Głodni zwycięstw i postępu
Rozmowa z Maciejem Tokarczykiem, trenerem Warty Poznań
Maciej Tokarczyk nie ma dużego doświadczenia w pracy seniorskiej, ale wyniki go bronią. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
- Oglądałem, ale nie na tyle uważnie, by móc wyciągnąć jakieś głębsze wnioski i się wypowiadać. Wiadomo że porażka zawsze jest porażką, ale do czegoś więcej trzeba by przeanalizować mecz, zobaczyć dane. Podejrzewam jednak, że nie o reprezentacji chciał pan ze mną rozmawiać...
Przechodzimy zatem do Warty. Trzecie miejsce po dziewięciu kolejkach to świetny wynik beniaminka.
- Czas teraz jest specyficzny, bo pierwszy raz się zdarza, że przerwa na mecze kadry jest aż tak długa. Myślę, że większość klubów i trenerów ma na to własne pomysły. My daliśmy trochę odpocząć głównie głowom, bo fizyczna praca była wykonywana przez cały czas. Od poniedziałku wróciliśmy do regularnych zajęć, przygotowujemy się do gry kontrolnej z Chrobrym Głogów w najbliższą sobotę.
Warta nie uznaje kompromisów. Na 15 punktów składa się pięć zwycięstw i cztery porażki.
- Tak to się na razie układa. My nigdy nie kalkulujemy, zawsze chcemy grać o pełną pulę, bez względu na to z kim się mierzymy. Do każdego meczu jesteśmy przygotowani najlepiej jak tylko potrafimy.
Z Wartą nie ma nudy - bardzo dużo goli strzelacie, ale sporo tracicie. Preferuje pan ofensywną filozofię gry?
- Jeśli chodzi o zdobyte bramki to jesteśmy najlepsi razem z Lechią Gdańsk (17 goli – dop. red.). W każdym meczu kreujemy sobie bardzo dużo sytuacji. Jeśli chodzi o te stracone, to warto zaznaczyć, że w trzech meczach udało nam się zachować czyste konto. To nie jest tak, że nie potrafimy grać solidnie w defensywie. Niemniej trzynaście straconych bramek, to trochę za dużo i tu mamy przestrzeń do poprawy. W wielu meczach potrafiliśmy jednak naprawdę skutecznie się bronić.
Nie ma pan na razie większego doświadczenia w pracy seniorskiej. Na kim lub na czym pan się wzoruje?
- Mam sprecyzowaną ścieżkę jaką chcę podążać jako trener. Wiem jakimi wartościami się kieruję i co jest dla mnie istotne. Wiem też w jaki sposób chcę, aby mój zespół grał, czego wymagam od zawodników. Jestem trenerem dość mocno zdefiniowanym i to mi pomaga, szczególnie w sytuacjach trudnych, można powiedzieć podbramkowych, w zarządzaniu kryzysem, ale i sukcesem. Jeśli chodzi o trenerów, którymi się inspiruję, to na pewno kilku jest, choćby Adrian Siemieniec, który potrafi bardzo dobrze zrządzić szatnią, sztabem. Są też trenerzy, od których czerpię inspirację związaną z założeniami taktycznymi, modelem gry. Nie chciałbym tu jednak wymieniać nazwisk. Na piłkę patrzę dość szeroko i biorę rzeczy, które pasują do mojej drużyny. Staram się czerpać od każdego co tylko się da.
O co Warta gra w tym sezonie?
- To moje ulubione pytanie, które bardzo często słyszę. Za każdym razem powtarzam, że gramy o to, aby do każdego kolejnego meczu być jak najlepiej przygotowanym, pokazywać najlepszą piłkę jaką tylko możemy. Staramy się patrzeć na to, co jest tu i teraz, nie wybiegamy daleko w przyszłość. Skupienie się na wysokich standardach pracy to jest nasza filozofia. Jestem świadomy, że w tym momencie mamy bardzo dobre miejsce, ale to nas w żaden sposób nie definiuje. Liczyć się będzie miejsce po 34. kolejce i wtedy będziemy mogli tak naprawdę ocenić czy ten sezon był udany mniej lub bardziej. Na głębsze wnioski zdecydowanie za wcześnie, ale dziewięć kolejek nam pokazało, że jesteśmy zespołem bardzo konkurencyjnym na tle ligi, możemy tak naprawdę wygrać z każdym przeciwnikiem, jesteśmy świadomi swojej siły, jakości i wartości. Wiemy też, że bez ciężkiej pracy to wszystko nie będzie miało znaczenia.
Średnia wieku pana zespołu to 23,5 roku. Warta pokazuje, że warto stawiać na młodych Polaków.
- To jest w jakimś sensie nasz kierunek, choć cały czas powtarzam, że dla mnie bardziej niż wiek liczą się kompetencje człowieka. Nie chcę nikogo zatrudniać tylko dlatego, że jest młody, ani zwalniać, bo jest starszy. Bardzo mi zależy, aby w Warcie byli zawodnicy o odpowiednim profilu mentalnym, osobowościowym. Chcę piłkarzy głodnych, chcących osiągać sukcesy. Wiadomo że u młodych o ten głód łatwiej, on jest taki naturalny. Nie jest to jednak regułą, bo mamy w zespole choćby Sebastiana Stebleckiego, Arka Najemskiego czy Olka Azatskiego, który są już doświadczeni, a wciąż mają w sobie naturalny głód gry i cały czas tli się w nich ogień. Nasz zespół jest mieszanką młodości z doświadczeniem, gdzie wszyscy czują głód zwycięstw i bycia lepszym.
Pracował pan wcześniej w Wiśle Puławy, gdzie klub wiele miesięcy nie płacił piłkarzom, trenerom ani pracownikom. To pana zahartowało?
- Nie wiem czy to dobre słowo, ale na pewno był to dla mnie bardzo ważny czas. Przed podjęciem tam pracy doskonale wiedziałem z czym się to może wiązać. Zdawałem sobie sprawę, że w pewnym momencie mogą pojawić się bardzo duże problemy natury organizacyjno-finansowej. To była dla mnie jednak bardzo duża szansa, aby wejść na poziom centralny i budować swoje poczucie skuteczności. Czułem, że ta droga jest dla mnie optymalna i chciałem nią podążać. To był bardzo ważny krok i podjąłem go świadomie, biorąc na plecy cały bagaż zarówno dobrych jak i złych rzeczy. Byliśmy z rodziną na taki krok przygotowani i wiedzieliśmy, że nawet jeśli będą jakieś kłopoty, to my sobie poradzimy. Z tyłu głowy było poczucie bezpieczeństwa, że nawet jeśli coś złego się wydarzy, to my sobie damy radę. Tak ryzykowny krok bez zabezpieczenia finansowego nie pozwalałby mi się skupić tylko na pracy, a to zapewne odbiłoby się na jej jakości.
Czy w Poznaniu istnieje współpraca pomiędzy Wartą a Lechem?
- Oficjalnej, takiej spisanej współpracy nie ma, natomiast relacje między klubami są dobre. Widać to choćby po ruchach transferowych. Mamy kilku zawodników Lecha w swojej drużynie, a w poprzednim okienku Filip Tonder przeszedł od nas do rezerw Lecha. Pozytywne relacje przynoszą korzyść obu klubom. Jako Warta możemy czerpać sporo inspiracji od Lecha. Oba kluby mają dużą historię i jeśli jest taka możliwość to sobie pomagają.
Stadion Warty, słynny „Ogródek”, przeszedł remont. Można spodziewać się dalszych inwestycji?
- To pytanie do działaczy. Prace na stadionie cały czas trwają i właściwie w każdym tygodniu powstaje coś nowego. W tej chwili montowane jest zadaszenie nad jedną z trybun, dowożone są kolejne kontenery, abyśmy mogli dysponować większą powierzchnią. W planie jest wybudowanie stałej trybuny z prawdziwego zdarzenia. Stadion to na pewno jest ta przestrzeń, która musi się cyklicznie rozwijać, aby Warta cały czas mogła iść do przodu.
Rozmawiał Mariusz Rajek