Kurs na ekstraklasę
W Niecieczy szybko otrząsnęli się po spadku i są na najlepszej drodze do elity. W sobotę Bruk-Bet jedzie do nieprzewidywalnego beniaminka ze Skierniewic.
Do takich obrazków kibice Bruk-Betu w tym sezonie zdążyli się już przyzwyczaić. Fot. Marta Badowska/PressFocus
Z tak długiej reprezentacyjnej przerwy w ekipie Bruk-Betu za bardzo się nie cieszyli. Spadkowicz wygrał przed nią trzy mecze z rzędu i z przymusowej pauzy zapewne nie był szczęśliwy. Po dziewięciu kolejach z dorobkiem 16 punktów zajmuje 2. miejsce, ustępując jedynie sensacyjnemu liderowi z Grodziska Mazowieckiego. - Ze względu na fakt, że tak dobrze graliśmy przed tą przerwą, daliśmy zawodnikom trochę oddechu. Pierwsze siedem dni było dla piłkarzy, aby mogli pobyć trochę z rodzinami, zresetować głowy, odpocząć. Zawodnicy z nową energią wrócili na zgrupowanie w Woli Chorzelowskiej, którego zwieńczeniem był sparing z Cracovią, zakończony wynikiem 3:2. Wygrana z przedstawicielem ekstraklasy cieszy, tym bardziej że musieliśmy „wyciągać” wynik. To zawsze podnosi morale – mówi nam wiceprezes Bruk-Betu, Rafał Wisłocki.
Stać ich na jeszcze więcej
Czy z miejsca, w którym znajduje się drużyna po 1/4 sezonu w klubie są zadowoleni? - Z dorobku punktowego na pewno tak, ale z gry stać nas na troszkę więcej. Z dużymi nadziejami przystępujemy do najbliższych spotkań, bo gdy wszyscy kontuzjowani zawodnicy do nas wrócą, to trener będzie miał ból głowy, na kogo postawić. Cieszymy się, że wracają do zdrowia ci, którzy mają być liderami zespołu, jak Rafał Kurzawa czy Kamil Zapolnik. Przeżywaliśmy trudny moment na początku, gdy kilku zawodników było kontuzjowanych. Ten czas pozwolił nam jednak wykreować innych bohaterów. W pewnym momencie Dominik Biniek czy Wojciech Jakubik przejęli funkcję liderów ofensywy. Młodzi pokazują, że można się u nas fajnie rozwijać – kontynuuje przedstawiciel Termaliki.
Wszyscy strzelają
Najwięcej, bo aż 6 goli w tym sezonie ma na koncie Zapolnik (miał lekki uraz, ale w sobotę powinien być gotowy na 45 minut), któremu na razie dorównać może jedynie Artur Szach z Lechii. W ostatnich meczach strzelanie w Niecieczy rozłożyło się jednak na wielu zawodników. Trzy punkty z Odrą Opole (1:0) zapewnił Słoniom Damian Hilbrycht, wcześniej o wygranych ze Stalą Mielec (2:1) zadecydowały gole Miłosza Kozika oraz Zapolnika, a prestiżowy oraz mający wiele podtekstów triumf 2:1 z Lechią Gdańsk (już zdegradowany Bruk-Bet w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu wygrał z Gdańszczanami, pociągając ich za sobą) zapewniły trafienia Jakubika oraz Krzysztofa Kubicy.
Nieprzewidywalny beniaminek
W sobotę drużyna trenera Marcina Brosza pojedzie szukać punktów do Skierniewic. Jeszcze kilka miesięcy temu oba kluby dzieliły aż dwie klasy. - Unia jest nisko w tabeli, ale to zespół, który potrafi mocno zaskoczyć, szczególnie w meczach z potentatami. Potrafiła wygrać choćby z liderem, co pokazuje, że jest nieobliczalna. Jest tam wielu młodych, odważnych zawodników, nierzadko wyszukanych w niższych ligach, a do tego kilku doświadczonych oraz interesujący trener, który od lat się rozwija, a w Unii złapał swój moment – chwali najbliższego rywala i Kamila Sochę Wisłocki.
Celem Bruk-Betu może być tylko powrót do ekstraklasy, choć na tym etapie sezonu w Niecieczy zdecydowanie wolą unikać tego tematu. - Oczywiście, że chcemy walczyć o czołowe lokaty. Ta liga jednak jest bardzo nieprzewidywalna, złapanie serii jest w niej trudne. Kilka drużyn będzie bardzo mocnych, jak choćby Lechia z którą wygraliśmy, ale ona będziesię rozpędzać. Miedź czy Arka również bardzo chcą ekstraklasy – kończy wiceprezes klubu z Niecieczy.
Mariusz Rajek