GieKSa miażdży w Częstochowie!
Będący w ogromnym kryzysie Raków miał w czasie przerwy reprezentacyjnej przejść przemianę. I przeszedł – tyle że na gorsze.
Patryk Makuch to jedyny obok Kacpra Trelowskiego zawodnik Rakowa, który nie zawiódł w meczu z GKS-em. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Zmiana ustawienia
- Dla nas trenerów bardzo nietypowa przerwa, bo pierwszy raz była ona tak długa. Zwodnicy zjeżdżali się w różnych terminach. Jedni grali więcej, inni mniej, do tego doszło dużo podróży. Ci, którzy zostali, mieli okazję dobrze przepracować ten czas. Mieliśmy czas popracować nad pewnymi rzeczami, coś zmienić, wprowadzać nowe pomysły, zaadaptować to jak będziemy chcieli teraz grać – mówił przed meczem szkoleniowiec, zapowiadając, że: „ten zespół będzie grał z pomysłem takim, jak ja będę chciał. Potrzebujemy kilku spotkań, treningów, aby to wszystko się dotarło. Będziemy gotowi, aby wygrać”. Co to oznaczało w praktyce? Zmianę ustawienia na czwórkę z tyłu, co otworzyło drzwi do wyjściowej jedenastki dla „bardzo ciekawego lewego obrońcy”, czyli wychowanka częstochowskiej akademii, Jerzego Napieraja.
Wymiana ciosów
- Zawodnicy, którzy są na miejscu, są głodni grania. Przez dwa tygodnie przygotowywali się do tego, bo wszyscy mają świadomość sytuacji i rozumieją zadanie. Nie ma miejsca na wymówki, musimy regularnie zdobywać punkty – zapowiadał trener Kaczmarek, decydując się niemalże wyłącznie na graczy, z którymi mógł pracować przez dwa tygodnie.
Wyjątek stanowił Mahir Emreli. Przez długi czas tego bojowego nastawienia na boisku kompletnie nie było widać. To GieKSa zdecydowanie lepiej weszła w mecz. Katowiczanie dochodzili do niezłych sytuacji i uderzali na bramkę. Szczególnie dobrze wyglądali ci z przeszłością w Częstochowie, co najlepiej znalazło potwierdzenie w 34 minucie, gdy wynik otworzył Ilja Szkurin po świetnej wymianie podań na dwa tempa z Bartoszem Nowakiem. Białorusin blisko trafienia był już wcześniej, ale na posterunku był Kacper Trelowski. Kompletnie bezbarwny i popełniający szkolne błędy w defensywie Raków od momentu straty bramki… narzucił swoje tempo, kompletnie dominując gości w końcówce pierwszej połowy. W 37 minucie efektowym uderzeniem z pomocą poprzeczki wyrównał Patryk Makuch, a potem blisko trafienia byli także Emreli, Jean Carlos i ponownie Makuch.
Obraz beznadziei
To, co wydarzyło się po przerwie, doprawdy ciężko jest racjonalnie wytłumaczyć. Częstochowianie weszli w drugą połowę w najgorszy możliwy sposób. Po zagraniu ręką w polu karnym Silvy sędzia Damian Kos wskazał na „jedenastkę” - była to sytuacja kontrowersyjna, ponieważ Brazylijczyk został trafiony w rękę, którą się podpierał, będąc tyłem do Marcela Wędrychowskiego - z wielką łatwością zamienioną leciutką podcinką na gola przez Bartosza Nowaka. – Trochę znam „Trela", wiedziałem jak mu uderzyć – rozbrajająco szczerze przyznał MVP spotkania. W 56 minucie w zasadzie było po meczu. Po fatalnym błędzie Marko Bulata Mateusz Kowalczyk zdecydował się na rajd niemal przez połowę boiska i strzałem w „długi” róg ośmieszył częstochowską defensywę. Po tym ciosie Raków już się nie podniósł, a w doliczonym czasie gry dzieła zniszczenia dokonał Borja Galan. Po jego golu stadion niemalże opustoszał, kibice nie chcieli oglądać ostatnich minut klęski gospodarzy.
Górak zwycięzca
Przy zasłużonej krytyce w kierunku Rakowa nie można zapominać o świetnej grze GKS-u, który przyjechał do Częstochowy wziąć rewanż za półfinał Pucharu Polski z poprzedniego sezonu (choć było to równo pół roku temu, przy Limanowskiego zdążyli już trzy razy zmienić trenera) i dokonał tego w niezwykle efektowny sposób. Katowiczanie grali z polotem, mieli wielką łatwość wymieniania podań, byli bardzo dobrze zorganizowani i nienasyceni. Gdyby nie postawa Trelowskiego, Raków mógłby przegrać dwucyfrówką.
Mariusz Rajek
OCENA MECZU⭐ ⭐⭐ ⭐⭐
◼ Raków Częstochowa – GKS Katowice 1:4 (1:1)
0:1 – Szkurin, 34 min (asysta Nowak), 1:1 – Makuch, 37 min (asysta Napieraj), 1:2 – Nowak, 48 min (karny), 1:3 – Kowalczyk, 56 min (bez asysty), 1:4 – Galan, 90+1 min (asysta Nowak)
RAKÓW: Trelowski 5 – Tudor 3, Brorsson 2, Svarnas 2, Napieraj 4 – Repka 3, Struski 4 (72. Mircetić 3), Bulat 1 (61. Molnar 3) – Makuch 5 (76. Diaby-Fadiga niesklas.), Silva 2 (61. Brusberg 4) – Emreli 3 (61. Basse 3). Trener Tomasz KACZMAREK. Rezerwowi: Karić, Koczergin, Kwiatkowski, Zatterstroem, Pieńko, Racovitan, Perović.
GKS: Kobylak 6 – Czerwiński 7 (70. Jędrych 6), Klemenz 5, Resta 6 – Wasielewski 7, Szkurin 8 (87. Zrelak niesklas.), Kowalczyk 8 (78. Milewski niesklas.), Wdowiak 7 (78. Marković niesklas.) – Wędrychowski 8 (70. Galan), Nowak 10 – Łukasiak 7. Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Kikolski, Olsen, Bartlewicz, Wolski, Jirka.
Sędziował Damian Kos (Wejherowo) – 5. Sędzia VAR Piotr Lasyk (Bytom). Widzów 5217. Czas gry 94 min (45+49). Żółte kartki: Struski (68, faul), Napieraj (90, faul) – Klemenz (60, zagranie ręką), Galan (82, opóźnianie gry), Kobylak (85, opóźnianie gry).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| RAKÓW | GKS | |
| 60 | posiadanie piłki | 40 |
| 18 | strzały | 18 |
| 4 | strzały celne | 8 |
| 6 | rzuty rożne | 4 |
| 8 | faule | 16 |
| 1 | spalone | 2 |
| 2 | żółte kartki | 3 |