Krok w złą stronę

Bardzo długo czekali Nafciarze z oficjalnym pożegnaniem dyrektora sportowego, który w praktyce został zwolniony już... kilka tygodni temu.

Biedny Dion Gallapeni... Chciał tylko grać w piłkę, a stał się centralną osią zmian dyrektorskich w Płocku! Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

WISŁA PŁOCK

Łukasz Stupka został zatrudniony 13 lipca, a więc rychło w czas – bo 13 dni przed pierwszym ligowym meczem Nafciarzy. O tym, że stracił pracę, 2 października poinformowała TVP Sport, ale Wisła... nabrała wody w usta. Dopiero miesiąc później, 2 listopada, przekazała oficjalnie, że Stupka faktycznie nie jest już dyrektorem sportowym. Zastąpił go Piotr Burlikowski – ostatnio w Widzewie, a wcześniej w m.in. Zagłębiu Lubin czy Cracovii.

Trzy transfery

Sprawa ze Stupką jest bardzo dziwna, bo w końcu dyrektora sportowego nie zatrudnia się na parędziesiąt dni, ale – najlepiej – miesięcy, by kształtował całą politykę sportową, kadrową klubu. Sytuacja, w której zwalnia się go po – niecałym – jednym okienku transferowym, jest nad wyraz dziwna, trochę niepoważna. Bo przecież oznacza jakże skrajną wręcz pomyłkę co do wyboru, jakiego dokonał zarząd. Z głosów, jakie płyną z Płocka, wynika, że sprawa nie rozbiła się tylko i wyłącznie o budowę kadry. Zresztą z 11 letnich transferów, jakich dokonała Wisła, na konto Stupki... można zapisać tylko trzy, bo resztę zakontraktowano wcześniej. To darmowe wzięcie stopera Afonso Silvy, a także wypożyczenia z opcją wykupu Sidneia Tavaresa i Samuela Akere. Ten pierwszy spisuje się nieźle, choć podobno udział Stupki w jego transferze był znikomy, bo Wisła obserwowała go już jakiś czas, a temat mocno pomógł dopiąć... agent trenera Adama Majewskiego. A dwaj pozostali – grają raz lepiej, raz gorzej. O co więc poszło?

A pieniążków nie ma

Przede wszystkim chodziło o kwestie transferów – ale wychodzących. Stupka miał dwa miesiące na sprzedaż Diona Gallapeniego, którego Wisła wykupiła po udanym wypożyczeniu z Widzewa za 800 tys. euro, bijąc klubowy rekord. Kosowianin to najwyżej wyceniany zawodnik Nafciarzy, którzy liczyli na gruby zarobek – ale się przeliczyli. 21-latek nie odszedł, a Płocczanie nie zarobili pieniędzy, które – zdaniem samego Stupki – miały być kluczowe dla spięcia budżetu. Nie wszyscy są zadowoleni z takiej szczerości wypowiedzi, bo przecież... na pewno nie wzmocniła ona pozycji negocjacyjnej Płocczan w trakcie zimowego okienka!

Nowy dyrektor zastał też w Wiśle kukułcze jajo w postaci Michała Króla. Skrzydłowy został „przyklepany”, gdy trenerem był jeszcze Mariusz Misiura, ale w międzyczasie zespół objął Adam Majewski – a on Króla u siebie nie chce, czego nawet nie ukrywa. 26-latek desperacko wręcz szukał nowego pracodawcy, ale nie znalazł; nie zrobił też tego Stupka, wskutek czego Król pozostaje w „klubie Kokosa”: nie gra, ale zarabia. Nieco większe zaufanie ma trener Majewski do Kyriakosa Savvidisa, ale jego też miało w drużynie nie być, a jest. No i poza groszami, jakie zarobiła Wisła na sprzedaży Giannisa Niarchosa, nie udało się sprzedać nikogo innego, co – dodając do tego pozostanie Gallapeniego – jest sporym kłopotem. Budżet płacowy miał zostać poluzowany, a nie został.

Albo swój, albo wróg

Płockie środowiska zarzucają też Stupce trudny charakter. Michał Sporski z portalu nafciarski.pl napisał: „Ma takie hobby, albo swój, albo wróg. System zero-jedynkowy. Jak nie należysz do grona wyznawców dyrektorskiego kunsztu, to na bank jesteś albo kretem, albo wrogiem, albo Bóg wie co jeszcze” – stwierdził, zarzucając mu także nonszalancję w kontaktach z innymi.

Czy Burlikowski będzie lepszym wyborem? Czas pokaże, natomiast w ostatnich miesiącach w Płocku było tyle zamieszania, że trudno patrzyć w tej chwili na Wisłę jako na klub, który powalczy o górną połowę tabeli. W gabinetach chaos, na boisku przeciętność, a na trybunach – spadająca frekwencja. Choć po przerwie na kadrę pójdzie ona pewnie w górę. Na derby Mazowsza przyjedzie tam bowiem Legia.

Piotr Tubacki


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się