Komu awans, komu?
Polonia Warszawa, Ruch, Lechia, a może ŁKS? Który z tych zasłużonych klubów ma największe szanse na powrót do ekstraklasy? Co jest siłą, a co problemem drużyn z czołówki I ligi? Przygotowaliśmy małą analizę.
Ruch Chorzów i Polonia Warszawa w ostatnich latach częściej były na zakręcie niż na prostej. Teraz celują w ekstraklasę. Fot. Weronika Morciszek / Press Focus
Jeśli ktoś myślał, że po awansie do ekstraklasy Wisły Kraków, Śląska oraz Wieczystej zaplecze naszej piłkarskiej elity straci na atrakcyjności, ten niech… porzuci wszelką nadzieję! Obecny sezon w I lidze jest nieprawdopodobnie fascynujący i tak naprawdę nie trzeba używać żadnych argumentów na obronę tej tezy, wystarczy rzut oka na ligową tabelę. Po 13 kolejkach, a więc całkiem blisko połowy rozgrywek, cztery pierwsze drużyny mają tyle samo (22) punktów, a trzy kolejne zgromadziły zaledwie punkt mniej! Tabela do końca rozgrywek przetasuje się jeszcze pewnie mnóstwo razy, ale spoglądając na „wielką czwórkę”, nie sposób nie odnieść wrażenia, że dwa zespoły, które w maju będą świętować, mają wielką szansę wyłonić się właśnie z tego grona. Nie ma tam bowiem nikogo przypadkowego, każdy zainteresowany jest wyłącznie awansem, a w sumie kluby te mają w swoim dorobku aż 18 tytułów mistrza Polski.
Polonia Warszawa
Pierwsi powojenni mistrzowie naszego kraju w pierwszej dekadzie XXI wieku należeli do ligowej czołówki. W 2013 Czarne koszule zajęły wysokie – szóste miejsce w ekstraklasie, ale wskutek braku licencji i popadnięcia w problemy finansowe klub popadł w niebyt, lądując na peryferiach futbolu. Trwająca gehenna skończyła się w 2022 roku awansem do II ligi, a ledwie rok później do miejsca, w którym jest teraz. Nie byłoby to możliwe bez zainwestowania w klub przez Gregoire Nitota, polsko-francuskiego przedsiębiorcę działającego w branży IT. Za punkt honoru postawił sobie przywrócenie Polonii do ekstraklasy i w tym sezonie jest tego naprawdę blisko. Zbudowana przez Piotra Stokowca drużyna spisuje się znakomicie, gra nie tylko efektywną, ale i bardzo przyjemną dla oka piłkę, a o możliwościach stołecznych niedawno przekonali się piłkarze Korony Kielce, żegnając się już na etapie 1/16 finału z Pucharem Polski, który traktowali bardzo poważnie, a marzeniem było przyjechanie na Narodowy. Problemem Polonii są mecze z czołówką. Przy Konwiktorskiej jak dotąd zremisowali z Ruchem (1:1) oraz przegrali z Lechią (2:4). W Łodzi udało im się zremisować z ŁKS-em (1:1). Największym problemem klubu z Warszawy jest jednak brak stadionu z prawdziwego zdarzenia spełniającego wymogi elity. Na początku 2027 ma ruszyć przetarg na wykonawcę mającego pomieścić 16 tys. widzów obiektu, ale przy Konwiktorskiej „uwierzą, jak zobaczą”…
Ostatni sezon w ekstraklasie: 2012/13
Ruch Chorzów
Na początku sezonu Niebiescy wciąż leczyli „kaca” po fatalnej końcówce poprzednich rozgrywek, w której rzutem na taśmę dali się wyrzucić z barażowej szóstki. 14-krotni mistrzowie Polski z zazdrością mogą spoglądać w kierunku „odwiecznego rywala” Górnika Zabrze, który nawiązuje do swoich najlepszych lat w momencie, gdy Chorzowianie nie mogą się wygrzebać z I ligi. Choć obecny stan i tak można uznać za umiarkowanie udany pamiętając, że jeszcze pięć lat temu klub występował na czwartym poziomie rozgrywek. Na sezon 2023/24 drużyna wróciła do ekstraklasy, ale była to jedynie roczna przygoda. Czy obecną kadrę stać na awans? Patrząc na potencjał samych nazwisk, bardziej realne wydaje się miejsce w barażach, ale ambicją Waldemara Fornalika i klubu z takimi tradycjami musi być bezpośrednia promocja. We wtorek Ruch został lekko przystopowany w Siedlcach (1:1), ale wcześniej wygrał trzy razy z rzędu. Chorzowianie dobrze radzą sobie z najlepszymi w lidze. Wygrali 1:0 z Lechią (u siebie), 2:0 z ŁKS-em oraz zremisowali w Warszawie (1:1). Podobnie jak w przypadku Polonii, Niebiescy czekają na nowy obiekt, bo Stadion Śląski nie jest docelowym rozwiązaniem.
Ostatni sezon w ekstraklasie: 2023/24
Lechia Gdańsk
Gdańszczanie w ostatnich latach balansują pomiędzy ekstraklasą a pierwszą ligą. Spadają (2023), wracają (2024), by znowu zejść piętro niżej (2026). Od dawna zmagający się z problemami finansowymi klub zaczął obecne rozgrywki jak z koszmaru, od porażek 0:3 z Pogonią Grodzisk Maz. oraz Wartą Poznań, na pierwszą wygraną czekał do 5. kolejki i zaczęły pojawiać się nawet głosy, że może mieć problem z utrzymaniem. Ukraiński trener Vladyslav Łupaszko szybko poukładał jednak zespół, który wkroczył na ścieżkę zwycięstw i chyba nikt nie ma wątpliwości, że Lechia nie zamierza w I lidze spędzać więcej czasu niż jeden sezon. Nawet bez sprzedanych za rekordowe jak na pierwszoligowe realia Tomasa Bobćka, Ivana Żelizko, Camilo Meny, Aleksandara Cirkovicia czy Bohdana Wjunnyka posiada ogromny potencjał ofensywny, a bramki jak na zawołanie strzelają Artur Szach, Valdislav Blanuta czy Kevin Dodaj. Poprawy zdecydowanie wymaga defensywa, bo 21 straconych goli w 13 meczach (więcej mają tylko Stal Rzeszów, Stal Mielec, Unia Skierniewice) nie przystoi zespołowi bijącemu się o awans. Ogromnym kapitałem Lechii jest jeden z najpiękniejszych i największych stadionów w Polsce oraz pokaźna baza kibicowska. Starcia z czołówką? Wygrana w Warszawie z Polonią (4:2) oraz przegrana w Chorzowie (0:1)
Ostatni sezon w ekstraklasie: 2025/26
ŁKS Łódź
Przy Alei Unii presja na powrót do ekstraklasy jest chyba największa spośród drużyn wielkiej czwórki. Wszystko za sprawą ogromnych środków wykładanych na klub przez Dariusza Melona z firmy Kramel. Problem w tym, że w ostatnich latach ŁKS jest modelowym przykładem na zastosowanie hasła: pieniądze nie grają. Fani Rycerzów Wiosny przyzwyczaili się do nietrafionych transferów, utraconych nadziei i popadania w pierwszoligowy marazm. Przed obecnym sezonem Łodzianie nie byli wymieniani jako główny kandydat do awansu, ale drużyna Grzegorza Szoki gra w sposób niezwykle pragmatyczny, sukcesywnie kolekcjonując punkty, a o wygranych często decydują bramki w końcówkach spotkań. ŁKS to przeciwieństwo Lechii – traci najmniej (12) goli w lidze, ale strzela ich też niewiele (16). Jeśli zimą ŁKS wzmocni siłę rażenia z przodu, trzyletnia banicja może zostać zakończona. Z czołówką nie idzie im najlepiej – przegrali z Ruchem (0:2) oraz zremisowali z Polonią (1:1, oba u siebie).
Ostatni sezon w ekstraklasie: 2023/24
Mariusz Rajek