Echo dawnej wielkości
Jeszcze dekadę wstecz mówilibyśmy, że do Białegostoku przyjeżdża największy klub belgijski. Dziś „Fiołki” nieco przywiędły; dla Jagi będą jednak rywalem niełatwym.
Tego pana przy piłce dobrze znają zwłaszcza kibice w Zabrzu. Na sprzedaży Lukasa Ambrosa do Anderlechtu Górnik nieźle zarobił. Fot. Pixsell/SIPA USA/PressFocus
ANDERLECHT BRUKSELA
Dokładnie 10 lat temu Brukselczycy (dwukrotni zdobywcy Pucharu Europy Zdobywców Pucharów oraz triumfatorzy Pucharu UEFA) zaczynali swój ostatni mistrzowski sezon w Jupiler League. Wiosną 2017 świętowali 34. (!) tytuł krajowego czempiona, a jesienią zagrali nawet w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Zdobyli w niej jednak tylko trzy „oczka”, a 0:4 i 0:5 z PSG to wciąż bolesne wspomnienia i sygnały zmierzchu dawnej wielkości. Bywały od tej pory nawet sezony bez europejskich pucharów; z drugiej strony – w 2023 udało się dotrzeć aż do ćwierćfinału Ligi Konferencji i odpaść w nim dopiero po karnych z AZ Alkmaar. Dwa sezony później Anderlecht w fazie ligowej Ligi Europy nawet przewodził stawce, by w trzech ostatnich kolejkach wypaść poza ósemkę, a potem przerżnąć 1/16 finału z Fenerbahce Stambuł. Na krajowym gruncie dwa ostatnie cykle rozgrywkowe „Fiołki” kończyły tuż poza podium.
Czy to już kryzys?
W obecnym, po ośmiu kolejkach, zajmują piąte miejsce, formalnie poza strefą dającą europejskie puchary (choć z serią pięciu gier bez porażki, w tym czterech zwycięskich). W weekend ekipa z Brukseli pożegnała się z Pucharem Belgii, niespodziewanie przegrywając 1:2 z drugoligowcem z Beerschot. A że nastąpiło to trzy dni po porażce z Dinamem w Zagrzebiu w drugiej kolejce LE (0:1), zaczęto już (przynajmniej medialnie) rozmawiać o tym, jak duży jest kryzys, który ogarnął Anderlecht. – Możemy zrobić z tego wielkie przedstawienie, ale nie zamierzam iść w tym kierunku – mówił jednak Vitor Bruno, trener Brukselczyków, szukając oczywiście pozytywów w całym tym nieszczęściu sportowym. – Mieliśmy dość sił, by zepchnąć rywala do głębokiej defensywy, nawet grając w dziesięciu przeciwko jedenastu – podkreślał. O osłabienie gości „postarał się” dwiema żółtymi kartkami (drugą za odepchnięcie rywala) Ali Maamar.
Karuzela z trenerami
Wspomniany Bruno, wcześniej przez siedem lat pracujący u boku Sérgio Conceição w Porto jako jego asystent, dostał po nim szansę poprowadzenia „Smoków”, ale po niespełna siedmiu miesiącach (styczeń 2025) został zwolniony. Do Anderlechtu – po 17-miesięcznym bezrobociu – przyszedł 1 lipca br., jako następca Francuza Jeremy'ego Taravela. To jego druga samodzielna praca. Jest już szóstym szkoleniowcem „Fiołków” w okresie, w jakim Adrian Siemieniec prowadzi Jagiellonię (od kwietnia 2023). W międzyczasie pojawił się na ich trenerskiej ławce m.in. znany w Polsce Besnik Hasi. Nie od rzeczy będzie też przypomnieć, że właśnie w Anderlechcie swą trenerską przygodę, która zaprowadziła go do Bayernu Monachium, zaczynał Vincent Kompany. Ale nawet on nie zbudował przy Astrid Park ekipy na miarę mistrzostwa kraju.
Miliony w grze
Czy te przesłanki stawiają Jagę w roli faworyta czwartkowej rywalizacji? Niekoniecznie; równie wiele można znaleźć argumentów na rzecz przewag gości. Choćby sama wartość kadry, wycenianej na 106 mln euro – trzykrotnie więcej, niż zespół białostocki. Latem Brukselczycy wydali m.in. 5 mln euro na Lukasa Ambrosa, a więc czeskiego pomocnika Górnika Zabrze. I nie płakali; suma ich letnich wydatków (27,5 mln euro) była znacząco niższa od transferowych wpływów (65,7 mln euro). Jeżeli na Podlasiu zacierali ręce z tytułu „dychy” za Oskara Pietuszewskiego odchodzącego do Porto, to warto zestawić go z rówieśnikiem, Nathanem De Catem, za którego Hoffenheim zapłaciło 18,5 mln euro.
Ukrainiec strzela celnie
W tej chwili najwyżej wycenianym (na 10 mln euro) zawodnikiem „Fiołków” jest serbski 19-latek, napastnik Mihajlo Cvetković (gol w 1. kolejce LE, w przegranym 1:2 meczu z Olympique Lyon). Jego występ nie jest jednak oczywisty ze względu na dolegliwości zdrowotne (na pewno nie zagra obrońca Giulian Biancone). W tej sytuacji odpowiedzialny za strzelanie goli może być przede wszystkim Danylo Sikan, reprezentant Ukrainy. Skuteczny jest właśnie w pucharach: w sześciu meczach kwalifikacyjnych strzelił dla Anderlechtu pięć goli! Nieźle prezentowały się też liczby Ambrosa w tych grach: dwie bramki i dwie asysty. W Jupiler Pro League jeszcze jednak nie zapunktował.
Dariusz Leśnikowski
CZY WIESZ, ŻE...
Norweski pomocnik Thelo Aasgaard będzie mieć okazję już po raz trzeci tej jesieni zagrać przeciwko Jadze. Do Anderlechtu został bowiem wypożyczony 2 września tego roku z Rangers FC, już po meczach Szkotów w III rundzie kwalifikacji Ligi Europy z Białostoczanami (1:2 i 1:1). W obu z nich wystąpił.
Konfrontacje polsko -„fiołkowe”
1981/1982 – 1/16 finału Pucharu Europy◼ Widzew Łódź – Anderlecht 1:4, 1:2
1986/1987 – I runda Pucharu Europy◼ Anderlecht – Górnik Zabrze 2:0, 1:1
2003/2004 – III runda el. Ligi Mistrzów◼ Anderlecht – Wisła Kraków 3:1, 1:0