajlandię. Obie te drużyny to giganci swojej strefy, stąd ich mecze określa się czasem... El Clasico Azji Południowo-Wschodniej. Aczkolwiek najgłośniejsze zdają się derby Malezji z Singapurem, które doczekały się nazwy Causeway Derby – od słynnej grobli, która łączy malezyjskie miasto Johor z wyspą Singapur. To jedno z najbardziej obleganych przejść granicznych świata.
Turniej ma wielkie znaczenie dla regionu i cieszy się dużą popularnością. Tegoroczny dwumecz finałowy oglądało z trybun 26 tysięcy kibiców w Bangkoku i 38 tysięcy kibiców na rewanżu w Hanoi. Mistrzostwa pomogły rozwinąć tamtejszą piłkę, zarówno jakościowo, jak i pod kątem rozpoznawalności. Wpłynęły na rozwój kultury kibicowskiej, nawiązywanie relacji (pozytywnych i negatywnych), wzbudzają emocje. Turniej wpłynął na rozwój infrastruktury i zmniejszanie różnic między poszczególnymi państwami. Inwestycje dotyczyły też młodzieży, futsalu, beach soccera, sędziowania i wielu innych. Rozwijają się, choć... tamtejsze drużyny nadal nie mają większych szans w starciach z kontynentalnymi tuzami. Iść do przodu – głównie dzięki holenderskim naturalizacjom – próbuje Indonezja, ale poza nią całościowo wygląda to blado. No ale może kiedyś...
Kevin Diks z Borussii Moenchengladbach (z prawej) nie ma problemu, żeby polecieć i zagrać dla reprezentacji Indonezji. Fot. PAP/EPA
Federacja nic nie wiedziała
Teraz jednak na ASEAN ręce postanowił położyć Infantino. Dokładnie w tej chwili odbywa się bowiem... FIFA ASEAN Cup, który jest skierowany dokładnie do tej samej grupy uczestników co ASEAN Championship. Różnica jest jednak taka, że o ile Championship rozgrywane grane są poza oficjalnym terminem FIFA, to Cup – już tak. To oznacza, że kluby, także te europejskie, mają obowiązek puścić swoich zawodników na zgrupowania reprezentacji, jeśli selekcjonerzy sobie tego zażyczą. Stąd obecnie grają tam np. indonezyjski obrońca Borussii Moenchengladbach Kevin Diks czy pakistański mistrz Szwecji Abdullah Iqbal. Bo FIFA zaprosiła gościnnie Pakistan, Bangladesz oraz Hongkong.
To inauguracyjna edycja FIFA ASEAN Cup. Stworzenie turnieju ogłoszono rok temu podczas 47. szczytu ASEAN (tego politycznego) w Malezji, czego świadkiem był premier tego kraju. FIFA podpisała z ASEAN memorandum o porozumieniu, o czym pojęcia... nie miała ASEAN Football Federation, czyli AFF! Organizujesz od 30 lat turniej, przewodzisz regionowi, po czym Infantino... tworzy taki sam i o niczym nie informuje. To wzbudziło rzecz jasna wiele kontrowersji, plusów oraz minusów.
Przewaga nad UEFA
Plusy? Gra w terminie FIFA oznacza obecność wszystkich czołowych piłkarzy, bo kluby nie mogą odmówić ich wyjazdu. FIFA, co by nie mówić, ma kasę, więc kusi inwestycjami, wyższymi nagrodami, większym prestiżem, rozpoznawalnością. Całość ma bardziej profesjonalną otoczkę, co podkreśla wielu reprezentacyjnych oficjeli, którzy w swojej niszy chcą poczuć się „kimś”.
Jednakże nie brak też sceptyków. Przede wszystkim mówi się o chęci „przejęcia władzy” przez FIFA i Infantino. Zarzuca się komercjalizację turnieju i zagrożenie dla lokalnej tożsamości. Media narzekały też na wysoką cenę praw telewizyjnych, którą ustaliła FIFA. Dodatkowo dwa identyczne niemal turnieje w krótkim odstępie czasu mają wpływ na przeciążenie terminarza, koszty przygotowań, wypalenie zawodników itp. Eksperci zwracają uwagę, że prędzej czy później jeden z turniejów będzie musiał ustapić... i chyba nie trzeba mówić, który to będzie.
Z pozoru mało istotny dla Europy zabieg w dalekiej części Azji może mieć jednak kolosalne znaczenie dla rozwoju futbolu. W końcu nie od dziś wiadomo, że gdy w FIFA odbywa się głosowanie, każdy głos ma taką samą wagę – czy to Niemców, Francji i Anglii, czy Laosu, Brunei i Malezji. Takim działaniem Infantino pracuje na swoje poparcie, które w trwającym przecież konflikcie z UEFA może dać mu jakże kluczową przewagę. FIFA umacnia swoją globalną pozycję, która coraz bardziej będzie pozwalać jej ignorować europejskie roszczenia i narzekania. Infantino władzę i pieniądze może czerpać z zupełnie innej części świata. A my? Możemy się wypchać.
Piotr Tubacki
Granie w Zatoce
Jednocześnie odbywa się teraz 27. edycja Pucharu Zatoki Perskiej / Arabskiej. To dwuletni turniej rozgrywany pod egidą Zatokowej Federacji Piłkarskiej (Gulf Football Federation), która została założona dekadę temu i zrzesza ośmiu członków: Bahrajn, Irak, Kuwejt, Oman, Katar, Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Jemen. To regionalna federacja, której reprezentacje wchodzą rzecz jasna w skład ogólnokontynentalnej azjatyckiej AFC. Cała ósemka jest też częścią innej federacji regionalnej, Zachodnioazjatyckiej – gdzie są jeszcze Jordania, Liban, Palestyna oraz Syria.
Puchar Zatoki Perskiej wystartował 23 września i będzie rozgrywany do 6 października w Arabii Saudyjskiej, a więc pokrywa się z terminem FIFA. Nie znajduje się jednak pod egidą FIFA, choć po raz pierwszy pełnoprawnie liczy się do rankingu FIFA – tzn. Infantino działa. Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy po cztery drużyny, z których dwie najlepsze awansują do fazy pucharowej (tj. półfinału). Najwięcej razy Gulf Cup wygrywał Kuwejt (10 razy, ale ostatnio w 2010), zaś obecnie tytułu broni, ale nie obroni Bahrajn – bo po dwóch kolejkach stracił szansę na wyjście z grupy.
Warto też dodać, że rok temu odbył się kolejny afrykańsko-azjatycki Puchar Narodów Arabskich, po raz drugi... organizowany pod egidą FIFA. Tam Infantino już podziałał.
(PTub)
Od sierpnia tego roku za wyniki Zjednoczonych Emiratów Arabskich odpowiada były wieloletni selekcjoner Chorwacji, Zlatko Dalić. – Chcemy wygrać turniej, ale wszyscy mają takie ambicje – mówi. Fot. Gulf Football Federation