Harówa popłaca
Drugie, tym razem wyjazdowe zwycięstwo oznacza, że o awans do fazy głównej z 1. miejsca Industria Kielce najprawdopodobniej rywalizowała będzie z Gladiatorami z Magdeburga.
Na Dejana Milosavljeva koledzy z zespołu zawsze mogą liczyć. Fot. Tomasz Fąfara/PressFocus
LIGA MISTRZÓW
Wygrana 36:29 z Kolstad IL w Trondheim ani przez moment nie była zagrożona. W drugiej połowie zawodnicy Industrii Kielce prowadzili już nawet 13 bramkami (!), ale w końcówce gospodarze zmniejszyli dystans, gdy zmian w składzie dokonał trener Krzysztof Lijewski. W środę w Norwegii z bardzo dobrej strony pokazali się ci, którzy w tym sezonie są liderami zespołu - rozgrywający Aleks Vlah i bramkarz Dejan Milosavljev. Słoweniec oddał 11 rzutów i zdobył 9 bramek, a Serb zatrzymał 9 z 32 piłek (28,13% skuteczności).
„Lijek” ściąga czapkę
Trener Lijewski chwalił swoich podopiecznych zwłaszcza za świetną postawę w obronie. Jednocześnie - mimo wysokiej wygranej - do analizy spotkania podszedł bardzo rzetelnie, szczególną uwagę zwracając na postawę w defensywie oraz niedociągnięcia w końcówce. - W defensywie chłopcy wykonali niesamowitą robotę i z tego jestem najbardziej zadowolony. Są nią wyczerpani, ale trzeba podkreślić, że zostawili dużo zdrowia i serca na boisku. Jeżeli chcesz wygrywać mecze w Lidze Mistrzów, to niestety harówa w obronie jest po prostu obowiązkowa. Dlatego - czapki z głów przed nimi – podkreślił szkoleniowiec Kielczan.
Dodał przy tym, że jego zespół przystępował do meczu w roli faworyta, ale „trzeba było to jeszcze udowodnić”. - Chłopaki to zrobili, dlatego jestem z nich bardzo dumny – chwalił swoich zawodników, ciesząc się również z uniknięcia nerwowej końcówki, co bywało zmorą zespołu w poprzednich starciach w Trondheim. - Tym razem od samego początku narzuciliśmy swój styl gry i było widać, jak bardzo chcieliśmy uniknąć horroru z ostatnich lat – mówił trener Industrii.
Łyżeczka dziegciu
Jedynym elementem, który wywołał krytykę, była liczba strat. Zespół popełnił aż 16 błędów technicznych. - To za dużo. Wydaje mi się, że zawodnicy, którzy weszli pod sam koniec spotkania, byli za bardzo rozprężeni i nie do końca szanowali pracę, która została wykonana wcześniej. To na pewno jest dla mnie materiał do analizy - zaznaczył Lijewski. Odnosząc się do rywali, zauważył, że Kolstad przechodzi przebudowę. - To młoda drużyna, która musi się zgrać. Zawodnicy muszą okrzepnąć i - niestety - zapłacić frycowe - ocenił.
Nieco uśpiona czujność
Radości z udanego występu nie krył najskuteczniejszy zawodnik meczu, Aleks Vlah. Słoweński szczypiornista zwrócił uwagę na świetną realizację założeń taktycznych. - Od początku super graliśmy w obronie, a w ataku też nie popełnialiśmy zbyt wielu błędów. To, co ćwiczyliśmy na treningach, wychodziło w trakcie spotkania. Byliśmy do niego dobrze przygotowani, stąd taki, a nie inny przebieg - podkreślił środkowy rozgrywający Industrii.
Wyrastający na lidera zespołu zawodnik przyznał, że wysoka przewaga nieco uśpiła czujność w ostatnich minutach, lecz sam przebieg meczu dał zespołowi ogromną satysfakcję. - Świetnie, że wszyscy mogli zagrać w tym meczu i poczuć smak Ligi Mistrzów. Myśleliśmy, że rywale postawią nam trudniejsze warunki. Tak się nie stało dlatego, że byliśmy zespołem lepszym i dominowaliśmy praktycznie przez całe spotkanie - zakończył - naszym zdaniem - MVP meczu w Norwegii.
W następnej kolejce (w środę, 7 października o 20.45) mistrzowie Polski zagrają w Hali Legionów z SC Magdeburg. Wcześniej - w poniedziałek, 21 września o 18.00 - czeka ich ligowe spotkanie z Energą Bank MMTS Kwidzyn.
Zbigniew Cieńciała