Łapu, capu
CZWARTA TERCJA - Włodzimierz Sowiński
Marcin Horzelski zapowiadał zakończenie kariery sportowej, ale dał się jeszcze namówić na grę w THL. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Trudno po pierwszej kolejce ligowej wyciągać daleko idące wnioski, bo na pewno będziemy jeszcze świadkami wielu zwrotów akcji. Niestety, jedno już wiemy - o czym byłem przekonany przed inauguracją. Działalność na łapu, capu nigdy nie przynosiła dobrych efektów i we wtorkowy wieczór mieliśmy tego najlepszy przykład.
Będziemy mieli dziesięć drużyn w Tauron Hokej lidze – obwieścił z dumą prezes PZHL, Krzysztof Woźniak. Owszem, bardzo się ucieszyłem, że 19-krotny mistrz Polski, Podhale Nowy Targ, powraca do ekstraligi. Trochę znam nowotarskie środowisko i wiem co w nim się dzieje. Po decyzji o utworzeniu miejskiej sportowej spółki rozpoczął się wyścig o stanowisko prezesa. Kandydatów było kilku, niektórzy z bogatą przeszłością hokejową, ale nie spełniali warunków regulaminu konkursowego. Dopiero 20 sierpnia rada nadzorcza wskazała, że szefem zostanie Wojciech Śniegowski. Można było więc zacząć działać oficjalnie. Trener Andrzej Świstak wraz ze współpracownikami mógł zacząć treningi, ale drużyny w tak krótkim czasie się nie stworzy.
Efekt? Spodziewany! Porażka Szarotek 1:10 w Tychach, a mogła być znacznie wyższa. Żal mi młodych hokeistów, którym przyszło stawiać czoło obrońcom tytułu mistrzowskiego, bo nie są przygotowani na występy na takim szczeblu. Owszem, seniorski hokej w Nowy Targu trzeba było uratować, ale... Czy nie lepiej byłoby w ramach utworzonej sportowej spółki wystartować z drużyną w 1. lidze i powoli ją odbudowywać?
Wedle działaczy to bzdurne rozumowanie, bo przecież liczy się tu i teraz, czyli dziesięć drużyn w THL-u, dlatego twórca(y) tego pomysłu lansował(li) go z uporem maniaka. Teraz będziemy oglądać żałosne widowiska z udziałem Szarotek i ich sromotne porażki. Najlepsi, wytrawni ligowcy zacierają ręce z radości, bo ich mecze z udziałem Podhala to świetna okazja do poprawiania... statystyk. Przecież przy liczbie goli i asyst nie będzie zapisane, że wiele z nich uzyskano z zespołem Nowego Targu.
Nie ilość, lecz jakość – powtarzam od wielu, wielu lat. Cóż by się stało, gdyby w tym sezonie wystartowało osiem czy dziewięć drużyn, bo jest jeszcze STS Sanok Sokół? A no nic! Głosami o kadłubowej lidze nie należałoby się przejmować, ale uchronilibyśmy młodych zawodników przed traumą. Wielu z nich po tym sezonie może zadać pytanie: czy warto kontynuować hokejową przygodę? Na przestrzeni kilku ostatnich lat mamy wiele przykładów rezygnacji młodych hokeistów z czynnego uprawiania sportu.
Nic to, działacze są dumni i mają satysfakcję, że mamy 10-zespołową ligę, jednak to nie ma nic wspólnego z rozwojem tej dyscypliny...