Lider na zero
Jak mecz Motoru z Górnikiem to 0:0. Tak było w marcu w Lublinie, tak było i w sobotę.
Aktywny Kamil Lukoszek w starciu z solidnie prezentującym się w tyłach Josemą. Fot. Wojtek Jargiło/PAP
Słupek i poprzeczka
W 8 minucie po zagraniu Petra Federico po dobrym strzale z dystansu zza pola karnego w słupek trafił debiutujący w podstawowym składzie zabrzan Duńczyk Malthe Hojholt. Zaraz potem świetne długie podanie Josemy do Maksyma Chłania, a ten z kilku metrów obił w poprzeczkę! Pech Górników i szczęście gospodarzy, którzy w pierwszych minutach nie mieli wiele do powiedzenia, dając się całkowicie zdominować drużynie trenera Michala Gasparika.
Z czasem lublinianie otrząsnęli się i zaczęli atakować, przejmując inicjatywę. Po trzech kolejnych porażkach z rzędu Motor w końcu chciał zaliczyć jakąś punktową zdobycz. Z dystansu próbował Mbaye Ndiaye, swojej szansy szukał Karol Czubak. Do przerwy to miejscowi mieli na koncie więcej celnych uderzeń na bramkę niż Górnik, było 2 do 0 w tym elemencie. Poprzeczka i słupek to przecież strzały niecelne.
W końcówce pierwszej połowy nerwowo. Z powodu urazu barku boisko musiał opuścić Ivo Rodrigues, żółtą kartkę zobaczył też kontestujący decyzje arbitra Mariusz Misiura. W ogóle ostatnie minuty, to więcej fauli, szarpaniny z obu stron niż płynnej gry. Tak też niestety było i potem…
Słabo i nieciekawie
Z upływającymi minutami wyglądało to tak, że lublinianie coraz lepiej, a piłkarze z Zabrza coraz gorzej. Mocno starał się były „Górnik” Kamil Lukoszek, szarżował prawą stroną Ndiaye. Lider nie potrafił przejąć inicjatywy, a jak już była sytuacja, to nie potrafił się wstrzelić Chłań. W 65 minucie daleko poza swoim polem karnym interweniował Gasper Tratnik, który wybił piłkę, ale i staranował rezerwowego Erika Prekopa. Prowadzący mecz Paweł Malec nie bardzo wiedział co zrobić, jaką decyzję podjąć. Ostatecznie zdecydował się na… rzut sędziowski.
W 80 minucie kolejna długa przerwa, bo sędzia Malec zastanawiał się - był karny dla Górnika czy nie, ostatecznie siedzący za monitorem Paweł Gryckiewicz nie dopatrzył się żadnego przewinienia. Mecz był słaby, a Górnicy nie przypominali zespołu, który w ostatnich tygodniach wygrywał na wyjeździe spotkanie za spotkaniem. Ostatecznie więc podział punktów.
(zich)
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Motor Lublin – Górnik Zabrze 0:0
MOTOR: Tratnik 5 – Lukoszek 6 (90+8. Meyer niesklas.), Bereszyński 5, Bartos 5, Luberecki 5 – Ndiaye 5 (72. Lopes niesklas.), Bourhane 4, Simon 5, Rodrigues 3 (34. Łęgowski 4), Aiko 4 (72. Ronaldo niesklas.) – Czubak 4. Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Popa, Plavotic, Akatau, Haxha, Santos, Tall, Posmyk, Gregorski.
GÓRNIK: Schulze 5 – Saczek 5, Janicki 5, Josema 6, Zmrzly 5 – Peter 5 (82. Inoussa niesklas.), Hojholt 6, Kubicki 5, Urbański 5 (71. Benardo niesklas.), Chłań 5 (82. Ikia Dimi niesklas.) – Antiste 4 (63. Prekop 2). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Loska, Warczak, Bochniewicz, Liseth, Donio, Sadilek.
Sędziował Paweł Malec (Łódź) – 5. Sędzia VAR Patryk Gryckiewicz (Toruń). Czas gry 100 min (47+58). Widzów 10427. Żółte kartki: Rodrigues (22. faul), Bartos (90+2. faul) – Janicki (48. faul), Antiste (53. faul), Ikia Dimi (90+2. faul).
GŁOS TRENERÓW
Michal GASPARIK: - Widać było, że chłopaki grają o zwycięstwo, biegali, byli aktywni, mieli więcej odbiorów i pokazali, że są bardzo mocni. Zabrakło jednak skuteczności i tego możemy żałować. Czasami potrzeba trochę szczęścia. Trudno gra się na wyjazdach, tym bardziej, że widziałem ambicję Motoru, jego moc z przodu i szybkość napastników, ale nie pozwoliliśmy im stworzyć poważniejszego zagrożenia.
Mariusz MISIURA: - Nie jesteśmy oczywiście zadowoleni ze zdobycia tylko jednego punktu, ale musimy go szanować, bo graliśmy z zespołem dysponującym wysokiej jakości zawodnikami, z zespołem, który wygrał ostatnie cztery mecze i pokonał mistrza Polski. Muszę jednak podkreślić, że w naszej szatni nie ma osoby, która akceptuje miejsce w tabeli, które zajmujemy i wierzę, iż to jeszcze przyniesie pozytywne efekty.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| MOTOR | GÓRNIK | |
| 46 | posiadanie piłki | 54 |
| 14 | strzały | 13 |
| 3 | celne | 2 |
| 2 | rzuty rożne | 3 |
| 0 | spalone | 4 |
| 14 | faule | 10 |
| 2 | żółte kartki | 3 |
Nie będzie rekordu
Na początku rozgrywek 2026/27 Górnicy wygrali na wyjazdach cztery spotkania z rzędu, bo triumfowali w Radomiu, Częstochowie, Krakowie i Kielcach. Dodając do tego zwycięstwo w 33. kolejce poprzedniego sezonu z Wisłą w Płocku, to tych wygranych było pięć z rzędu. Gdyby w sobotę udało się wygrać w Lublinie, to Górnik wyrównałby rekord swoich sześciu kolejnych wygranych w ligowych rozgrywkach „w delegacji”. Taką serię zabrzanie zanotowali w 1957 i 1966 roku. Pomogło to w wywalczeniu odpowiednio pierwszego i siódmego mistrzostwa Polski. Jak będzie teraz okaże się w maju przyszłego roku.
(zich)