Łatwo skóry nie sprzedali

Wisła Płock potrzebowała dogrywki, by wyrzucić za burtę pucharowych rozgrywek pierwszoligową Puszczę Niepołomice.

Said Hamulić pięknym strzałem otworzył wynik meczu. Fot. Piotr Matusewicz/ Press Focus

Przy prowadzeniu 1:0 goście nie wykorzystali rzutu karnego. Trener Adam Majewski żałował, że drużyny musiały rozegrać dodatkowe 30 minut.

Płocki klub był pisany Niepołomiczanom w tej edycji pucharu. W poprzedniej rundzie zagrali na wyjeździe z jego rezerwami i wygrali 2:0. Gospodarze liczyli na powtórkę z ekstraklasowym zespołem. W grudniu 2018 roku – już pod wodzą Tomasza Tułacza – Puszcza ograła Nafciarzy przed własną publicznością 3:1 i awansowała do ćwierćfinału.

Debiutant sprokurował rzut karny

Tamto spotkanie pamięta reprezentujący Puszczę nieprzerwane od niemal dziewięciu lat pomocnik Konrad Stępień, który wczoraj zaczął na ławce. Jak w pucharze bywa, trenerzy chcieli dać szansę piłkarzom rzadziej grającym w ekstraklasie i mocno pomieszali w składach. Po dużo głębsze rezerwy, młodych zawodników, sięgnął trener Puszczy. Tomasz Tułacz dał szansę oficjalnego debiutu w drużynie środkowemu obrońcy Szymonowi Gawłowi. 

Nafciarze dużo częściej atakowali lewą stroną boiska i po podaniach w pole karne mieli trzy wyborne szanse na objęcie prowadzenia. Zmarnowali je i bezbramkowy remis utrzymywał się do 29 minuty. Wtedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niepilnowany przewrotką popisał się Said Hamulić i było 0:1.

Chwilę wcześniej po raz pierwszy odezwali się kibice gości. Może tego brakowało, by Nafciarze wcześniej trafili do siatki? Kilka minut później Wisła mogła zrobić duży krok w stronę awansu. W polu karnym doszło do starcia piłkarzy z numerami 44 – Gaweł ciągnął za koszulkę Przemysława Misiaka i otrzymał żółtą kartkę. Do piłki na 11. metrze podszedł Fabian Hiszpański, wybrał prawy dolny róg bramkarza, ale jego strzał obronił Wiktor Kowal. 

Drugi gol też ładny

Kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy kilku centymetrów zabrakło Igorowi Pieprzycy. Syn prezesa Puszczy uderzył z dystansu i trafił w poprzeczkę. Trener Tułacz czuł, że można powalczyć o remis i napsuć krwi faworytowi. Wpuścił więc trzech podstawowych ofensywnych zawodników.

Po zmianie szansę na podwyższenie mieli Płocczanie, a potem pierwszoligowiec ruszył do ataku. W 83 minucie kibice Puszczy mieli powody do dużej radości. Wisła zaatakowała, w polu karnym Kowala piłkarze z Niepołomic wyłuskali piłkę i przeprowadzili kontratak. Nie wszyscy zawodnicy gości wracali odpowiednio szybko, by przerwać tę akcję. Olaf Korczakowski przebiegł z piłką dłuższy dystans i podał do Bartosza Kurzei, a ten uderzył między nogami bramkarza. W doliczonym czasie Amarildo Gjoni zagrał wzdłuż bramki, na dalszym słupku znalazł się Konrad Kasolik i gdyby poszedł w „w ciemno” prawdopodobnie byłoby 2:1.

Sędzia zarządził dogrywkę, a w niej obrońca doznał kontuzji. Na początku drugiej części gości uszczęśliwił rezerwowy Samuel Akere. Ładnie przymierzył z dystansu i piłka wpadła tuż przy słupku. Duży błąd popełnił Felipe Nascimento, który główkował do rywala w newralgicznym miejscu.

Michał Knura

◼ Puszcza Niepołomice – Wisła Płock pd. 1:2 1:1 (0:1, 1:1)

0:1 – Hamulić, 29 min, 1:1 – Kurzeja, 83 min, 1:2 – Akere, 109 min

PUSZCZA: Kowal – Szabaciuk, Gaweł (46. Kasolik, 96. Iwao), Piekarski, Wołowiec – Pieprzyca (88. Stępień), Jaworski (64. Nascimento) – W. Kamiński (64. Trubeha), O. Gerstenstein (64. Gjoni), Korczakowski – Kurzeja. Trener Tomasz TUŁACZ.

WISŁA: Leszczyński – Misiak, M. Kamiński, Flis (99. Kościelecki) – Kuczko (92. Błaszkiewicz), Pomorski, Savvidis, Kun (46. Gallapeni) – Hiszpański (71. Rogelj), Jurić (99. Silva), Hamulić (77. Akere). Trener Adam MAJEWSKI.

Sędziował Wojciech Myć (Włodawa). Widzów 1000. Żółte kartki: Wołowiec, Kasolik – Flis, Savvidis, Hiszpański.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się