Czas próby Sochana
Tłumy na Blazers Fan Fest oglądały walkę Polaka o miejsce w składzie.
Jeremy Sochan (z lewej) przygląda się popisom Ja Moranta. Fot. Facebook Portland Trail Blazers
W niedzielę hala Moda Center w Portland zatętniła życiem podczas corocznego, otwartego dla kibiców Blazers Fan Fest. Tysiące fanów z Oregonu zyskało pierwszą okazję, by zobaczyć w akcji mocno odmieniony, naszpikowany gwiazdami skład Portland Trail Blazers pod wodzą nowego trenera, Micaha Nori.
Wydarzenie dostarczyło dużych emocji i czystej zabawy. Wewnętrzny sparing przyniósł rzadko spotykany remis (96:96), a o zwycięstwie zadecydował... konkurs rzutów z połowy boiska. Decydujące trafienie i statuetkę MVP zgarnął debiutujący w barwach Blazers Ja Morant, który wcześniej zachwycał publiczność wsadami i widowiskowymi akcjami. – Cieszę się, że robimy to przed sezonem, bo mogłem poczuć ten stres związany z wyjściem przed kibiców i mam go już za sobą – powiedział Morant. – Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się aż takich tłumów.
Ogromne owacje zebrał również Damian Lillard, wracający na parkiet po 17 miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją Achillesa. W grze wziął udział także Jeremy Sochan, który na obozie treningowym walczy o stały kontrakt w rotacji Portland.
Akapit naszemu zawodnikowi poświęcił Jeremy Brener w swoim artykule na łamach „Sports Ilustrated”. „Sochan to były gracz wybrany z wysokim numerem w draftowej loterii, który w zeszłym sezonie zaliczył występ w finałach NBA, w barwach New York Knicks. Z powodzeniem poradzi sobie w kadrowym składzie drużyny, a przy odpowiedniej roli – również w stałej rotacji. Jego udział w obozie treningowym należy traktować jak okres próbny, dlatego warto przyglądać się jego postępom w najbliższych tygodniach” - napisał ekspert.
Czas na luźne gierki oficjalnie się zakończył. W czwartek koszykarze Portland rozegrają pierwszy, oficjalny mecz przedsezonowy. Ich rywalem będą Golden State Warriors. Będzie to prawdziwy sprawdzian dla nowego obwodu Blazers i pierwsza okazja, by zobaczyć, jak sztab szkoleniowy zamierza dzielić minuty pomiędzy Moranta, Lillarda, Jrue Holiday'a i Scoota Hendersona w starciu z realnym przeciwnikiem. Zobaczymy też, jak spisze się Sochan.
W nocy z poniedziałku na wtorek rozegrano pięć spotkań towarzyskich. Los Angeles Lakers rozbili Sacramento Kings 127:100. Liderem zespołu był Luka Doncić, który zdobył 21 punktów w zaledwie 16 minut gry w pierwszej połowie. Lakers zagrali bez Austina Reavesa i Walkera Kesslera, którzy leczą urazy. - Myślę, że po raz pierwszy, odkąd tu jestem, mamy w składzie wielu gości, którzy potrafią kryć na całym boisku i burzyć atak rywala już w pierwszej fazie - powiedział trener JJ Redick. - Będziemy od nich tego wymagać.
Nawet bez dwóch ze swoich trzech kluczowych zawodników Lakers zdominowali Kings, którzy zapewne ponownie będą jedną z najsłabszych drużyn Konferencji Zachodniej. Ich debiutujący rozgrywający Darius Acuff, wybrany z numerem 7 w drafcie, zdobył 19 punktów, zanotował 4 asysty i 5 strat.
(pp)