Czasem piłkarza ogarnia szaleństwo

Rzadko zdarza się żeby aż tak spektakularnie duma i spełnienie po strzelonym golu zmieniła się znienacka we wściekłość i frustrację po czerwonej kartce. Stało się to udziałem Viniciusa, który czasem traci rozum.

Vinicius jeszcze na boisku. Fot. PAP/EPA

HISZPANIA

Wydaje się, że wszystko we futbolu już było, a potem dochodzi do zdarzeń i okazuje się, że jednak nie... Cała Hiszpania o tym dyskutuje! Tym razem szaleństwo dotknęło Brazylijczyka Viniciusa podczas meczu z Villareal.

Że co? Że co?? Że co?!!

W 71. minucie Vinicius zdobył bramkę na 2:0. Wcześniej gola strzelił Yan Diomande - to jego pierwsze trafienie dla Królewskich od momentu transferu za 125 milionów euro z RB Lipsk tego lata. Wróćmy jednak do Brazylijczyka; wydawało się, że gwiazdor w końcu się przełamał, bo przecież na gola czekał od sierpnia. Na boisko z gratulacjami wbiegł nawet Jose Mourinho. Radość, aż tu nagle interweniuje VAR i w efekcie arbiter decyduje się anulować gola Viniciusa, a potem pokazuje mu czerwoną kartkę. 

Okazuje się, że wcześniej szarpnął za włosy Nathana Salibę, co początkowo umknęło uwadze arbitra głównego! Skandaliczne zachowanie uznano oczywiście za niesportowe i godne napiętnowania. Ale to nie koniec! Piłkarz nie mógł w to uwierzyć: zaczął gwałtownie gestykulować i próbował podbiec do arbitra, ale został powstrzymany przez  kolegów z drużyny. Sędzia odnotował to w protokole meczowym, wskazując, że Vinicius "zbliżał się do niego w agresywny sposób". Wiadomo więc, że jeśli piłkarz zostanie za ten występek zawieszony na więcej niż jeden mecz, zabraknie go 25 października podczas El Clasico w Barcelonie. 

Mourinho wybrał... nieobecność

Ta sytuacja wyprowadziła piłkarzy Realu z równowagi. Do końca meczu gospodarze zaliczyli jeszcze cztery żółte kartki (Konate, Ruediger, Tchouameni, Mbappe). Ostatecznie jednak gracze Jose Mourinho mimo gry w osłabieniu nie dali się zaskoczyć drużynie gości. Real utrzymał korzystny wynik i odniósł szóste zwycięstwo w obecnym sezonie. Ma 18 punktów i zajmuje trzecie miejsce. Jose Mourinho nie pojawił się na konferencji prasowej, nie chcąc powiedzieć kilku słów za dużo, które spowodowałyby jego zawieszenie na zbliżające się współzawodnictwa ligowe z Sevillą i Barceloną.

Pomogli sobie szybkim golem

Inne nastroje w Barcelonie po zwycięstwie z Getafe. Oba największe kluby pod tym względem dzieli obecnie przepaść. Broniący tytułu Katalończycy na razie są bezbłędni, w każdy kolejny mecz wchodzą z futryną. Od początku sezonu nie tylko zaliczyli komplet zwycięstw, ale zdobywają te punkty w iście imponującym stylu, a bilans bramkowy ucisza rywali: 34:7! To oznacza, że strzelają średnio 4,25 gola na mecz. 

Prowadzenie gospodarzom już w drugiej minucie dał Anglik Anthony Gordon, a później trafili jeszcze Brazylijczyk Gabriel Jesus i Francuz Jules Kounde. – Mecze z Getafe nigdy nie są łatwe, bo to drużyna chyba z najlepszą defensywą w lidze. Szybko zdobyty gol bardzo nam pomógł i dodał pewności siebie. Wszyscy tutaj chcemy tego samego: pisać historię tego klubu – przyznał na pomeczowej konferencji prasowej trener Hansi Flick.  

Kopanie leżącego

Joan Laporta nie miał oporów, żeby wbić szpilę Realowi. - Barcelona przeżywa słodki moment, cieszymy się futbolem i pięknym okresem w naszej historii. W Madrycie próbują to wszystko umniejszać - powiedział prezydent katalońskiego klubu. Najmocniej zaatakował Real za jego podejście do instytucji sportowych. - Robią wszystko, by zaszkodzić piłce, bo są przeciwko wszystkiemu i wszystkim. To wiele mówi o klubie, który traci prestiż, rozpoznawalność oraz wiarygodność na poziomie krajowym i międzynarodowym. Są pełni pychy i arogancji, a klub powinien dokonać samokrytyki - powiedział. Cóż, ta wojna, to oczywiste, nigdy się nie skończyć, będzie wybuchać i przygasać, ale zawsze żarzy.

Cicho jedziesz, dalej dojedziesz... Wicelider, Atletico Madryt, w sobotnim meczu pokonał na wyjeździe Alaves 2:1 po golu w końcówce.

(pacz)

LA LIGA

◾ Rayo Vallecano – Athletic Bilbao 0:0


◾ Malaga - Espanyol Barcelona 1:1 (0:1)

0:1 – Zaragoza (13.), 1:1 – Nino (90.+3)


◾ Deportivo Alaves - Atletico Madryt 1:2 (1:1)

0:1 - Grimaldo (33), 1:1 Boye (45+6. karny), 1:2 - Romero (87)

◾ Real Madryt - Villareal 1:0 (0:0)

1:0 – Diomande (63)

◾ Barcelona - Getafe 3:0 (1:1)

1:0 – Gordon (2), 2:0 – Gabriel Jesus (30), 3:0 – Kounde (73)

◾ Elche - Celta Vigo 0:0


◾ Real Sociedad - Deportivo A Coruna 3:2 (2:0)

1:0 – Martin (29), 2:0 – Zakcharyan (34), 3:0 – Guedes (54), 3:1 - Soriano (61), 3:2 - Hernandez (69. karny)

◾ Real Betis - Osasuna Pampeluna 5:2 (2:0)

1:0  – Isco (10. karny), 2:0 – Ezzalzouzi (31), 3:0 – Llorente (48), 3:1 – Budimir (51), 3:2 – Garcia (56), 4:2 – Isco (67), 5:2  – Antonio (90+6)

Levante - Sevilla w poniedziałek (21.00)

1. Barcelona

8

24

34:7

2. Atletico

8

19

18:8

3. Betis

8

19

14:9

4. Real

8

18

19:8

5. Sevilla

7

13

10:9

6. Sociedad

8

13

12:15

7. Alaves

8

11

12:8

8. La Coruna

8

10

12:11

9. Celta

8

8

8:6

10. Bilbao

6

8

7:6

11. Villareal

8

8

13:13

12. Espanyol

8

8

11:11

13. Rayo

7

8

11:16

14. Getafe

8

8

4:10

15. Osasuna

8

8

8:18

16. Santander

7

7

11:21

17. Elche

8

6

11:17

18. Levante

6

5

8:12

19. Malaga

8

4

4:13

19. Valencia

7

4

4:13

1-4 – LM, 5 – LE, 6 – elim. LK, 18-20 – spadek

STRZELCY

12 – Raphinha (Barcelona), 7 – Yamal (Barcelona), Mbappe (Real M.), Camello (Rayo)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się