Jak do tego doszło? Nie wiem...

RZUT ZZA BOISKA - komentarz Piotra Płatka

Zenek na lotnisku, dramat na boisku. Najgorszy sezon w historii polskiego 3x3. Fot. Instagram PZKosz 3x3

Zenek Martyniuk, uśmiechnięty od ucha do ucha, pozuje dla kadry na lotnisku. Związek wrzuca zdjęcie do sieci, życząc „podboju Antwerpii”. Brzmi jak niewinny, sympatyczny obrazek z podróży? W normalnych warunkach – pewnie tak. Gdy jednak tłem staje się absolutna katastrofa sportowa, kadrowy chaos i brak jakiejkolwiek wizji na przyszłość, fotka z gwiazdą disco polo staje się wręcz idealną metaforą stanu polskiego basketu 3x3.

Przez całe lato oglądaliśmy festiwal niemocy, w którym piosenka „Przez twe oczy zielone” mogłaby służyć za oficjalny podkład muzyczny – bo kibicom od patrzenia na tę grę naprawdę robiło się słabo. Sezon, który miał być świętem, zmienił się w ciągły cykl rozczarowań. Mistrzostwa świata w Warszawie. Rola gospodarza, wielkie oczekiwania i podwójna katastrofa; zarówno męska, jak i żeńska reprezentacja nie wyszły nawet z grupy.

Męska kadra: pasmo porażek w eliminacjach mistrzostw Europy i blamaże na prestiżowych turniejach na Starym Kontynencie. Żeńska kadra: regularne baty w Women’s Series i przykry finał w Antwerpii, gdzie już po pierwszym dniu trzeba było pakować walizki. Nasz basket 3x3 – jeszcze niedawno dynamicznie się rozwijający, pełen energii i dający nadzieję na olimpijskie medale – nagle uderzył w ścianę.

Najbardziej niepokoi jednak brak diagnozy. Do Belgii wysłaliśmy skład mocno eksperymentalny, a ze strony sztabu szkoleniowego już przed pierwszym gwizdkiem słychać było profilaktyczne usprawiedliwienia. Jeśli sama trenerka daje sygnał, że może być ciężko, to trudno oczekiwać od zawodniczek sportowej agresji i wiary w podbój Europy. Zamiast przemyślanego planu naprawczego, otrzymaliśmy szukanie alibi i liczenie na przypadek.

I w tym momencie wchodzi Zenek Martyniuk. Sfotografowanie się z muzykiem na lotnisku stało się głównym punktem PR-owym wyjazdu. Wyszło z tego gorzkie podsumowanie: w marketingu i mediach społecznościowych wszystko się zgadza – jest uśmiech, jest znana twarz, jest optymizm. Na boisku zostaje jednak tylko disco-polowy dramat bez reżysera.

Przed Polskim Związkiem Koszykówki stoi teraz zadanie znacznie trudniejsze niż przypadkowe spotkanie gwiazdy estrady na Okęciu. Basket 3x3 w Polsce potrzebuje twardego resetu, rzetelnej rozliczeniowej dyskusji i pomysłu, jak wrócić do czołówki. Bo na razie jedyne, co nam zostało po tym sezonie, to pytanie: jak do tego doszło? Nie wiem...

Piotr Płatek

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się