Gramy dalej!
W kluczowym meczu, decydującym o awansie do kolejnej fazy, mistrzowie Polski spisali się na medal. Zwycięstwo w Luzernie na 100 procent oznacza promocję z 2. miejsca w grupie.
Theo Monar rozegrał w Luzernie fantastyczne zawody. Fot. PAP/EPA
LIGA MISTRZÓW
W meczu 5. kolejki piłkarze ręczni Industrii zmierzyli się na wyjeździe z HC Kriens-Luzern. Po czterech seriach obie drużyny zgromadziły po 4 punkty, więc środowe starcie w Pilatus Arenie było pojedynkiem o być albo nie być. Mistrzowie Polski posiadali lekki handicap, ponieważ w pierwszym meczu w Hali Legionów wygrali 30:29 (19:15). Tak więc bezpośredni pojedynek miał wyłonić zespół, który awansuje do 2. rundy. – Będziemy potrzebować idealnej gry przeciwko Polakom, aby wygrać przynajmniej dwoma bramkami. Mamy nadzieję, że wyprzedana Pilatus Arena i nasza fantastyczna publiczność pomogą nam zakończyć ostatni domowy mecz grupowy sukcesem – powiedział przed grą trener Helwetów, Andy Schmid.
Niezły kapitał po pół godzinie
Początek spotkania miał bardzo wyrównany przebieg, choć z minimalną przewagą gospodarzy. W 15 minucie wreszcie przełamaliśmy Szwajcarów, obejmując - po rzucie Arstema Karaleka - pierwsze prowadzenie w meczu. To był dobry okres Kielczan, skutecznych w ataku i mocno stojących w obronie, mających wsparcie w świetnie spisującym się w bramce Dejanie Milosavljevie. Industria szybko zbudowała sobie czterobramkową przewagę, więc trener gospodarzy nie miał wyjścia – natychmiast poprosił o przerwę na żądanie. W końcówce goście trochę roztrwonili przewagę, ale i tak było nieźle. Dwa gole na plusie i jeden z pierwszego spotkania było niezłym kapitałem na drugą, decydującą, najważniejszą połowę w tym sezonie.
Pilatus Arena nie pomogła
A nią lepiej weszli zawodnicy z Luzerny, dość szybko odrabiając straty. Trener Krzysztof Lijewski natychmiast poprosił o przerwę, bo sytuacja stawała się niepokojąca. Soczysta, męska reprymenda „Lijka” trochę uspokoiła poczynania jego podopiecznych, a w 40 minucie - po ataku na twarz Michała Olejniczaka - z boiska wyleciał Jerome Mueller. Za chwilę arcyważną obroną rzutu karnego popisał się serbski golkiper Industrii. W tym momencie mecz był już „na żyletki”, gdy nagle Szwajcarzy zaczęli popełniać błąd za błędem. Kapitalny Milosavljev trzymał wynik (+3), niestety kilka „przypałów” Kielczan znów podało gospodarzom tlen. Ostatnie chwile Pilatus Arena oglądała już na stojąco. Na 56 sekund przed końcem ostatni czas zadysponował trener Schmid, ale jego podopieczni pokpili sprawę, a „dobił” ich ofiarnie i skutecznie grający Aleks Vlah.
Zbigniew Cieńciała
◼ HC Kriens-Luzern – Industria Kielce 30:32 (17:19)
HC KRIENS: Car, Pilipović – Zimmermann, Wolfisberg 2, Fuchs, Epp 2, Oertli 1, Schlumpf 1, Sipić 8, Bader, Schelker 3, Herburger 2, Jerome Mueller 6/3 (CZK, 40 min - faul), Justin Mueller, Bilyk 5, Idrizi. Kary: 8 min. Trener Andy SCHMID.
INDUSTRIA: Morawski, Kaleta, Milosavljev – Yusuf 2, Jędraszczyk 1, Olejniczak 3, Kounkoud, Bos 5, Latosiński, Karalek 5/3, Rabczyński, Vlah 5, Monar 8, Jarosiewicz 3. Kary: 2 min. Trener Krzysztof LIJEWSKI.
Sędziowali: Amar Konjicanin i Dino Konjicanin (Bośnia i Hercegowina). Widzów 4060.
Przebieg meczu: 1:0 (1), 1:1 (2), 2:1 (5), 5:3 (8), 7:8 (15), 9:12 (21), 10:14 (24), 16:17 (28), 17:19 (30), 18:19 (31), 21:21 (36), 24:24 (41), 24:27 (47), 28:28 (52), 29:29 (54), 30:30 (58), 30:31 (59), 30:32 (60).