Krok po kroku...
Mateusz Bepierszcz po przenosinach z Katowic do Bytomia odzyskał radość z gry.
Mecz Polonii z GKS-em Tychy dostarczył wiele emocji, ale Bytomianie nie zdobyli punktow. Fot. PZHL/Michał Chwieduk
POLONIA BYTOM
Osiem meczów, cenne wygrane z Unią Oświęcim 5:1 oraz z GKS-em Katowice 5:3 i tylko dwie porażki, z Energą Toruń 1:4 i ostatnio z GKS-em Tychy 1:2; w sumie 18 punktów i eksponowane, drugie miejsce w tabeli – to dorobek Królowej Śląska. Zadowoleni z postawy hokeistów kibice nie szczędzą im komplementów, jednak główni aktorzy są oszczędni w słowach i ciągle powtarzają: jesteśmy dopiero na początku i wszystko przed nami. Właśnie w najbliższy weekend przed bytomskim zespołem najpierw wizyta w katowickim Satelicie, a potem potyczka z Zagłębiem.
Mecz bramkarzy
Poziom meczu Polonii z GKS-em Tychy mógł zadowolić najwybredniejszych kibiców i trudno się dziwić, że nagrodzili aktorów tego widowiska rzęsistymi brawami.
- Szybkie tempo, dużo twardych starć pod bandami, wiele sytuacji podbramkowych z jednej i drugiej strony – mówił kapitan Polonii, Kamil Górny. - Dla mnie to był mecz bramkarzy, bo i Bohdan Diaczenko, i Tomek Fučik utrzymywali zespoły grze. Tomek złapał kilka „setek” i chwała mu za to. Oczywiście, że szkoda punktów, ale mieliśmy słabszą skuteczność i popełniliśmy o jeden błąd więcej. Zwycięzcom należą się gratulacje, a my z kolei mamy materiał do analizy.
Dojrzałość mistrzów
Trener Andrej Gusow nie lubi przegrywać i po końcowej syrenie starał się zachować spokój, choć wewnętrznie kipiał ze złości.
- Spotkaliśmy się z wymagającym rywalem i widać, że występy w Lidze Mistrzów przynoszą mu określone profity – przekonywał szkoleniowiec. - Wygrał zespół silniejszy, bardziej dojrzały i w kluczowych momentach skuteczniejszy. Oczywiście, że mieliśmy wiele świetnych sytuacji, ale nie zdołaliśmy ich wykorzystać. Wykorzystaliśmy zaledwie jedną przewagę, a przecież mieliśmy kilka.
Bytomianie dysponują szeroką kadrą i trener Gusow korzysta z czterech piątek. One są w miarę wyrównane, choć trzy pierwsze są kołem zamachowym tej drużyny.
- Staramy się przygotować zawodników, by wskakiwali na wyższy poziom – dodaje Gusow. - Młodzież jest w zupełnie innym miejscu niż rok temu o tej samej porze. Mamy jeszcze wiele do zrobienia, ale jesteśmy cierpliwi i dalej pracujemy wedle nakreślonego planu.
Miejsce w „czwórce”
Działacze, trenerzy oraz hokeiści nie ukrywali swoich aspiracji. W debiutanckim sezonie zajęli 7. miejsce, ale teraz ambicje sięgają wyżej. - Chłopaki solidnie trenują i jestem z nich zadowolony. W każdym meczu chcą się pokazać z jak najlepszej strony i fajnie byłoby punktować regularnie - dodał Gusow.
- Na razie naszym podstawowym celem jest awans do finałowego turnieju Pucharu Polski – wyjawia kapitan Polonii. - Trzeba zająć miejsce w czołowej „4” i to jest całkiem możliwe, choć przed nami jeszcze wiele trudnych spotkań. Dotychczasowy dorobek dowodzi, że swój cel możemy zrealizować. Już pokazaliśmy, że z silniejszymi rywalami potrafimy nie tylko nawiązać walkę, ale również wygrywać. Jeżeli będziemy utrzymać taką intensywność gry jak z Tychami, to raczej jestem spokojny o dalsze losy naszej drużyny. Wiemy co przed nami, trochę odpoczniemy i przygotowujemy się do kolejnych ważnych potyczek.
Miłe zaskoczenie
Mateusz Bepierszcz, 35-letni napastnik rodem z Warszawy, od 2012 r. zakotwiczył na południu kraju i głównie jest związany ze Śląskiem. Zdobył trzy mistrzowskiego tytuły (z Tychami i 2 razy z Katowicami) oraz 6 srebrnych medali (3 Katowicami, 2 z Tychami i z Cracovią). Po minionym sezonie przeniósł się z GieKSy do Bytomia i to była, naszym zdaniem, trafna decyzja. W ostatnich dwóch sezonach „Bepi”, jak nazywają go koledzy, występował w niższych formacjach, gdzie mało punktował i chodził dość markotny. Zmiana barw klubowych podziałała mobilizująco i widzimy niezwykle aktywnego zawodnika. Ten sezon może być jego powrotem do najlepszych czasów.
- Nie wiem jak będzie, ale dla mniej najważniejsze, by drużyna walczyła o jak najlepsze miejsce i fajnie byłoby grać o podium – uśmiecha się Bepierszcz. - To prawda, że trochę odżyłem, mam nieco więcej swobody i staram się jak najwięcej punktować. Z Tychami nie udało nam się wygrać, ale mentalnie staram się przygotowywać do kolejnego ważnego dwumeczu. W lidze z każdym rywalem musimy podjąć walkę i starać się o punkty. Nieźle nam idzie i oby tylko kontynuować tę serię.
- Najważniejsze, że idziemy we właściwym kierunku i krok po kroku zmierzamy do czołówki. Droga daleka, ale zamierzamy ją pokonać – podsumował dotychczasowe wyczyny hokeistów dyrektor sekcji, Sławomir Budziński.
Zespoły z Bytomia i Torunia prezentują się więcej niż dobrze i jesteśmy ciekawi, czy potrafią utrzymać wysoki poziom w dłuższej perspektywie.
Włodzimierz Sowiński