Legia goni

Wygrał lider z Zabrza, wygrał Lech, zwyciężyli też wojskowi. Co do Wisły, to na wyjazdach wciąż nie potrafi grać.

Bramkarz Wisły Marcel Łubik nie powstrzymał Rafała Adamskiego (nr 9) i Legii. Fot. Leszek Szymański/PAP

Trener legionistów Marek Paszun chce chyba zostać selekcjonerem reprezentacji Polski. W niedzielnym klasyku z Białą Gwiazdą wstawił w podstawowym składzie aż dziewięciu rodzimych graczy! Do tego jeszcze nagrodzony przed spotkaniem przy Łazienkowskiej statuetką za tytuł młodzieżowca września Jakub Żewłakow siedział na ławce rezerwowych.

Już pierwsze minuty pokazały, że mecz będzie otwarty, bo raz atakowali jedni, raz drudzy. W pierwszej połowie widzieliśmy aż 9 celnych uderzeń, pięć w wykonaniu miejscowych, cztery gości. Szansę miał Julius Ertlthaler, celnie uderzali Frederico Duarte i Marko Bożić, ale reprezentant Rumunii w bramce wojskowych, Otto Hindrich, nie dawał się zaskoczyć. To beniaminek z Krakowa w pierwszym fragmencie spotkania sprawiał lepsze i konkretniejsze wrażenie. Tymczasem przed końcem 20 minuty było już 1:0  dla miejscowych. Piłkę odbitą głową przez Kacpra Dudę uderzył Łukasz Zjawiński i mógł się cieszyć z efektownego trafienia nr 4 w tym sezonie. – To moja najładniejsza bramka w ekstraklasie – cieszył się po spotkaniu. To trafienie ustawiło wszystko.        

Po przerwie Biała Gwiazda starała się odrobić stratę, nie miała jednak pomysłu na sforsowanie solidnej defensywy warszawskiego zespołu. Strzelali Rodado, Bożić (dwa razy), ale bez efektu. Mecz w ogóle zrobił się brzydszy, bo pojawiło się więcej fauli, były kartki. W 70. minucie było po wszystkim. Rezerwowy Żewłakow odebrał piłkę Jamesowi Igbekeme, pognał na bramkę, zagrał do Rafała Adamskiego, a ten huknął pod poprzeczkę tak, że Marcel Łubik ponownie musiał wyciągać futbolówkę z siatki.   

Beniaminkowi z Krakowa nie idzie na wyjazdach. Z pięciu meczów w delegacji trzy przegrał, do tego dwa remisy. Jest za to nie do zatrzymania przy Reymonta, gdzie wszystko rozstrzyga na swoją korzyść. Legia wygrała i nie dała odjechać dwóm swoim największym przeciwnikom: Górnikowi i Lechowi.  

(zich)

OCENA MECZU⭐⭐⭐

◼ Legia Warszawa – Wisła Kraków 2:0 (1:0)

1:0 – Zjawiński, 18 min (bez asysty), 2:0 – Adamski, 70 min (asysta Żewłakow)  

LEGIA: Hindrich 6 – Piątkowski 6, Augustyniak 7, Deziel Jr 6 – Wszołek 5 (90. Reca niesklas.), Szymański 5 (68. Urbański 3), Kapustka 5 (74. Arreiol niesklas.), Chodyna 5 – Zjawiński 7, Szczepaniak 3 (46. Żewłakow 4; 90. Sevcik niesklas.), Adamski 6. Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Brkić, Arsenić, Colak.

WISŁA: Łubik 5 – Giger 5, Grujcić 5, Uryga 5, Krzyżanowski 6 – Bożić 6 (75. Mikulec niesklas.), Duda 5, Igbekeme 5 (75. Meseguer niesklas.), Ertlthaler 6 (85. Pławiński niesklas.), Duarte 4 (61. Lelieveld 3) – Rodado 5. Trener Mariusz JOP. Rezerwowi: Neugebauer, Biedrzycki, Carbo, Kutwa, Maisonneuve.

Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław) – 5. Sędzia VAR - Bartosz Frankowski (Toruń). Czas gry - 95 min (45+50). Widzów 26395. Żółte kartki: Szczepaniak (28. faul) – Duda (51. faul), Uryga (57. faul), Rodado (66. faul), Grujcić (80. faul).

 

MÓWIĄ LICZBY
LEGIA WISŁA K. 
50  posiadanie piłki  50
15  strzały  14
8  strzały celne  7
5  rzuty rożne 3
1  spalone  0
13  faule  16
1  żółte kartki  4

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się