Kadrowe plusy i minusy

Mam nadzieję, że decyzyjni ludzie w PZPN nie ulegną głosom krytyki i pozwolą trenerowi Urbanowi dalej pracować. Najważniejsze mecze jeszcze przed nami – mówi były reprezentant Waldemar Prusik.

Selekcjoner Jan Urban musi się zmagać nie tylko z rywalami, ale i ze zmasowanym atakiem na swoją osobę. Fot. PAP/ Leszek Szymański

REPREZENTACJA POLSKI 

Nie tego się spodziewaliśmy. Po jednym z najdłuższych zgrupowań Biało-czerwonych w ostatnich latach, w czasie którego rozegrano aż cztery spotkania w Lidze Narodów, praktycznie straciliśmy szansę na powrót do elity. Marne 4 punkty w czerech grach to słaby bilans. Zagraliśmy dobrą połowę pierwszego meczu z Bośnią u siebie i 70 minut w rewanżu w poniedziałek. Do tego 25 minut w pierwszej połowie w Szwedami, pogrom Rumunii i… to wszystko. Mecze trwają jednak po 90 minut.

MINUSY

Nie wytrzymujemy tempa

Nie jesteśmy w stanie grać równo na przestrzeni całego spotkania. Pokazała to rywalizacja w Zenicy. Gramy dobrze, stwarzamy sytuacje, strzelamy, a mniej więcej od 70 minuty oddajemy pole rywalowi. Nie jesteśmy w stanie sprostać walce wręcz z takimi drwalami – bez obrazy dla piłkarzy – jak Szwedzi czy Bośniacy. – Odstajemy fizycznie od rywali. Nie było Lewandowskiego w ostatnim meczu i nie było komu się przepychać w polu karnym. Większy czy mniejszy, ale jest to też problem, który może być widoczny zwłaszcza w meczach z tymi mocnymi fizycznie rywalami – zauważa Waldemar Prusik, były pomocnik Śląska Wrocław, 49-krotny reprezentant kraju.

Brak napastników

W meczu z Rumunią Robert Lewandowski strzelił odpowiednio swoją 90., 91. i 92. bramkę w reprezentacji. W Bośni go zabrakło i… nie było komu strzelać. – Nie mamy na tę chwilę zawodnika, który mógłby zastąpić Roberta. Jeżeli jest, proszę mi go wskazać, bo chyba nie Żukowski. To fajny chłopak, pamiętam go z gry w Śląsku, gdzie był ustawiany na różnych pozycjach, nawet na prawej obronie, ale nigdy nie był typową „dziewiątką”. Dobrze, że Lewandowski jeszcze jest i chce grać. Problemem może być jego forma, bo MLS to jednak nie liga hiszpańska. Nawet same treningi w Barcelonie pewnie więcej by dawały. Jak odpoczął, potrenował z reprezentacją, to dał wiele i musimy dalej na to liczyć, bo nie ma innego wyjścia – mówi w rozmowie z PAP Prusik.         

Niepotrzebna nagonka

Choć wyniki są, jakie są, dalekie od oczekiwań, to czy w tej sytuacji zmiana selekcjonera coś da? Były reprezentant kraju nie ma wątpliwości. – Nagonką na Jana Urbana jestem zaskoczony. Dlaczego tak jest? Teraz jest wiele możliwości do wypowiadania się i niektórzy to wykorzystują. Odnoszę jednak wrażenie, że wypowiadają się tylko po to, aby krytykować. Czy jest dobrze, czy źle, nie ma znaczenia, bo zawsze można się przecież do czegoś doczepić. Chodzi o zaistnienie. Trochę mnie to przeraża – zaznacza Waldemar Prusik.   

PLUSY

Nowe twarze

Wrześniowo-październikowe zgrupowanie wykreowało nowe postacie. Selekcjoner mówił o tym wcześniej. Niektórzy swoje szanse w stu procentach wykorzystali. Mowa w pierwszej kolejności o debiutancie w narodowych barwach, tak świetnie grającym w Slavii Praga Wiktorze Nowaku oraz Marcine Bułce. Wskoczył między słupki i pokazał, że pod nieobecność kontuzjowanego Kamila Grabary można na niego liczyć. – Liga Narodów też jest po to, aby sprawdzać pewne warianty. Weźmy przykład reprezentacji Niemiec, gdzie Juergen Klopp powołał ponad 40 zawodników, aby ich przetestować w boju. Doskonały przykład, jak niektórzy trenerzy pochodzą do Ligi Narodów. Teraz prawie wszystkie mecze są o stawkę, a przecież gdzieś i kiedyś trzeba sprawdzićtakie czy inne ustawienie albo konkretnych piłkarzy – tłumaczy Prusik.  

Reprezentacyjne przetarcie

Przy okazji długiego, bo prawie trzytygodniowego zgrupowania, wielu kolejnych młodych zawodników – jak Marcel Reguła, Wojciech Mońka, nie mówiąc już o dodatkowo powołanym Oskarze Pietuszewskim – miało okazję do treningów, a także gry w narodowych barwach. To ważne w kontekście przyszłości. Zresztą w odwodzie czekają inni, jak lider młodzieżówki Bartosz Mazurek czy dobrze radzący sobie w lidze szwajcarskiej, Daniel Mikołajewski (4 gole, 3 asysty).     

Michał Zichlarz

Bilans poszczególnych selekcjonerów w XXI wieku po 14 meczach

Jerzy Engel: 6 zwycięstw, 5 remisów, 3 porażki; bramki: 21:13

Paweł Janas:

9-2-3

29:14

Leo Beenhakker:

8-3-3

28:15

Franciszek Smuda:

4-5-5

19:22

Waldemar Fornalik:

7-3-4

27:17

Adam Nawałka:

7-5-2

28:9

Jerzy Brzęczek:

6-4-4

18:10

Paulo Sousa:

6-5-3

36:28

Michał Probierz:

6-4-4

23:17

Jan Urban:

6-4-4

24:17

 

Liczba meczów w roli selekcjonera (XXI wiek)

51 – Paweł Janas
50 – Adam Nawałka
47 – Leo Beenhakker
37 – Franciszek Smuda  
29 - Jerzy Engel
24 – Jerzy Brzęczek
21 – Michał Probierz
18 – Waldemar Fornalik
15 – Paulo Sousa
14 – Jan Urban
13 – Czesław Michniewicz
6 – Fernando Santos  
5 – Zbigniew Boniek
2 – Stefan Majewski

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się