Czym zaskoczy trener?

Górale to zespół pełen sprzeczności. Z jednej strony od roku są niepokonani u siebie i – jak lider – tylko raz przegrali w lidze. Z drugiej - trapi ich paraliż. Lekarstwem będzie zmiana ustawienia?

W Bielsku-Białej mają już dość remisowania... Fot. Sebastian Sienkiewicz/Press Focus

PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA

Na przestrzeni ponad dwóch miesięcy zespół trenera Marcina Włodarskiego udowodnił, że potrafi walczyć jak równy z równym nawet z najmocniejszymi ekipami w lidze. Zabrakło mu dosłownie kilku minut, aby już na inaugurację pokonać faworyzowaną Miedź Legnica. W rozegranym pod koniec lipca spotkaniu Podbeskidzie strzeliło gola jako pierwsze i broniło się skutecznie do 89 minuty. Jak pokazały kolejne tygodnie, była to... jedyna taka sytuacja w tym sezonie w ligowych występach. Później, jak zdobywało pierwszą bramkę, to już zawsze by odrobić straty. Tak było w spotkaniach ze Stalą Mielec, gdzie po nieco ponad 20 minutach przegrywało trzema golami, ale w drugiej odsłonie doprowadziło do remisu. Straty odrabiało też z Lechią Gdańsk, z którą nawet prowadziło, Chrobrym Głogów i Odrą Opole.

Przeklęta Puszcza

W meczu z Ruchem Chorzów zespół z Bielska-Białej trzykrotnie tracił gola i trzykrotnie odrabiał straty, remisując na Stadionie Śląskim. Podobnie było w ostatniej kolejce przed przerwą, gdy w ostatnim kwadransie Unia Skierniewice wyszła na prowadzenie, ale Górale zremisowali. W dziewięciu kolejkach zespół zanotował 8 remisów i tylko jedną porażkę z... ostatnią w tabeli Puszczą Niepołomice. Podbeskidzie jako jedyny zespół w 1. lidze nie ma wygranej, a zdążyło już w tym sezonie zremisować o jeden mecz więcej niż w całym poprzednim, kiedy to po barażach awansowało na zaplecze ekstraklasy. Duża liczba remisów ma swoje dobre strony, bo Bielszczanie przegrali w lidze tylko raz, podobnie jak... lider, Pogoń Grodzisk Mazowiecki.

Ponad roczna seria

Równocześnie ekipa z Bielska-Białej zaskakuje solidną defensywą w meczach domowych, a własny obiekt znów zasługuje na miano twierdzy. Podbeskidzie jest tam niepokonane od 16 spotkań i po raz ostatni schodziło pokonane w roli gospodarza ponad rok temu – 4 października. Trenem był jeszcze Krzysztof Brede. Prowadzony przez niego zespół przegrał z Wartą Poznań, a szkoleniowiec... pożegnał się z posadą. To najdłuższa taka seria klubu od sezonu 2010/11, gdy Górale po wodzą Roberta Kasperczyka po raz pierwszy świętowali awans do ekstraklasy. Trudno nie odnieść wrażenia, że wszystko, co złe, swój początek ma w głowie. Bo piłkarze spod Klimczoka potrafią zdobywać gole, potrafią rywalizować z najmocniejszymi ekipami w lidze, ale zazwyczaj przypominają sobie o tym... w drugiej połowie. Gdy pod presją muszą gonić niekorzystny wynik.

Źle zbudowana kadra

Niewykluczone, że Włodarski będzie szukał przełamania impasu, zmieniając ustawienie. Takie informacje docierają z obozu Podbeskidzia po ubiegłotygodniowym,zamkniętym sparingu z czeskim drugoligowcem. Odkąd były selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Polski objął zespół, z żelazną konsekwencją gra ustawieniem z trójką obrońców, nieznacznie zmieniając system gry drugiej linii. Czy tym razem, pod presją coraz słabszych wyników, zdecyduje się na przejście na ustawienie z klasycznymi bocznymi obrońcami i skrzydłowymi? Niewykluczone, ale tu pojawia się kolejny mankament... źle zbudowanej kadry beniaminka, w której brakuje klasycznych bocznych obrońców. O ile z lewej strony defensywny mógłby zagrać Kacper Gach, o tyle z prawej strony trzeba byłoby postawić na nominalnego skrzydłowego Maksymiliana Sitka lub stopera Jana Majsterka. Chyba że Włodarski zaskoczy jeszcze bardziej...

(gru)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się