Dwa oblicza

GieKSiarze prowadzili już 4:2, ale przegrali po dogrywce!

Michał Kieler dzielnie spisywał się w bramce, ale nie zdołał uchronić GieKSy przed porażką. Fot. PressFocus

Trudny weekend miał GKS Katowice, wszak potykał się z wymagającymi rywalami. W Satelicie był zaledwie tłem dla sosnowieckiego Zagłębia i przegrał 1:5, jednak w Oświęcimiu zaprezentował się zdecydowanie lepiej i prowadził po dwóch tercjach 4:2, ale nie zdołał utrzymać korzystnego rezultatu. Katowiczanie nie zasłużyli na porażkę i pewnie będą ją długo rozpamiętywali.

Najwyraźniej cierpliwość szkoleniowców GKS-u się wyczerpała, bo po przegranej z Zagłębiem trener Jacek Płachta pozostawił w boksie golkipera Connora LaCouvee, zaś między słupkami stanął Michał Kieler. Nie wiemy jakie będą losy Kanadyjczyka, ale wydaje się, że dojdzie do rozwiązaniu kontraktu. Katowiczanie przyjechali do Oświęcimia w uszczuplonym składzie - zabrakło kanadyjskiego defensora Ethana Capa i zespół grał na trzy pary defensorów.

Gospodarze, podbudowani wygraną w Tychach, ruszyli do ataku i w 6 min Jan Sołtys próbował umieścić „gumę” w siatce, ale Kieler popisał się znakomitą interwencją. Kiedy w boksie kar przebywał Joona Huttula, golkiper gości  był bezradny po uderzeniu Jimiego Rönkkönena. Trener Płachta poprosił o wideoweryfikację, ale sędziowie nie dopatrzyli się spalonego. W 13 min znakomitą szansę zaprzepaścił Stephen Anderson, ale gdy Dominik Nahunko po raz drugi usiadł na ławie kar, Amerykanin zdołał wyrównać, po precyzyjnym podaniu Joony Monto.

Druga odsłona była pod dyktando gości i Patryk Wronka dał im prowadzenie. „Tyczka” przy tym uderzeniu mógł się lepiej zachować, ale kilka razy uchronił swój zespół od straty gola. W 37 min Matthew Wilkins doprowadził do remisu, jednak Katowiczanie w ciągu 26 sek. zdobyli dwie bramki. Najpierw Emil Forslund sprytnym strzałem przy słupku, a potem Kacper Maciaś precyzyjnym uderzeniem z daleka. Trener Markus Juurikala zasugerował, że był spalony w polu bramkowym, ale arbitrzy po długiej analizie uznali to trafienie. W tym momencie w ekipie katowickiej chyba nikt nie pomyślał, że można ten mecz przegrać.

Goście ostatnią tercję rozpoczęli spokojnie i w 46 min Forslund miał okazję podwyższyć wynik, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy. W odpowiedzi Otto Nieminen najpierw trafił w poprzeczkę, a chwilę potem w potwornym zamieszaniu zdobył gola, który znów długo był analizowany przez sędziów. Został uznany, ale była to dyskusyjna decyzja. Na zaledwie 2 sek. do końca kary Jakuba Hofmana Nieminen doprowadził do remisu.

W dogrywce gospodarze mieli inicjatywę, ale Kieler dzielnie spisywał się w bramce. W 63:36 min karę otrzymał Miro Roukonen i goście znaleźli się w trudnej sytuacji. Na 18 sek. przed końcową syreną Jere Jokinen zdobył zwycięskiego gola i Katowiczanie byli wściekli, że punkty im się wymknęły z rąk. Przez większość meczu byli zespołem lepszym, bardziej poukładanym, ale zdobyli zaledwie punkt.

Włodzimierz Sowiński

◼ Unia Oświęcim - GKS Katowice 5:4 (1:1, 1:3, 2:0, 1:0)

1:0 - Rönkkönen – Jokinen – Wilkins (8:27, w przewadze), 1:1 – Anderson – Monto (16:03, w przewadze), 1:2 – Wronka – Fraszko – Krężołek (24:32), 2:2 – Wilkins – Nieminen - Rönkkönen (36:56), 2:3 – Forslund – Monto - Lundegard (37:38), 2:4 – Maciaś – Fraszko (38:04). 3:4 – Nieminen (48:15), 4:4 – Nieminen – Jokinen (55:32), 5:4 – Jokinen – Wilkins - Rönkkönen (64:42, w przewadze).

Sędziowali: Paweł i Wojciech Czech – Maciej Byczkowski i Grzegorz Cytawa. Widzów 2292.

UNIA: I. Tyczyński; K. Valtola (2) – Bizacki, Ventalä – Mäkelä (2), Diukow – L. Matthews, Płatacz; Nieminen – Rönkkönen – Wilkins, Jokinen – Immonen – Ahopelto, Nahunko (4) – D. Tyczyński – Lewandowski, Sołtys – Krzemień – M. Kusak. Trener Markus JUURIKKALA.

GKS: Kieler; Lundegard – Englund, Sredl – Chodor (2), Maciaś – Huttula (4); Bremer (2) – Wronka – Fraszko, Jonasz Hofman – Anderson – Krężołek, Forslund – Monto – Roukonen (2), Jakub Hofman (2) – Centkowski - Kosmęda. Trener Jacek PŁACHTA.

Kary: Unia - 8 min, GKS – 12 min.


72 SEKUNDY były do końca kary Huttuli, gdy Rönkkönen otworzył konto bramkowe gospodarzy.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się