GieKSa na fali

Udany weekend Katowiczan, którzy zdobyli komplet punktów z silnymi rywalami.

Mateusz Michalski po kontuzji odzyskuje formę i w drugim meczu z rzędu zdobył gola. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

Connor LaCouvee przez kilka meczów był wytykany palcami, bo rzeczywiście puszczał gole w sytuacjach nieoczywistych. Teraz nastał czas Kanadyjczyka, bo w ostatnich meczach bronił bez zarzutu. GieKSa jest na wysokiej fali i po raz drugi z rzędu odprawia silnego rywala z kwitkiem. Unia nieco rozczarowała, bo można spodziewać się znacznej lepszej gry po obcokrajowcach.

W zespole gospodarzy zabrakło amerykańskiego obrońcy, Matthew Sredla, pauzującego z powodu urazu. W Unii nieobecności jest więcej, bo m.in. Olaf Bizacki walczy z kontuzją, Damian Tyczyński czeka na operację kolana, zaś fiński bramkarz, Sami Aittokallio, przechodzi rehabilitację, ale podobno ma niebawem wrócić. Erik Ahopelto jest chory i też nie mógł być brany pod uwagę. Obrońca Bartosz Florczak oraz napastnicy Rihards Marenis oraz Jan Sołtys problemy zdrowotne mają już za sobą i stanowili wsparcie zespołu, choć widać, że jeszcze dochodzą do formy.

Katowiczanie byli mocno podbudowani wygraną w Sosnowcu, gdzie LaCouvee pokazał się z jak najlepszej strony i zachował czyste konto. Kanadyjczyk nabrał pewności siebie i w kilku sytuacjach uchronił swój zespół przed utratą gola. Tuż przed końcową syreną Otto Nieminen miał idealną sytuację, lecz bramkarz gospodarzy zdołał odbić krążek, który jeszcze otarł się o słupek.

GieKSiarze od razu przystąpili do ataku. Grali szybko, i chcieli jak najszybciej pokonać Igora Tyczyńskiego. W 6 min Nieminen popełnił błąd i „gumę” przechwycił Patryk Wronka, który idealnie wyłożył Miro Ruokonenowi, a ten z bliskiej odległości nie miał problemu z trafieniem do siatki. Gospodarze jeszcze bardziej przyśpieszyli i był spory fragment, gdy sprawiali wrażenie, że grają w liczebnej przewadze. W 12 min było już 2:0. Pontus Englund zdecydował się na uderzenie z daleka i „Tyczka” nie zdołał zareagować, jednak potem miał kilka udanych interwencji.

W drugiej odsłonie gospodarze dwa razy grali w osłabieniu, ale potrafili się obronić. Umiejętnie neutralizowali poczynania rywali i, jak była taka potrzeba, wybijali krążek z własnej tercji, a LaCouvee w kilku gorących sytuacjach bronił znakomicie. GieKSa zdobyła kolejne dwa gole, a mogła więcej. W 27 min Stephen Anderson zdecydował się na indywidualną akcję i mocno strzelił, a do odbitego krążka dopadł Brock Bremer i z ostrego kąta umieścił go w siatce. Trenerzy Unii poprosili o wideoweryfikację, twierdząc, że krążek był pod kontrolą bramkarza, jednak sędziowie gola uznali. W 36 min grający w 1. formacji Mateusz Michalski w drugim meczu z rzędu zdobył gola. W Sosnowcu na 2:0, zaś w Satelicie na 4:0. Potem Bremer znalazł się tuż przed bramkarzem, ale nie zdołał umieścić krążka w siatce. Goście też oddali kilka groźnych strzałów, ale Kanadyjczyk między słupkami wykazywał się czujnością.

Ostatnia tercja zaczęła się od gola dla gości. Dużo w tym winy Kacpra Maciasia, który nie zdołał zablokować Nieminena i ten nie miał problemu z ulokowaniem krążka w siatce. To był sygnał, że trzeba być skoncentrowanym przez cały czas, bo tym razem fatalny błąd popełnił Roman Diukow, który podał wprost na kij Emila Forslunda, a ten nie zwykł marnować takich sytuacji. Gra nieco straciła na jakości, ale kolejną okazję wykorzystali goście i Jan Sołtys zdobył drugiego gola. Tym razem trener Jacek Płachta poprosił o wideoweryfikację, ale gol został uznany. Na niespełna 4 min przed końcem Dominik Nahunko poszedł do boksu kar i Patryk Krężołek ustalił wynik.

Włodzimierz Sowiński

◼ GKS Katowice – Unia Oświęcim 6:2 (2:0, 2:0, 2:2)

1:0 – Ruokonen – Wronka (5:10), 2:0 – Englund – Lundegard – Wronka (11:42), 3:0 – Bremer – Anderson (26:14), 4:0 – Michalski - Englund (35:55), 4:1 – Nieminen (41:34), 5:1 – Forslund (48:08), 5:2 – Sołtys - Nahunko (51:22), 6:2 – Krężołek - Monto – Anderson (58:03, w przewadze).

Sędziowali: Bartosz Kaczmarek i Paweł Kosidło - Kacper Król i Mateusz Kucharewicz. Widzów 957.

GKS: La Couvee; Lundegard – Englund, Maciaś (2) – Cap, Huttula – Chodor; Michalski – Pasiut – Fraszko, Bremer – Anderson – Forslund, Krężołek – Wronka – Ruokonen (2), Jakub Hofman – Monto – Jonasz Hofman. Trener Jacek PŁACHTA.

UNIA: I. Tyczyński; Valtola – Florczak, Ventela – Mäkelä, Diukow – Matthews, Mościcki; Nieminen – Marenis – Wilkins, Jokinen – Ronkkonen – Immonen, Sołtys – Krzemień – Lewandowski, M. Kusak – Nahunko (2) – Płatacz. Trener Markus JUURIKKALA.

Kary: GKS – 4 min, Unia - 2 min.


35 STRZAŁÓW oddali gospodarze, a goście zrewanżowali się 30 uderzeniami.


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się