Czas na kolejne cele

Zrobiliśmy fajną robotę. Jestem zadowolony. Zmęczony, ale zadowolony – podsumował sezon Nikola Grbić, trener Biało-czerwonych.

Nikola Grbić i jego drużyna powitana została w kraju z wielką pompą. Fot. PAP/Leszek Szymański

MISTRZOSTWA EUROPY MĘŻCZYZN

Za naszymi siatkarzami kolejny sezon reprezentacyjny. I po raz kolejny był bardzo udany. Polacy najpierw wygrali Ligę Narodów, a w sobotę cieszyli się ze zdobycia drugiego z rzędu, a trzeciego w historii mistrzostwa Europy. Na lotnisku ekipę powitali kibice. Zawodnicy przez godzinę rozdawali autografy i pozowali do zdjęć. 

- Za nami długi sezon. Jako kapitan jestem dumny, że wytrzymaliśmy go, że nasze rodziny wytrzymały rozłąkę. Ten sezon wystawił nas na próbę cierpliwości, ale pracowaliśmy każdego dnia, aby wznieść puchar, który stoi przed nami. Warto było pracować, wylewać siódme poty i dawać z siebie wszystko – mówił Aleksander Śliwka, kapitan zespołu.

Zawodnikom i sztabowi za poświęcenie i ciężką pracę podziękował Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. - To szczególny dla nas dzień. W imieniu środowiska siatkarskiego chciałbym pogratulować zespołowi, całemu sztabowi. Oprócz tego, że zdobyliśmy medal, to wywalczyliśmy bilet na igrzyska olimpijskie i jedziemy do Los Angeles. Nie mogę zapomnieć o kibicach. Dziękuję wam, że byliście z nami w Sofii i Mediolanie. Sezon reprezentacyjny uważam za zamknięty – powiedział.

Odkąd Nikola Grbić jest trenerem naszej kadry, z każdej imprezy wraca z medalem. To już dziesiąty krążek. - Miło tu być tutaj i świętować kolejny medal. Zrobiliśmy fajną robotę. Jestem zadowolony. Zmęczony, ale zadowolony. Byliśmy przez 5 miesięcy, trudnych miesięcy, razem. Graliśmy na wysokim poziomie od turnieju w Gliwicach. Zostaliśmy na tym poziomie dwa i pół miesiąca. Cały turniej graliśmy w Bułgarii i Włoszech na bardzo wysokim poziomie, co było trudne. Mamy bilet do Los Angeles, ale to nie koniec naszej pracy. Dla nas nic nie jest skończone, możemy się przygotowywać do kolejnego turnieju, mamy kolejny cel – zadeklarował Serb. - W tym roku znów mamy dwa złota i jestem dumny, bo jestem trenerem tych zawodników, a oni rozumieją, że czasami jestem nerwowy, kiedy na treningach widzę, że oni nie trenują tak jak powinni i nie mają dobrego podejścia. To nie jest jednak często, ale kiedy tak się zdarza, to od razu reaguję i oni wiedzą, że nie jest ze mną łatwo. Na końcu mamy jednak to, co chcieliśmy. Jak widać, mój magiczny palec, którym „dociskam” zawodników, cały czas działa i oni o tym wiedzą – dodał z uśmiechem na twarzy.

Zdaniem szkoleniowca, do osiągnięcia sukcesu najważniejsze były koncentracja i cierpliwość. - Musimy mieć cierpliwość w takich momentach, kiedy nasze najlepsze nie będzie wystarczać. Czasami robimy swoje najlepsze, ale przeciwnik gra fantastycznie, ryzykuje. Dla przykładu pośle zagrywkę 120 km/h prosto w linię. Dlatego też musimy czekać na nasz moment, który prędzej czy później przyjdzie - tłumaczył swoje podejście Grbić.

Jednym z wygranych reprezentacyjnego sezonu okazał się Bartłomiej Bołądź. Atakujący Aluronu CMC Warty Zawiercie stał się pierwszoplanową postacią kadry. Trzymał atak. Był wręcz niezastąpiony. Ma się więc z czego cieszyć, bo to był złoty okres w jego karierze. Najpierw było mistrzostwo Polski, potem triumfy w Lidze Narodów i mistrzostwach Europy. - Wychodzę z założenia, że zawsze może być lepiej. Z Zawierciem odpadliśmy w Pucharze Polski, nie wygraliśmy Ligi Mistrzów, więc do tego będziemy dążyć teraz, żeby to wygrać – powiedział Bołądź, który po tygodniowym odpoczynku wraca do klubu. – Za niedługo widzimy się w Zawierciu, pracujemy dalej, rozwijamy się, bo jeszcze na pewno są limity – zapewnił.

Mimo wywalczenia biletów do Los Angeles, Biało-czerwoni na luz nie mają co liczyć. Za rok przed nimi kolejne wyzwanie, mistrzostwa świata przed własną publicznością. Presja z pewnością będzie ogromna. - Będziemy się starać udowodnić, że nie jesteśmy najlepsitylko w Eu ropie, ale też na świecie, zwłaszcza że będziemy grać MŚ u siebie w Polsce. Będziemy mieć więc naprawdę fantastyczne okoliczności, aby zdobyć mistrzostwo świata, ale to daleka droga. To nie jest tak, że teraz wszyscy się będą nas bać. Reprezentacje, które nie mają gwarancji bycia na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles, będą robić wszystko, żeby na takim turnieju jak MŚ ten bilet zdobyć – podkreślił Kamil Semeniuk, przyjmujący naszej drużyny.

(mic)


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się