Główka pracuje!
Fatalny występ Rumunów na pustym Stadionie Narodowym w Bukareszcie – kolejni rywale Polaków stracili u siebie aż 4 gole!
W ten sposób Tarik Muharemović przechytrzył rumuńskich obrońców i zdobył drugiego gola dla Bośniaków w Bukareszcie. Fot. PAP/EPA
W fatalnych nastrojach przyjadą w piątek do Warszawy piłkarze Rumunii, którzy po dwóch porażkach zamykają tabelę „polskiej” grupy. Po przegranej ze Szwecją (1:2), w poniedziałek zespół słynnego w latach 90. „Maradony Karpat” Gheorghe Hagiego uległ także Bośniakom, i to aż 2:4! To był przygnębiający obraz rumuńskiego futbolu na pustym Stadionie Narodowym w Bukareszcie – to efekt sankcji, jakie UEFA nałożyła na tamtejszą federację za skandal sprzed dwóch lat, gdy w poprzedniej edycji Ligi Narodów z powodu ksenofobicznych zachowań publiczności z murawy zeszli piłkarze Kosowa.
Wynik jest tylko pozornie niespodzianką, wszak Bośniacy dwukrotnie pokonali Rumunów w ostatnich eliminacjach do mistrzostw świata. Teraz też rządzili od pierwszych minut – szybko przed wymarzoną szansą stanął Haris Tabaković, ale miał tak dużo czasu, żeby zapytać rumuńskiego golkipera Ionuta Radu, gdzie posłać piłkę, że... w ogóle nie trafił w bramkę. Ale 4 minuty później było 0:1 – Esmir Bajraktarević pomknął prawą stroną, świetnie wrzucił piłkę, a Armin Gigović ubiegł stopera oraz niezdecydowanego Radu i główką wpakował piłkę do siatki.
Na zegarze nie upłynęło jeszcze 20 minut, gdy kolejna główka Bośniaka znalazła drogę do rumuńskiej bramki – tym razem po rzucie rożnym trafił Tarik Muharemović. Dopiero te dwa ciosy obudziły gospodarzy, którzy w ciągu kilkudziesięciu sekund dwukrotnie sprawdzili czujność bohatera z Warszawy, Martina Zlomislicia. W końcu złapali kontakt – Lisav Eissat z lewej strony precyzyjnie dośrodkował do – oczywiście na głowę – Daniela Birligei i bramkarz gości w końcu skapitulował.
Co z tego jednak, skoro jeszcze przed przerwą goście podwyższyli wynik – Radu „wypluł” przed siebie uderzenie Kerima Alajbegovicia i najsprytniejszy w polu bramkowym okazał się Tabaković. Goście dobili Rumunów 10 minut po przerwie, gdy znów Bajraktarević znakomicie wrzucił piłkę w tempo, a jak spod ziemi wyrósł Amir Mahmić i po raz trzeci pokonał główką Radu.
Gospodarze odpowiedzieli jeszcze golem wprowadzonego w przerwie Alexandru Cicaldau – przy strzale z ponad 25 metrów nie popisał się Zlomislić – ale losów meczu to trafienie nie odmieniło.Ostatnie pół godziny spędził na boisku napastnik Cracovii Ajdin Hasić, który zmienił Bajraktarevicia.
Rewelacyjni Bośniacy to okienko Ligi Narodów zakończą dwoma meczami na własnym stadionie w Zenicy – w piątek ze Szwecją i w poniedziałek 5 października z Biało-czerwonymi.
(ToM)
◼ Rumunia - Bośnia i Hercegowina 2:4 (1:3)
0:1 – Gigović (głową), 12 min, 0:2 - Muharemović (głową), 19 min, 1:2 – Birligea (głową), 28 min, 1:3 – Tabaković, 40 min, 1:4 – Mahmić (głową), 55 min, 2:4 – Cicaldau, 62 min
RUMUNIA: Radu – Coubis, Burca (81. Strata), Ilie, Eissat – Stanciu (65. Morutan), Screciu (65. Matei), Dragomir – Olaru (46. Cicaldau) – Birligea, Mihaila (46. Munteanu). Trener Gheorghe HAGI.
BOŚNIA I HERCEGOWINA: Zlomislić – Memić, Katić, Muharemović, Kolasinac (81. Mujakić) – Basić, Gigović (81. Tahirović) – Bajraktarević (63. Hasić), Mahmić (63. Demirović), Alajbegović – Tabaković (74. Lukić). Trener Sergej BARBAREZ.
Sędziował Luis Godinho (Portugalia). Żółte kartki: Mahmić, Muharemović.Mecz bez udziału publiczności.