Kocur z Bułgarii
Dopiero dziewiątego dnia mistrzostw świata w Ningbo doczekaliśmy się zwycięstwa Europejczyka. Karlos Nasar potwierdził, że jest fenomenem.
Karlos Nasar to zawodnik, któremu w najbliższych latach nikt nie podskoczy. Fot. IWF
PODNOSZENIE CIĘŻARÓW
Urodził się w Paryżu jako syn Bułgarki i Libańczyka, więc pewnie stąd nosi niebułgarskie nazwisko. Ojczyznę matki pokochał jednak od dziecka i tylko jej braw pragnie bronić. Było to widać zwłaszcza wtedy, gdy odbierał złoty medal, a następnie ściskał jak największy skarb, gdy odrywano dla niego hymn. Śpiewał go na cały głos, z trudem roniąc łzy. Następnie pozostałych medalistów zaprosił do wspólnego zdjęcia, a ściskając się z nimi jakby... przepraszał, że ich ograł. Ci go klepali po plecach, uznając jego wyższość i gratulując fenomenalnego występu.
Coś pięknego!
Karlos May Nasar ma dopiero 22 lata, a od wczoraj 5 złotych medali mistrzostw świata, 4 złote i 2 srebrne medale mistrzostw Europy oraz ten najcenniejszy - złoty krążek igrzysk olimpijskich, wywalczony przed dwoma laty w Paryżu. Bułgarowi jednak ciągle mało, co potwierdził na pomoście w Ningbo. Znakomicie przygotowany, perfekcyjnie dźwigający, a przede wszystkim pewny swych możliwości - szedł po swoje. Bułgarski kocur zaliczył wszystkie 6 podejść, ustanawiając trzy rekordy globu - rwanie o 2, podrzut o 10 (!) i dwubój o 17 kg! Po wyrwaniu 185 kg wypracował sobie 3-kilogramową; drugi na półmetku Nurgissa Adiletuly i mocno wspierany przez kazachską publiczność aż pokręcił głową. W drugiej części rywalizacji było jeszcze lepiej. Gdy w wielkim stylu zaliczył 220 kg, a Adiletuly w trzeciej próbie spalił 224 kg, Carlos był pewny złotego medalu. Szalał w sali rozgrzewkowej, padał w objęcia sztabu trenerskiego i cieszył jak dziecko. Wydawało się nawet, że zrezygnuje z ostatniej próby, ale postanowił zaatakować 230 kg. Wielu myślało, że pociągnie sztangę do pasa i się ukłoni, ale on zarzucił ją na obręcz barkową, a następnie wybił na nożyce. To było coś pięknego! Gdy zapaliły się białe światełka, Nasar zamarkował zarzucenie wędki i kręcenie kołowrotkiem, jakby wyciągał dorodną rybę. Jemu udało się złowić aż trzy i wszystkie złote. Konkurenci złapali się za głowy, uśmiechając się z niedowierzania. To był koncert w wykonaniu Bułgara i preludium tego, co za niespełna dwa lata będzie się działo w Los Angeles.
Zasłona milczenia
W kategorii 95 kg mieliśmy dwóch reprezentantów. Znacznie lepiej spisał się Daniel Kołecki. Do sukcesów i wyników ojca Szymona, mistrza oraz wicemistrza olimpijskiego z Pekinu i Sydney jeszcze mu sporo brakuje, ale jest ambitny. Po spaleniu 163 kg poprawił ten ciężar, a następnie wyrwał 165 kg, wymazując standard ustalony przez PZPC. W podrzucie atakował własny rekord kraju, ale 200 kg dla zawodnika Tarpana Mrocza było za ciężkie. Fatalnie natomiast zaprezentował się Michał Jaworski. Przeklinający na pomoście sztangista Mazovii Ciechanów nie zaliczył... żadnego podejścia (160 kg w rwaniu i 195 kg w podrzucie), więc nie został sklasyfikowany.
Wiele wskazuje, że 15. miejsce Kołeckiego juniora będzie najwyższym, jakie na tych mistrzostwach zajmie nasz reprezentant. W czwartek w kategorii 77 kg wystartuje Weronika Zielińska, a w piątek w kategorii 110 kg Marcin Ziółkowski, ale bez większych szans na czołowe lokaty...
MĘŻCZYŹNI
Kategoria 95 kg: 1. Karlos May Nasar (Bułgaria) 415 kg (185+230), 2. Nurgissa Adiletuly (Kazachstan) 399 kg (182+217), 3. Ali Alipour (Iran) 396 kg (182+215) … 15. Daniel Kołecki 362 kg (165+197), Michał Jaworski niesklasyfikowany.
Marek Hajkowski