Europejski detoks

Duma Podlasia poleciała do Pireusu „na odtrucie” po ligowej klapie. W tym sezonie raz już się taka sztuka powiodła.

Nik Prelec (z lewej) to człowiek od spraw beznadziejnych w Jadze. W Glasgow wyrzucił za burtę Ligi Europy Rangersów, może i w Pireusie da popalić gospodarzom? Fot. Weronika Morciszek / Press Focus

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

Kłopoty Olympiakosu, o których obok barwnie i szeroko opowiada Józef Wandzik, to jedna strona medalu. Tych kłopotów nie uniknęła w ostatnich dniach także Jagiellonia. I nie chodzi wcale tylko o aferę z esemesami Adriana Siemieńca, a o wymiar czysto sportowy. Gdyby przesłanką do oceny szans Białostoczan w Pireusie miał być ostatni ich mecz ligowy, właściwie trzeba by przywołać cytat „porzućcie wszelką nadzieję”...

Cud niepamięci

Zresztą wspomniany szkoleniowiec Jagi ma tego pełną świadomość. – Nie umniejszam boiskowych zasług Wisły – mówił Siemieniec po porażce swych podopiecznych 0:2 na stadionie imienia Henryka Reymana. – Natomiast pamiętam zdecydowanie lepsze nasze występy; a mówiąc wprost: trudno mi przypomnieć sobie słabszy. To fakt, z którym trudno dyskutować – dodawał. – Mało co u nas dobrze funkcjonowało. Gdybyśmy chcieli rozmawiać o tym, co należy poprawić w kontekście kolejnego meczu, to... trzeba by było poprawić wszystko! Pocieszające jest chyba tylko to, że słabiej zagrać się już nie da – przyznać należy, że bardzo dawno już (nawet po gładkim wiosennym 0:3 z Fiorentiną) nie słyszeliśmy tak gorzkich (acz prawdziwych) słów z ust opiekuna Jagi.

Jeżeli po takim spotkaniu coś ma Jagiellonii pomóc, to powinien to być... cud niepamięci. – Trzeba jak najszybciej zamknąć to spotkanie w głowach i wrócić do tego, co robiliśmy dobrze – Siemieniec też był tego zdania.

A po nocy przychodzi dzień

Czy to wykonalne? Zakładamy, że tak; odwołując się zresztą do bardzo nieodległej przeszłości. Najważniejszy na razie mecz w tym sezonie – zwycięski remis na Wyspach Brytyjskich z Rangersami – Duma Podlasia „wyciągnęła” przecież cztery dni po kiepskim – a przede wszystkim zakończonym porażką – ligowym spotkaniu u siebie z Widzewem. – Brakuje nam stabilizacji wynikowej. Przeplatamy zwycięstwa porażkami – podkreślał trener białostockiej ekipy. Ale – w kontekście opisanego już „przypadku szkockiego” – nie musi to być zwiastun czegoś złego. Udało się wówczas odbić od dna, czemu nie miałoby się udać i teraz? Zresztą Siemieniec zdecydowanie nie ogłasza kryzysu. – Nie ma co załamywać rąk, bo nie mamy serii porażek – przypomina, w myśl zasady „a po nocy przychodzi dzień”, oczekując teraz znacznie lepszego występu podopiecznych.

(DaL)

4,485 mln euro zarobiła już Jagiellonia w tym sezonie w Lidze Europy

450 tys. euro warta będzie każda wygrana w fazie ligowej LE

150 tys. euro zgarnie polska drużyna za remis na tym etapie


NIE PRZEGAP!

Liga Europy – 1. kolejka
◼ Olympiakos – Jagiellonia
środa, 21.00 - Super Polsat, Polsat Sport 1

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się