Czwarty raz bez zwycięstwa

Remisując z „czerwoną latarnią” tabeli, drużyna z Cygańskiego Lasu nie poprawiła swojego położenia. Gościom punkt też niewiele dał.

Przed momentem Gabriel Kasprowicz (w środku) zdobył debiutancką bramkę na szczeblu centralnym. Fo. Szymon Bandura/Rekord Bielsko-Biała

Mecz się jeszcze na dobre nie rozkręcił, a bielszczanom przyszło odrabiać straty. Precyzyjna wrzutka szarżującego lewą stroną Patryka Romanowskiego na tyle zaskoczyła miejscowych defensorów, że Gracjan Jaroch miał sporo miejsca, by zgrać piłkę klatką piersiową do Mateusza Szwocha, a ten silnym i perfekcyjnie technicznym uderzeniem nie dał szans Wiktorowi Kaczorowskiemu. Szybko stracona bramka ewidentnie zdeprymowała biało-zielonych i można było się zastanawiać, która z ekip jest outsiderem bez zwycięstwa na koncie. Resovia kreowała sobie kolejne okazje, a najlepszą w 15 minucie zmarnował Szwoch; strzał doświadczonego pomocnika z kilkunastu metrów nieznacznie minął poprzeczkę.

W przerwie trener Piotr Tworek dokonał korekt w ustawieniu i desygnował do gry Gabriela Kasprowicza. 18-latek wniósł sporo ożywienia w szeregi gospodarzy i w 53 minucie, schodząc do środka z lewej strony, oddał strzał przy bliższym słupku, doprowadzając do remisu.

Wkrótce doszło do osobliwej sytuacji. Arbiter dopatrzył się faulu na będącym w polu karnym Piotrze Ceglarzu i bez wahania wskazał na „wapno”. Po chwili... odwołał decyzję, gdyż uznał, że zanim doszło do przewinienia, futbolówka opuściła pole gry. W ostatnim kwadransie inicjatywę przejęli wyżej notowani bielszczanie. Goście mogli mówić o wielkim szczęściu, bo tylko umiejętnościom Jakuba Tetyka, który w ciągu minuty kapitalnie interweniował po uderzeniach Kasprowicza i wprowadzonego chwilę wcześniej Daniela Świderskiego, mogą zawdzięczać to, że nie stracili kolejnych goli. W doliczonym czasie gry to jednak Resovia mogła przechylić szalę zwycięstwa. „Piłkę meczową” miał Piotr Krawczyk, lecz jego strzał z 6 metrów poszybował wysoko nad poprzeczką.

(gru)

GŁOS TRENERÓW

Dariusz KANTOR: - Spodziewaliśmy się trudnego meczu. Pierwsza godzina w naszym wykonaniu była dobra. Dominowaliśmy praktycznie przez cały ten czas, w pierwszej akcji zdobyliśmy bramkę i mieliśmy sporo okazji na podwyższenie rezultatu. Piłka nożna to jednak gra momentów i my ich nie wykorzystaliśmy. Rekord zaryzykował, wyszedł wyżej i wyrównał po naszym ewidentnym błędzie, o który mam spore pretensje do zawodników. Są gole, którym trudno zapobiec, ale ten strzał nie był najwyższych lotów. Sytuacja z samej końcówki była lepsza niż rzut karny, więc tym bardziej możemy żałować, że została zmarnowana.

Piotr TWOREK: - O pierwszej połowie nie mogę powiedzieć nic pozytywnego; nie istnieliśmy, nie było celnych podań, nie braliśmy ciężaru gry na siebie i modliliśmy się, by nie stracić drugiego gola. Gabryś Kasprowicz trochę rozruszał zespół, doprowadził do remisu. Mieliśmy też okazje na drugie trafienie, ale w końcówce mogliśmy też przegrać...


OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐

◼ Rekord Bielsko-Biała - Resovia 1:1 (0:1)

0:1 - Szwoch, 1 min, 1:1 - Kasprowicz, 53min

REKORD: Kaczorowski - Mazurek, Kareta, Sobociński, Pawłowski - Wyroba (46. Kasprowicz), Gibiec, Tekieli (72. Kempny), Ryś (82. Gumółka), Ceglarz - Kasprzak (72. Świderski). Trener Piotr TWOREK.

RESOVIA: Tetyk - Geniec, Banach, Stępiński, Romanowski (70. Zimnicki) - Rębisz, Letniowski (83. Mida), Krawczyk, Szwoch (84. Staniszewski), Szkiela (83. Kuzera) - Jaroch (69. Chojecki). Trener Dariusz KANTOR.

Sędziował Karol Wójcik (Siedlce). Widzów 400.

Żółte kartki: Kasprowicz - Geniec, Stępiński, Rębisz.




Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się