Hurkacz celuje, by zagrać z Djokoviciem!

Po trzech latach tenisista z Wrocławia wraca do miłego mu Szanghaju, gdzie zdobył jeden z największych tytułów w karierze.

Hubertowi Hurkaczowi trzeba życzyć, by przeżył znów tak wspaniałe chwile w Szanghaju, jak przed trzema laty... Fot. Wang Lili/Xinhua/PressFocus

2023 rok był jednym z trudniejszych dla Huberta Hurkacza, bo jego kariera zdawała się wyhamowywać. Po świetnym 2021 roku, gdy wygrał Masters 1000 w Miami i w półfinale Wimbledonu postraszył Novaka Djokovicia, w kolejnych miesiącach nie spełniał rosnących oczekiwań jako potencjalny wielkoszlemowy the mista (wielkoszlemowy mistrz).

W Australian Open i Londynie odpadał w 4. rundzie, w Roland Garros w trzeciej, a w US Open tradycyjnie nie przebrnął drugiej. W lutym co prawda wygrał halowy turniej niższej rangi (250) w Marsylii, ale zsunął się w rankingu z top 10 na 17. miejsce.

Podskoczył do ATP Finals

I wtedy w październiku poleciał do Szanghaju, gdzie niespodziewanie zdobył swój drugi tytuł w imprezie rangi Masters 1000, w finale pokonując siódmego wówczas w hierarchii światowej Andrieja Rublowa. Na jego konto spłynęło 1,26 mln dolarów. Potem „Hubi” poszedł jeszcze za ciosem, omal nie wygrał imprezy ATP 500 w Bazylei (przegrał w zaciętym finale z Felixem Auger-Aliassimem) i podskoczył na 9. miejsce, łapiąc się rzutem na taśmę jako rezerwowy do ATP Finals.

Pół roku później doznał jednak pamiętnej kontuzji kolana na londyńskiej trawie, która praktycznie na dwa lata zachwiała jego karierą.

Ale druga połowa 2026 roku to mały renesans Hurkacza, czego wyrazem był niedawny finał ATP 250 w Chengdu i półfinał 500 w Pekinie, gdzie jednak znów nie dopisało zdrowie (uraz mięśniowy). Polak z otchłani 103. miejsca w sierpniu wspiął się już na 34.

W czwartek – początek około 8.00 polskiego czasu – powinien znów wyjść na kort w Szanghaju po trzech latach. Jego rywalem w 1. rundzie będzie Australijczyk James Duckworth (64.) i jeśli sobie z nim poradzi, to czeka go wielka nagroda, czyli „przełożone” spotkanie z Panem Tenisistą - samym Djokoviciem. 39-letni Serb przyleciał do Szanghaju opromieniony triumfem w turnieju ATP 500 w Pekinie, gdzie jego finałowym rywalem omal nie został Polak. Jak więc widać, droga do potencjalnego powtórnego sukcesu Hurkacza w Rolex Shanghai Masters (z pulą 9,41 mln dolarów) nie jest łatwa...

Thriller nie dla Majchrzaka 

Niestety, w środę już w 1. rundzie odpadł Kamil Majchrzak. W trwającym trzy godziny i 12 minut thrillerze i po trzech tie-breakach, 70. w rankingu Piotrkowianin uległ nieco wyżej notowanemu (57. ATP) Niemcowi Yannickowi Hanfmannowi 7:6 (7-4), 6:7 (3-7), 6:7 (7-9). Wszystkie 36 gemów wygrywał zawodnik serwujący, tym samym w każdym z setów potrzebny był tie-break. Pierwszego na swoją korzyść rozstrzygnął Polak, który zaczął od wygrania pięciu piłek z rzędu. W drugim sytuacja się odwróciła. To Hanfmann szybko odskoczył na 4-1 i kontrolował sytuację.Idealnym podsumowaniem spotkania był tie-break decydującego seta. Po dziesięciu piłkach był remis 5-5. W kolejnych inicjatywę przejął Niemiec. Majchrzak obronił dwie piłki meczowe, ale trzeciej już nie dał rady... 

(ToM)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się