Czarna magia!
Mistrzynie Polski są o krok od awansu do fazy pucharowej Europa Cup.
Klaudia Miłek (z lewej) walczyła w każdej sytuacji. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
PUCHAR EUROPY
Zespół Sebastiana Stemplewskiego liczył na korzystny rezultat w pierwszym meczu z islandzkim Beidablikiem i zaliczkę przed rewanżem w Sosnowcu, ale tak wysokiej wygranej raczej nikt się nie spodziewał. Tymczasem Czarne rozgromiły rywalki na ich terenie 6:2 i tylko katastrofa może sprawić, że mistrz Polski nie zagra w fazie pucharowej Europa Cup, drugich w hierarchii rozgrywek europejskich.
Bohaterką meczu została Klaudia Miłek, która czterokrotnie pokonała bramkarkę. Już do przerwy zespół z Sosnowca prowadził 4:1 po dwóch trafieniach Miłek oraz bramkach Łotyszki Karliny Miksone oraz Zofii Buszewskiej. Gospodynie odpowiedziały jedynie za sprawą Lif van Bemmel już w doliczonym czasie, Po zmianie stron Sosnowiczanki błyskawicznie podwyższyły na 5:1, a swojego trzeciego gola w tym meczu strzeliła Miłek, która wykorzystała dogranie Oliwii Katowicz. Zawodniczki z Islandii odpowiedziały trafieniem Karitas Tomasdottir, ale dwie minuty później Czarne ponownie wyszły na czterobramkowe prowadzenie po kolejnym golu Miłek!
Od 77 minuty Breidablik grał w dziesiątkę, po tym, jak drugą żółtą kartkę zobaczyła van Bemmel. Mimo liczebnej przewagi, Czarne nie zdobyły więcej bramek, ale efektowna wygrana powinna zapewnić ekipie z Sosnowca promocję.
- To był mecz z gatunku tych, w których w ofensywie wychodziło nam niemal wszystko. Są mecze, że stwarzasz okazje, ale z wykończeniem różnie bywa. Bezsprzeczną bohaterką była Klaudia Miłek, ale cała drużyna zasłużyła na pochwały, bo tych bramek nie byłoby gdyby nie praca całego zespołu. Wynik 6:2 w meczu pucharowym, w dodatku na wyjeździe, to wspaniała sprawa. Teraz przed nami rewanż, do którego musimy podejść tak, jakby meczu na Islandii nie było – powiedział trener Stemplewski.
Radości z osiągniętego wyniku nie krył też Grzegorz Majewski, wiceprezes Czarnych. – Po porażce z Belgijkami w walce o Ligę Mistrzyń widziałem złość w oczach naszych dziewczyn. Teraz ta złość została przekuta w kapitalny wynik. Zespół pokazał charakter i po raz kolejny udowodnił ogromny potencjał. Rywalki są bardziej ograne na europejskich boiskach, ale to nasz zespół udzielił im lekcji. Teraz czekamy na rewanż i „przyklepanie” awansu – stwierdził działacz klubu z Sosnowca.
Rewanż odbędzie się 30 września w Sosnowcu. Początek o godz. 19.00.
Krzysztof Polaczkiewicz
◼ Breidablik - KKS Czarni Antrans Sosnowiec 2:6 (1:4)
0:1 – Miłek 21 min, 0:2 – Miksone 36 min, 0:3 – Buszewska 41 min, 0:4 – Miłek 43 min, 1:4 - van Bemmel 45+3 min, 1:5 – Miłek 49 min, 2:5 - Tomasdottir 69 min, 2:6 – Miłek 71 min
BREIDABLIK: Kane - Vidarsdottir (85. Magnusdottir), Karlsdottir, Arnadottir, Tomasdottir (78. Nielsdottir) - Agustsdottir (62. Kristjansdottir), Duong, Sigurdardottir - Albertsdottir (78. Stefansdottir), van Bemmel, Ulfarsdottir (85. Einarsdottir)
CZARNI ANTRANS: Palińska - Buszewska (82. Zgoda), Łapińska, Kurzawa, Chudzik (82. Witkowska) - Katowicz (72. Sobierajska), Miksone, Burzan - Sarapata (82. Kaczmarek), Kaletka (54. Kozielska), Miłek.
Sędziowała Karoline Wacker (Niemcy). Widzów 200.
Żółte kartki: Vidarsdottir, van Bemmel, Arnadottir, Duong - Kaletka, Witkowska, czerwona van Bemmel (76, druga żółta).