Jesteśmy cały czas pod prądem
Rozmowa z Rafałem Górakiem, szkoleniowcem GKS Katowice.
Fot. Tomasz Błaszczyk/Pressfocus.pl Charyzma trenera Góraka wpływa mobilizująco na drużynę.
Jak GieKSa zagospodarowała reprezentacyjną przerwę?
– Przy tak długiej, trzytygodniowej przerwie mogliśmy sobie pozwolić na cztery dni wolnego. Niektórzy trenerzy dawali tydzień wakacji. Ja nie jestem zwolennikiem aż takiego wyjałowienia się. Te cztery dni były wystarczające. Cieszę się, bo chłopcy fajnie się zregenerowali, a w czwartek wróciliśmy do zajęć. Niedzielę mieliśmy wolną, teraz przez tydzień znów popracujemy, a w sobotę połączymy mecz przyjaźni ze sparingiem z wymagającym partnerem, czyli Banikiem Ostrawa. W przyszły piątek czeka nas już mecz ligowy z Rakowem w Częstochowie. Tak że ten „wolny” czas szybko przeleci...
Czyli nie narzekał pan na tę niestandardową arytmię kalendarza?
– To rzeczywiście niestandardowo długa przerwa, jeśli chodzi o wyjście z grania, ale wszyscy przygotowaliśmy się do tego wcześniej, bo termin był znany. Teraz to naszą rolą, trenerów, jest takie zagospodarowanie zawodnikami, żeby cały czas byli pod prądem.
No i przecież piłkarze zawsze podkreślają, że wolą grać niż trenować.
– Wiem o tym doskonale. Sam się przekonałem, jak teraz graliśmy w europejskich pucharach – zawodnicy byli w najlepszej kondycji fizyczno-psychicznej, gdy non stop grali. Chłopcy lubią grać, to normalne.
Banik zawita do Katowic w najsilniejszym składzie?
– Nie wiem. Pewnie też mają jakieś reprezentacyjne powołania, ale to silny zespół.
Zatem czeka was dobry sparing, a kibice zobaczą na nowej Bukowej ciekawe widowisko.
– Już graliśmy z Banikiem pięć lat temu na 25-lecie przyjaźni obu klubów. Byliśmy wtedy na poziomie pierwszej ligi, chyba beniaminkiem, więc Banik był dla nas rywalem ekstraklasowym. Dziś jesteśmy już na tym samym poziomie, co tylko podbije jakość tego towarzyskiego spotkania.
Doświadczenie wyniesione z Europy procentuje w kraju?
– Dla mnie i dla moich piłkarzy to była wspaniała przygoda. Wielkie też doświadczenie jako trenera, od samej gry przez logistykę itd. To był fantastyczny czas.
Zbliża się półmetek sezonu. Jak pan oceni grę zespołu, dorobek punktowy i aktualne 8. miejsce GieKSy w tabeli?
– Mam niedosyt. Mogliśmy zdobyć więcej niż te 12 punktów, ale i tak to jest nasz najlepszy dorobek po 8 seriach gier, odkąd jesteśmy w ekstraklasie. Natomiast jestem też świadom naszych pewnych niedoskonałości. Dlatego na to, co mamy i gdzie jesteśmy, trzeba też patrzeć racjonalnie.
Jesteście przy tym bezkompromisowi. Macie na koncie cztery zwycięstwa i tyle samo porażek.
– Lepiej przegrać i wygrać, niż dwa razy zremisować, bo zwycięstwa są bardzo cenne. Oczywiście chciałoby się coś więcej wycisnąć z tych porażek, chociaż jeszcze ze dwa remisy... ale jak mówię – nie mogę odrywać się od rzeczywistości. Dlatego przyznam: nasz dorobek punktowy jest dobry.
GieKSa zawsze słynęła ze swego śląskiego charakteru. Jak udało się panu zaszczepić w drużynie z zagranicznymi piłkarzami klimat czasów tamtej charakternej, do dziś pamiętanej GieKSy?
– Dla mnie to największy komplement, gdy ktoś coś takiego zauważa, pamiętając tamtą drużynę i nawiązując do tej obecnej. Ja jestem stąd, bywałem na paru meczach tamtej świetnej, charakternej drużyny, bo wtedy cały Śląsk chodził i kibicował GieKSie grającej w europejskich pucharach. A gdy jeszcze kibice kupują teraz koszulki z nazwiskami moich chłopaków, to też jest kolejny wielki komplement. Zadziało się ostatnio dużo w Katowicach, wiele się tutaj zmieniło. Kibice GieKSy mają nowych idoli, nowa historia się pisze i oby się pisała dalej, ale piękne jest też to, że kibice nie zapominają jednocześnie o Furtoku, Koniarku, Jojku.
Stara dobra Legia, ta z Ligi Mistrzów, z Leszkiem Piszem, Zbigniewem Mandziejewiczem, żaliła się, że nienawidzi pojawiać się na Śląsku, ponieważ zawsze ich te hanysy z Katowic na Bukowej zabiegają.
– No, niełatwo się u nas gra, to fakt, co mnie napawa optymizmem, ponieważ wiem, jak duży jest w tej drużynie potencjał. I zamierzam z niej jeszcze więcej wyciągnąć!
Jakiś cel pan sobie z zespołem postawił przed sezonem?
– Musi pan pamiętać, zadając takie pytanie, że jak przychodziłem do GieKSy – a było to całkiem niedawno – to drużyna była na trzecim poziomie rozgrywkowym. I awansując do ekstraklasy, powiedziałem sobie, że plan dla mnie, dla Rafała Góraka i mojej pracy tutaj jest taki, żeby GieKSa w ekstraklasie grała przez lata. I to nie jest minimalizm z mojej strony. A co życie przyniesie...
Przyniosło europejskie puchary...
– I to jest przeogromny sukces. Dlatego nikomu nie wolno zabronić marzyć, a ja mogę obiecać, że będę uczciwie i starannie pracował, by – i tu się powtórzę – GieKSa występowała w ekstraklasie przez lata.
Tego więc panu życzymy!
– I zdrowia proszę życzyć. Takiego całkowitego, bo ono jest kruche i niekiedy w jeden dzień potrafi życie wywrócić do góry nogami. A tego nikomu, ani sobie nie życzę...
Rozmawiał Zbigniew Cieńciała