Lech wraca na szczyt

Mistrzowie Polski przerwali passę Legii i zostali nowym liderem!

Gest Palmy mogliby pokazać pomocnikowi kibice Lecha. Fot. Weronika Morciszek/PressFocus

Ostatnie spotkanie pomiędzy Legią a Lechem skończyło się wysokim zwycięstwem Poznaniaków (4:0). Od tego czasu Wojskowi nie doznali porażki w lidze, a tamta rywalizacja miała miejsce w kwietniu! – Dosyć często w tych dużych meczach Lech zawodzi: porażka z Górnikiem w ekstraklasie, przegrane w Lidze Europy. Może i tym razem będzie tak samo? – zastanawiał się dosyć uszczypliwie trener Marek Papszun. Tym razem szkoleniowiec nie miał racji!

Połowa bez szału

Rywalizacja rozpoczęła się jednak od kontuzji Mikaela Ishaka, który już po kilku minutach musiał opuścić boisko. Pierwsza groźna sytuacja była jednak po strzale innego Szweda z Lecha. Leo Bengtsson próbował z rzutu wolnego, ale jego uderzenie obiło słupek.

Ten moment zmobilizował gospodarzy, którzy zaczęli przeważać. Próby legionistów były jednak zbyt słabe, żeby pokonać Mateusza Lisa, który jednak cały czas musiał zachowywać czujność, ponieważ rywale mieli wyraźną przewagę. Goście odpowiedzieli jedynym celnym strzałem autorstwa Pablo Rodrígueza. Generalnie jednak szału w pierwszej połowie nie było.

Palma zrobił psikusa!

Druga połowa rozpoczęła się niemrawo z obu stron, ale postanowił rozkręcić ją Patrik Walemark. Szwedzki skrzydłowy przeprowadził rajd, minął kilku zawodników i zagrał do Bengtssona, a ten dograł jeszcze płasko do Yannicka Agnero. Iworyjczyk nie pomylił się i zdobył swoją drugą bramkę z rzędu, a trzecią w tym sezonie.

Bramka wyrównująca wisiała jednak w powietrzu. Kamil Piątkowski po rzucie rożnym uderzył w słupek, a Rafał Augustyniak z dystansu sprawdził czujność Lisa. W końcu Wojskowi wcisnęli piłkę do siatki. Wprowadzony Bogdan Wjunnyk wykorzystał dobre zgranie i strzałem głową przełamał rękawice golkipera Kolejorza.

Lechici wyprowadzili jednak jeszcze jedną skuteczną kontrę. Michał Gurgul przedarł się na połowę Legii, podał do Daniela Håkansa, a ten świetnie dograł do Luisa Palmy, który dał mistrzom Polski zwycięską bramkę! Tym samym passa Wojskowych, wynosząca 15 spotkań bez porażki, zakończyła się tak, jak rozpoczęła, czyli od porażki z Lechem.

Miłosz Cebo

OCENA MECZU⭐⭐⭐

◼ Legia Warszawa – Lech Poznań 1:2 (0:0)

0:1 – Agnero, 57. min (asysta Bengtsson), 1:1 – Wjunnyk, 75. min (głową, asysta Augustyniak), 2:1 – Palma, 87. min (asysta Håkans)

LEGIA: Hindrich 4 – Piątkowski 4, Augustyniak 5, Çeçili 3 – Wszołek 4 (46. Vinagre 4), Urbański 4 (85. Szymański niesklas.), Kapustka 4, Chodyna 3 (67. Fukuda 5) – Ševčík 5 (67. Wjunnyk 6), Zjawiński 4, Adamski 4 (29. Szczepaniak 5). Trener: Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Brkić, Arreiol, Kuchta, Reca, Çolak, Arsenić.

LECH: Lis 7 – Pereira 4, Skrzypczak 5, Yegbe 4, Gurgul 4 – Murawski 4, Kozubal 4 (81. Berggren niesklas.) – Walemark 5 (67. Palma 6), Rodríguez 4 (67. Jagiełło 4), Bengtsson 6 (67. Håkans 6) – Ishak niesklas. (14. Agnero 6). Trener: Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Obremski, Pruchniewski, Bartczak, Szymczak, Janyszka.

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock) – 5. Sędzia VAR: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów: 27 410. Czas gry: 97 min (49+48). Żółte kartki: Wszołek (15. faul), Kapustka (71. faul) – Yegbe (60. faul), Bengtsson (66. faul).

MÓWIĄ LICZBY
LEGIA  LECH
56  posiadanie piłki 44
17  strzały 11
9  strzały celne  5
9  rzuty rożne  5
15  faule 12
2  spalone  0
2  żółte kartki 2

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się