Koniec balu, panno Lalu
Gol samobójczy Martyny Bartczak pod koniec meczu przesądził o zwycięstwie Kolumbijek.
Polki często w tym meczu łapały się za głowę z niedowierzania. Oliwia Związek wie, że mogła zagrać lepiej… Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
Polki w świetnym stylu poradziły sobie w fazie grupowej, a ich bilans mógł robić wrażenie – komplet punktów, dziewięć zdobytych bramek i tylko dwie stracone. Nasze reprezentantki zdawały sobie sprawę, że w fazie pucharowej nie ma miejsca na pomyłki, bo przegrany od razu odpada…
Wiało nudą
Dlatego zawodniczki selekcjonera Marcina Kasprowicza mocno ruszyły od początku spotkania. Pierwszą dobrą okazję miały po kwadransie gry, ale Oliwia Związek zbyt długo zbierała się do strzału w polu karnym i została zablokowana. Kilka minut później Emilia Sobierajska dobrze uderzyła, ale pewnie interweniowała kolumbijska bramkarka.
Kibice na trybunach stadionu w Bielsku-Białej mogli czuć się jednak zawiedzeni. W pozostałych minutach pierwszej części żadna z drużyn nie stworzyła sobie dogodnych sytuacji, chociaż momentów do przeprowadzenia składnych akcji nie brakowało. Oba zespoły często gubiły piłkę, a ich gra była mocno chaotyczna, dlatego schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie. Pierwsze 45 minut nie potwierdzało ofensywnej mocy Polek z fazy grupowej…
Były blisko
Po przerwie Biało-czerwone wyszły jeszcze bardziej ofensywnie nastawione, ale za każdym razem brakowało celnego dogrania. Gdy jednak to już się udało w 53 minucie, to zamykająca akcję Krystyna Flis fatalnie spudłowała z kilku metrów i przeniosła piłkę nad poprzeczkę. Koleżanki z zespołu tylko złapały się za głowę… Niewątpliwie była to najlepsza okazja Polek w czwartkowym spotkaniu. Kolumbijki próbowały przede wszystkim strzałów z dystansu, które były mocno niecelne.
- Słyszę zewsząd, że jesteśmy faworytem. Nie zgadzam się z tym do końca. Dla mnie to takie 50 na 50. Ciężki mecz przed nami – mówiła przed spotkaniem była reprezentantka Joanna Tokarska i miała rację, tym bardziej że oba zespoły nastawiły się przede wszystkim na to, żeby nie stracić gola.
W 82 minucie wszyscy na stadionie wstali z miejsc, bo byli przekonani, że polskie zawodniczki wyszły na prowadzenie! Najpierw głową uderzała Magda Piekarska, a po chwili dobijała Oliwia Związek, ale bramkarka ekipy z Ameryki Południowej wyłapała piłkę tuż przed linią bramkową.
Koniec przygody
Czas nieubłaganie leciał i każdy nastawiał się na dodatkowe pół godziny gry. Wtedy jednak swoją akcję przeprowadziły rywalki. Mariana Silva próbowała wgrać piłkę wzdłuż linii bramkowej, ale niefortunnie interweniowała Martyna Bartczak, która… wpakowała futbolówkę do swojej siatki. Dla 19-latki to druga taka sytuacja podczas turnieju, ponieważ gola samobójczego ustrzeliła także w meczu z Meksykiem. Po tej sytuacji do głowy przyjść mogło tylko jedno powiedzenie – niewykorzystane sytuacje się mszczą…
Był to jedyny i decydujący gol w tym spotkaniu. Dla Polek turniej skończył się zatem na etapie 1/8 finału, chociaż apetyty były większe. Szczęśliwe Kolumbijki nawiązały do swojego wyczynu sprzed dwóch lat, gdy same były gospodyniami. Reprezentantki Ameryki Południowej w ćwierćfinale zmierzą się z Nigerią, która pokonała Anglię aż 4:0.
1/8 finału
◼ Polska – Kolumbia 0:1 (0:0)
0:1 – Bartczak, 89 min (samobójcza)
POLSKA: Woźniak – Sikora (79. Zielińska), Piekarska, Bartczak, Pągowska, Flis (79. Cyraniak) – Świrska, Sobierajska, Witek (90+2. Zgoda) – Grzywińska (68. Wyrwas), Związek (90+2. Gutowska). Trener Marcin KASPROWICZ.
KOLUMBIA: Agudelo – Torres, Viafara, Martinez, Cabezas (90+2. Cardona) – Rodriguez, Ortegon, Weiner, Silva – Lopez (26. Diaz), Loboa. Trener Carlos PANIAGUA.
Sędziowała Casey Reibelt (Australia). Widzów 5026. Żółta kartka: Sobierajska.