Fundament już stoi
Wygrywając w Świdniku, drużyna trenera Piotra Tworka dokonała sztuki, której od dwóch lat nie udało się nikomu. Dobry nastrój zmącił uraz Mateusza Brody.
Dziś trudno określić, kiedy Mateusz Broda (z lewej) wróci na boisko. Fot. Avia Świdnik
REKORD BIELSKO-BIAŁA
Po trafieniu Jakuba Rysia goście z Cygańskiego Lasu skromnie pokonali beniaminka Betclic 2. Ligi. - Zwycięstwo na stadionie Avii nikomu nie przychodzi łatwo, a jeszcze trudniejszym zadaniem jest zagranie tam na zero z tyłu. W ostatnich dwóch latach gospodarze strzelali przynajmniej jednego gola w każdym domowym meczu - mówił Piotr Tworek, a my dodajmy, że ostatni raz Avia bramki u siebie nie zdobyła 7 września 2024 roku w meczu z Podhalem Nowy Targ.
Od Zawiszy do Avii
- Zrealizowaliśmy ten cel, co bardzo nas cieszy. Avia ma pomysł na grę i potrafi sprawiać niespodzianki, nie tylko na poziomie II ligi, ale także w Pucharze Polski. Widziałem ją w rundzie wiosennej w starciu z Rakowem Częstochowa i już wtedy zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie - podkreślał szkoleniowiec Bielszczan. Kluczem do sukcesu okazała się konsekwentna gra w defensywie. - Mieliśmy potwierdzenie, że Avia to poukładana drużyna, ale zagraliśmy mądrze i odpowiedzialnie. Cieszymy się z braku straconej bramki, bo mocno pracowaliśmy nad tym elementem, zwłaszcza po 0:3 z Sokołem Kleczew, gdzie rozmiary porażki mogły być jeszcze wyższe. Zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy zbudować solidne fundamenty, a w ekipie gospodarzy nie brakowało piłkarzy potrafiących uderzyć z dystansu czy groźnie wejść ze skrzydła - tłumaczył Tworek. Dla jego zespołu mecz z Avią był dopiero drugim z czystym kontem w tym sezonie; pierwsze zanotowali w 2. kolejce z Zawiszą Bydgoszcz (3:0).
Ciućka na Świt
Analizując mecz, Piotr Tworek szczególną uwagę zwracał na dyscyplinę oraz realizację założeń taktycznych. – W drugiej połowie Avia postawiła wszystko na jedną kartę i szukała wyrównania, ale zarządziliśmy tym meczem dojrzałe i wytrwaliśmy do końcowego gwizdka. Słowa uznania należą się nie tylko blokowi defensywnemu, ale całej drużynie, bo broni zawsze cały zespół. To zwycięstwo daje nam nawet więcej radości niż wygrane z początku sezonu z Zawiszą czy Stalą Stalowa Wola, gdzie różnica bramek była wyższa - dodał. Czasu na świętowanie nie ma jednak zbyt wiele. - Przed nami bardzo krótki mikrocykl, bo kolejny mecz gramy już w piątek ze Świtem Szczecin, więc skupimy się głównie na solidnej regeneracji - zapowiedział opiekun Rekordu. We wtorek drużyna trenowała w Bestwince, bowiem stadion w Cygańskim Lesie służył jako baza treningowa dla młodzieżowej reprezentacji Polski, przygotowującej się do czwartkowego spotkania 1/8 finału mistrzostw świata z Kolumbią. Nie trenował jeszcze Jan Ciućka, którego zabrakło w kadrze na ostatnie spotkanie, bo 23-latek narzeka na uraz kolana. Jeszcze przed wyjazdowym spotkaniem z beniaminkiem wstępne badania sugerowały, że doszło do niegroźnego urazu, a ofensywny pomocnik ma w najbliższych dniach wrócić do zajęć z zespołem i powinien być gotowy do gry w piątek.
Pięta Brody
Nieco gorzej wygląda sytuacja Mateusza Brody, który w 22 minucie meczu z Avią usiadł, gdyż nie był w stanie stanąć na nodze i chwilę później zastąpił go Jan Sobociński. Środkowy obrońca narzeka na ból pięty i na ten moment niemal na pewno nie zagra w najbliższym spotkaniu. Jeszcze we wtorek trwała diagnostyka, bo 26-latek ma spory problem, by chodzić na obolałej stopie. Wstępne badanie nie wykazały, by doszło do złamania lub pęknięcia kości, ale obrońcę czeka dłuższa przerwa od treningów.
(gru)