Łasy na oklaski
KOMENTARZ „SPORTU” - Michał Knura
Przez lata z pewnym niedowierzaniem obserwowałem, jak jeden z towarzyszy rozmów w strefie mieszanej wyrasta na jedną z kluczowych postaci w klubie ze 120-letnią tradycją. Kariera Filipa Trubalskiego była niecodzienna, choć nie bez precedensu – wszak Tomasz Marzec, odwołany we wtorek dyrektor krakowskiego ZIS-u, w Wiśle Płock też przebył drogę od pracownika marketingu do fotela prezesa.
Nie mam jednoznacznej oceny pracy Trubalskiego. Nie powiem, że jego zwolnienie to skandal, ale nie rzucę też „lepiej późno niż wcale”. W ostatnich latach trudno było zresztą sprecyzować, za co konkretnie odpowiadał – z czym zgadzało się wielu znanych mi kibiców Pasów. Zrzucanie jednak wszystkiego, co złe dzieje się w Cracovii na jednego człowieka, to wielki absurd. Klub po prostu potrzebował kozła ofiarnego, a że prezes Murat Colak za Trubalskim nie przepadał, Turek upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu: zadowolił środowisko kibiców i pozbył się z gabinetów człowieka, z którym nie było mu po drodze.
Obydwie strony Błoń wiele dzieli, ale łączy jedno: sternicy Wisły i Cracovii uwielbiają, gdy się o nich mówi. A jeszcze bardziej, gdy bije się im brawo.
Po zwolnieniu Trubalskiego Colak zgarnął w sieci falę lajków i zachwytów. Vox populi znów został wysłuchany, prezes kupił sobie chwilę świętego spokoju. To człowiek wyjątkowo łasy na oklaski. Odkąd wszedł na świecznik, skrupulatnie podlizuje się głośnym grupom kibicowskim. Zaczął od słynnego tematu działki na Cichym Kąciku i ataku na Elżbietę Filipiak, grając przy tym postacią Jana Pawła II. Wykrzyczał ciężkie oskarżenia, po czym siedział cicho jak mysz pod miotłą. A kiedy grupka internetowych hejterów po raz kolejny zażądała odebrania mi akredytacji prasowej, był pierwszy, który z gorliwością pospieszył z realizacją tego pomysłu.
Rządzenie pod dyktando tłumu i kupowanie czasu tanią popularnością to jednak niebezpieczna gra. Prezes Colak na początku swoich rządów został zbesztany pod sektorem i szybko wyciągnął z tego lekcję: z pewnymi środowiskami lepiej nie zadzierać. Problem w tym, że granica między szukaniem dobrych relacji z kibicami a daniem wejść sobie na głowę jest niezwykle cienka. Kibice coraz głośniej żądają odejścia trenera Bartosza Grzelaka, którego dotąd Colak mocno bronił. Czy on będzie następny?
Prezes Cracovii, Murat Colak, po raz kolejny „zapunktował” u głośnych grup kibicowskich. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus