Łzy rozpaczy
Martyna Dołęga, nasza najlepsza obecnie sztangistka, doznała kontuzji i na mistrzostwach świata nie została sklasyfikowana.
Przy ataku na 103 kg nic nie zapowiadało dramatu Martyny Dołęgi... Fot. IWF
PODNOSZENIE CIĘŻARÓW
Dam z siebie wszystko, idę po swoje – zapowiadała dzień przed startem w chińskim Ningbo Martyna Dołęga. Ważąca mniej niż 69 kg sztangistka LKS-u EkoSport Siedlce była jedyną z ośmiorga reprezentantów Polski zakwalifikowanych do finałowej grupy A. Wysoka dyspozycja w ostatnich tygodniach – w połowie października w albańskim Durres zdeklasowała konkurencję, zostając młodzieżową mistrzynią Europy – pozwalała wierzyć, że podczas pierwszych zawodów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich w 2028 roku ugruntuje sobie pozycję w ścisłej czołówce.
– Cieszy mnie, że już teraz moje wyniki są na wysokim poziomie. Jestem na dobrej drodze do spełnienia marzeń. W najbliższych miesiącach czeka mnie jednak dużo pracy, ponieważ konkurencja nie śpi – mówiła Martyna, zapominając dodać, że ma dopiero 21 lat. Złoto okraszone rekordami życiowymi i Polski – 232 kg (104+128) – na tegorocznych mistrzostwach Europy seniorek w Batumi, dałoby 2., a na zeszłorocznych mistrzostwach świata w Forde 6. miejsce. To jednak tylko dywagacje, bo każdy start jest inny, każdy ma swoją historię, nie wszystko można przewidzieć... – Już w pierwszych podejściach planuję zadysponować duże obciążenia, a poprawienie życiówek oraz zaliczenie wszystkich prób sprawią, że do domu wrócę z uśmiechem i poczuciem dobrze wykonanej roboty – mówiła dla „Sportowych Faktów” zawodniczka, której tata Marcin, brązowy medalista olimpijski z Pekinu i trzykrotny mistrz globu w kategorii 105 kg, a dziś jej osobisty trener, założył uzyskanie przez córkę 242 kg.
Martyna musiała więc zacząć wysoko (zgodnie z regulaminem suma pierwszych podejść nie mogła być niższa 222 kg) i tak też zrobiła. Wyrwanie 100 i 103 kg pozwoliło zaatakować rekordowe 105 kg. Sztanga dynamicznie poszła nad głowę, ale nie została zblokowana i spadła za plecy. Dołęga solidnie odczuła szarpnięcie, a upadając na pomost, momentalnie złapała się za prawy łokieć. Przykro było patrzeć, jak się zwija i wyje z bólu, a następnie w towarzystwie lekarki, taty, trenerki reprezentacji Pauliny Szyszki ze łzami rozpaczy w oczach przemieszcza się do sali rozgrzewki. Tam została otoczona opieką, a kontuzja okazała się na tyle poważna (łokieć solidnie spuchł), że z rywalizacji w podrzucie zawodniczkę wycofano. Pech ogromny... Na razie trudno wyrokować, czy uraz dotyczy mięśnia, kości czy ścięgien.
W niezwykle emocjonującej kategorii rywalki do kąta odstawiła zdecydowana faworytka, Kuk Hyang Song z Korei Północnej. Ogromną przewagę nad swą rodaczką Suk Ri obrończyni tytułu przypieczętowała poprawieniem o 1 kg (rwanie i podrzut) i o 2 kg (dwubój) własnych rekordów świata.
KOBIETY
Kat. 69 kg: 1. Kuk Hyang Song (Korea Płn.) 275 kg (122+153), 2. Suk Ri (Korea Płn.) 259 kg (112+147), 3. Julieth Rodriguez (Kolumbia) 245 kg (109+136); Martyna Dołęga doznała kontuzji przy ataku na 105 kg i nie została sklasyfikowana.
Marek Hajkowski