Jesteśmy tenisową potęgą
Tak uważa Paweł Ostrowski, były trener Marty Domachowskiej i Angelique Kerber, którego niezwykle ucieszyło zwycięstwo Mai Chwalińskiej w Wuhan.
Zawodniczka, która zaczynała w Dąbrowie Górniczej, staje się wizytówką kobiecego tenisa. Fot. Wu Zhizun/Xinhua / Press Focus
Jak spojrzymy na ranking WTA, to mamy Polkę na 9. i 11. miejscu – tak do tytułowej frazy przekonuje były reprezentant Polski.
Nie da się jej nie kibicować
Ostrowski aktualnie przebywa z kolejną swoją podopieczną na turnieju w Chorwacji, jednakże obserwuje najważniejsze turnieje, a szczególnie występy Polek. Wygrana Chwalińskiej w Chinach szczególnie go uradowała. – W naszej dyscyplinie sportu brakuje takich spektakularnych wyników. Po ludzku Mai nie da się nie kibicować. Jest kimś szczególnym w tenisie. Biorąc pod uwagę jej przeszłość, problemy z depresją i powrót do gry na najwyższym poziomie, całym sercem człowiek jej kibicuje – podkreślił Ostrowski.
W drodze do ostatecznego triumfu w Wuhan w półfinale Chwalińska wygrała mecz z najlepszą polską tenisistką Igą Świątek. – To, co pokazały dziewczyny w tym meczu, ale także pokazują na co dzień, to jest ewenement na skalę światową. Mógłby być scenariuszem dla Hollywood. Piękna przyjaźń między Igą i Mają. Cudownie wyglądały gratulacje po meczu. Dziewczyny szczerze się przytuliły. Grają ze sobą od lat i rywalizacja na korcie nie przeszkadza tej przyjaźni. Iga zawsze wspierała Maję duchem, a nawet trenerem, którego „wypożyczyła” koleżance. To epicka, wzruszająca historia. Po ludzku jestem szczęśliwy, patrząc na ich przyjaźń, którą prezentują także na kortach. Tak się nie wspierają zawodniczki z innych krajów. Jesteśmy wspaniałym narodem – zaznaczył Ostrowski.
Zupełnie inny świat Mai
Chwalińska dała się poznać w światowym tenisie, awansując wiosną do finału French Open. Po tym sukcesie nie brakowało krytycznych opinii, że był to sukces jednorazowy, a w dużej mierze pomogła jej w tym nawierzchnia ziemna. Kolejne wyniki na trawie i kortach twardych utwierdzały krytyczne opinie. – Jak ktoś czuje tenis, to nawierzchnia nie ma znaczenia. Maja czuje i nawet na nawierzchni kosmicznej sobie poradzi. Po sukcesie w Paryżu jej życie zmieniło się o 180 stopni. To nie jest tak, że grasz w finale Rolanda Garrosa, a następnego dnia budzisz się w tym samym świecie. Nie! To jest zupełnie inny świat. Potrzeba czasu, by skonsumować tak ogromny skok. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę charakter Mai. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Chwalińska potrzebowała czasu, by zacząć żyć w tym innym świecie. Genialnym pomysłem było, by grała także mecze deblowe. Tam mierzyła się z czołowymi zawodniczkami świata i poczuła, że z nimi można wygrywać. To jej pomogło, by obyć się także w singlu – uważa Ostrowski.
W czołówce rankingu WTA Polka jest tenisistką wyróżniającą się techniką i sprytem gry. Reszta zawodniczek preferuje tenis szybki i siłowy. – Biorąc pod uwagę różnorodność gry i uderzeń, to pomiędzy Mają a resztą zawodniczek z czołówki światowej jest przepaść. Chwalińska jednak dominuje nad rywalkami pod względem czytania gry. Jest trochę podobna do Agnieszki Radwańskiej, tyle tylko, że do tego potrafi przyspieszyć grę w niekiedy niespodziewanych momentach. Obie w rywalizacji z przeciwniczkami grają, mając w głowie „co by tu zrobić, by rywalce utrudnić życie na korcie”. I grają taki urozmaicony tenis, który rzeczywiście to życie utrudnia. Jednak Maja ma ten potencjał w ręce, który sprawia, że nagle przyspiesza grę. Do tego te jej zagrania skrót-lob są wzięte z tenisa sprzed lat. W męskim tenisie one nie robią wrażenia, w żeńskim owszem. Jeśli ktoś zagra tak raz, dwa, trzy razy, to jakby drwił z rywalki. Kobiety są emocjonalne. Tak przegrane piłki rozregulowują emocje. To ogromny atut Chwalińskiej – zaznaczył Ostrowski.
Wizytówka kobiecego tenisa
Dzięki sukcesowi w Wuhan Polka na długo zadomowi się w światowej czołówce. Finał Rolanda Garrosa dawał jej szansę na rok. Teraz punkty z turnieju WTA 1000 dają jej komfort stałego pobytu w czołówce rankingu i rozstawienia w największych imprezach touru. Czy tak grająca zawodniczka może sprawić, że tenis kobiecy się zmieni? – Nie sądzę, by teraz nagle zawodniczki zaczęły grać tenis techniczny. Każdego tenisistę szkoli się pod kątem jego umiejętności i możliwości. Maja się wyróżnia. Ona zawsze grała w ten sposób i chwała tym, którzy ją trenowali, że te umiejętności rozwijali i wspierali. Teraz pokazuje, że w ten sposób można wygrywać. Maja staje się teraz wizytówką kobiecego tenisa. Pokazuje, że mecze mogą być ciekawe i atrakcyjne. To sygnał wysłany dla potencjalnych sponsorów, którzy chętniej będą chcieli zainwestować w kobiecy tenis, bo on jest ciekawy – podsumował Ostrowski.
Chiny już nie, ale Japonia tak?
Według prezesa BKT Advantage Bielsko-Biała Piotra Szczypki stan zdrowia Mai Chwalińskiej nie powinien jej uniemożliwić występu w turnieju WTA 500 w Tokio. W poniedziałek tenisistka bielskiego klubu zrezygnowała ze startu w zawodach w chińskim Ningbo. – Wierzę, że wystąpi w japońskiej imprezie. Jest z nią fizjoterapeuta i zrobi wszystko, aby ją dobrze przygotować do następnego startu. Poza tym został do niego jeszcze tydzień – powiedział Szczypka. Dodał, że tenisistka, która wygrała turniej WTA 1000 w Wuhan, jest bardzo zmęczona. – Spełnia swoje marzenia. Nie da się tego dobrze opisać słowami. Z drugiej strony pracowała na taki sukces 15 lat – powiedział.