Eliminacyjne niebezpieczeństwo

Postępujący od lat regres reprezentacji Polski w połączeniu z nowymi pomysłami UEFA sprawia, że Biało-czerwoni jeszcze bardziej mogą oddalić się od wielkich turniejów!

Michał Skóraś nie rozumie, jak można wygrać wszystkie mecze w eliminacjach, a i tak nie awansować na mistrzostwa świata. Fot. Weronika Morciszek / Press Focus

REPREZENTACJA

W tej chwili najważniejsza jest Liga Narodów. Miejsce, które zajmie w niej Polska, będzie miało znaczenie dla rozstawienia w eliminacjach Euro 2028 (koszyk drugi czy trzeci) oraz dla zapewnienia sobie ewentualnej furtki awaryjnej na wypadek wpadki w tychże eliminacjach, która pozwoli tak czy siak dostać się do baraży o turniej. Jednak poważny futbol ma to do siebie, że trzeba w nim patrzeć długofalowo, a w tej biało-czerwonej długiej fali mieni się potencjalny... brak możliwości bezpośredniego awansu na mistrzostwa świata 2030! O co chodzi?

Jak w Lidze Mistrzów

Na początek trzeba przypomnieć o kontrowersyjnej reformie, jaką przeprowadziła w systemie eliminacji UEFA. Obserwować ją będziemy zarówno w kwalifikacjach mundialu 2030, jak i Euro 2032 (co dalej, to się okaże...). Otóż nie będzie już znanych od dziesięcioleci grup, z których ktoś zawsze awansował na turniej, a w których klasyfikowane były wszystkie ekipy kontynentu. Pierwszym, co rzuca się w oczy w reformie, jest podział strefy UEFA na dwie ligi – League 1 oraz League 2. W tej pierwszej o grę na turnieju zawalczy 36 reprezentacji najwyżej notowanych na podstawie Ligi Narodów. W tej drugiej – wszystkie pozostałe. System grania tam wprowadzony przypominać będzie fazę ligową znaną z Ligi Mistrzów, Ligi Europy oraz Ligi Konferencji. Mówiąc wprost, w League 1 uczestnicy będą podzieleni na trzy grupy po 12 zespołów i każdy zespół zagra tam sześć spotkań – każde z innym rywalem. Najlepsze drużyny każdej grupy awansują bezpośrednio na turniej, te ciut słabsze dostaną się do baraży, a najsłabsze – odpadną definitywnie. Szczegóły podziału miejsc poznamy oficjalnie później, zostało jeszcze trochę czasu.

A co z League 2? Grać w niej będą ci teoretycznie słabsi, którzy mają nie „plątać się” pod nogami mocniejszych. Szkopuł tej sytuacji jest jednak taki, że nie będą one mogły wywalczyć bezpośredniego awansu na mistrzostwa! Tam nagrodą dla najlepszych (możliwe, że tylko trzech) będą tylko i wyłącznie baraże, co wyraźnie utrudnia możliwość zdobycia biletu na turniej. Nawet jeśli ktoś wygra wszystko, nie zapewni sobie udziału w czempionacie. Mecze w League 2 będą odbywać się w formacie podobnym jak w League 1. A co ma do tego Polska?

Panie konduktorze...

Ano to, że istnieje wcale niemałe ryzyko, że Biało-czerwoni... znajdą się w League 2! Zanim jednak to wyjaśnimy, musimy przypomnieć, że UEFA wprowadziła też nowy format Ligi Narodów, jakże kluczowy dla układu uczestników w League 1 i League 2. Kolejna edycja Nations League odbędzie się po Euro 2028, a przed eliminacjami mundialu 2030 (które odbędą się w tej nowej formule). To od jej rozstrzygnięć będzie zależeć, kto w jakiej Lidze się znajdzie. Jej zreformowana twarz zakłada, że nie będzie już czterech Dywizji – lecz trzy: A, B i C (też mają się nazywać „Ligi”). W każdej będzie po 18 ekip, więc jak łatwo się domyślić – 36 reprezentacji, które w eliminacjach MŚ 2030 będą grać w League 1, stanowić będą przedstawiciele dywizji A oraz B. Przedstawiciele dywizji C trafią do League 2 i nie będą mogli awansować bezpośrednio. Wniosek z tego jeden: panie konduktorze, byle nie do Dywizji C!

Trzy scenariusze

Wyniki obecnej odsłony Ligi Narodów nie będą jeszcze miały wpływu na eliminacje. Tam będą liczyły się rezultaty kolejnej odsłony LN. Detale muszą zostać jeszcze potwierdzone przez UEFA, ale można zakładać, że jeśli ktoś w edycji 2028/2029 spadnie do dywizji C – czy to przez baraże, czy bezpośrednio – będzie liczony jako League 2. A jeśli ktoś awansuje wówczas do dywizji B – załapie się do League 1 i będzie miał łatwiej o awans na turniej czy o baraże. Co to oznacza dla Polski?

Załóżmy trzy scenariusze bieżącej edycji Ligi Narodów. Jeśli drużyna trenera Jana Urbana znajdzie się za plecami Szwecji, Bośni i Hercegowiny oraz Rumunii, a następnie przegra baraż o utrzymanie – w edycji 2028/2029 znajdzie się w dywizji C. Będzie więc „na czerwono”, czyli pod ryzykiem eliminacyjnej rywalizacji w League 2. Uniknie tego, jeśli w edycji 2028/2029 LN wywalczy awans do dywizji B (reguły owej walki zostaną dopiero doprecyzowane przez UEFA). Na ten moment w dywizji C grają m.in. Albania, Finlandia, Czarnogóra, Słowacja, Wyspy Owcze, Islandia czy Estonia. Scenariusz drugi – Polska utrzymuje się w dywizji B. Wtedy w sezonie 2028/2029, by trafić do eliminacyjnej League 1, również będzie musiała utrzymać się w dywizji B albo, rzecz jasna, awansować do dywizji A. No i scenariusz trzeci – Urban i spółka szokują Europę i jeszcze w tej edycji Nations League awansują do dywizji A. Wówczas na 100 procent będą w eliminacyjnej League 1, bo w edycji Ligi Narodów 2028/2029 w najgorszym wypadku spadną do dywizji B.

Niby to zagmatwane, ale w praktyce – nie aż tak. Po co UEFA wprowadziła takie zmiany? Oficjalnie, by ograniczyć mecze „o nic”, by zwiększyć emocje i rywalizacje. Nieoficjalnie – rzecz jasna dla pieniędzy. Dlatego lepiej, aby Polacy nie wywinęli w najbliższej przyszłości niczego głupiego, choć... pewnym tego być na nie można.

Piotr Tubacki

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się