CZTERY PYTANIA DO...
...Bartłomieja Pociechy, kapitana GKS-u Tychy
Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
1. Czy tak pan sobie wyobrażał scenariusz obecnej Ligi Mistrzów?
- Gdy poznaliśmy rywali, zdawaliśmy sobie sprawę, jak trudne zadanie nas czeka w tych sześciu meczach. Wiedzieliśmy, że wystąpimy w roli underdoga, bo spotykamy się z zespołami z najwyższej półki, które przewyższają nas pod każdym względem. Musieliśmy skupić się na kontrach oraz skutecznej grze w przewagach. Niestety, swoich planów nie zrealizowaliśmy i stąd też cztery porażki, jednak z meczu na mecz prezentujemy się coraz lepiej, a przed nami jeszcze dwie potyczki...
2. Co było powodem wysokiej porażki w Pardubicach, bo w kolejnych meczach było coraz lepiej?
- W okresie przygotowawczym rozgrywaliśmy mecze z 1-ligowcami z Czech oraz z zespołami ekstraligi słowackiej. Nim zaadaptowaliśmy się do tempa gry w Lidze Mistrzów, już dostaliśmy parę goli (porażka 0:6 – przyp. red.). Mistrz Czech to silna drużyna i jestem przekonany, że daleko zajdzie w tegorocznej edycji, niemniej w kolejnych potyczkach pokazaliśmy się z niezłej strony - solidnie w defensywie, jednak w ataku brakowało nieco skuteczności. Nieliczne dogodne sytuacje trzeba wykorzystywać. Przegraliśmy dwa spotkania jednym golem, a z Davos dwoma, ale ostatniego dostaliśmy do pustej bramki. Z Genewą najbardziej możemy żałować, że nie wykorzystaliśmy kilku okazji i nie objęliśmy prowadzenia, bo mecz mógłby się potoczyć nieco inaczej. Teraz możemy tylko gdybać... Jestem jednak dumny z postawy kolegów.
3. Poprzedni sezon miał pan bardzo udany i teraz też rozpoczął pan z wysokiego „C”. Gdzie tkwi tajemnica?
- Dziękuję za uznanie. Mnie ambicji nie brakuje i gdy wychodzę na lód, skacze adrenalina. Staram się realizować zadania wytyczone przez trenerów i wykorzystywać swój atut, czyli silny strzał z daleka. Czasami krążek wpada do siatki... (mruży znacząco oko – przyp. red.)
4. Czy występy wLidze Mistrzów mogą się przełożyć na dobrą grę w lidze?
- To inne światy. W europejskich rozgrywkach występujemy w roli kopciuszka, zaś w lidze będziemy kreatorami gry i faworytami. Wówczas nasi przeciwnicy starają się uważnie bronić oraz utrudnić realizację naszego planu, ale pamiętam, co było rok temu mniej więcej o tej samej porze. Miało być miło, skończyło się brakiem awansu do finałowego turnieju Pucharu Polski. Ta sytuacja nie może się powtórzyć. Mamy za sobą przykre doświadczenie i o tym pamiętamy.
Rozmawiał WS