Magia Pottera
Szwedzi rozpływają się nad swoim selekcjonerem, dzięki któremu Blagult wreszcie wstają z kolan.
Harry Potter rzucał czary różdżką. Grahamowi Potterowi wystarczy palec. Fot. PAP/EPA
SZWECJA
Rok temu ekipa ze Skandynawii zajmowała 43. miejsce w rankingu FIFA, będąc tylko dwie lokaty wyżej nad swoim najgorszym położeniem w dziejach (z roku 2015). Wtedy objął ją Graham Potter – i uczynił magię. Szwedzi wspinają się w zestawieniu i podczas obecnego zgrupowania zaliczyli jeden z największych awansów na świecie! Skoczyli o trzy miejsca w górę, na 34. lokatę, prześcigając m.in. zsuwającą się Polskę. – Przyszedł opanowany, z poczuciem bezpieczeństwa i to wpłynęło na grupę – chwalił kapitan drużyny Victor Lindeloef.
Na piedestale
Może skromnie, ale w pełni zasłużenie Szwecja wygrała 1:0 w Bukareszcie z Rumunią. To zdecydowanie najlepsza drużyna „polskiej” grupy w Dywizji B Ligi Narodów, wyraźny faworyt do awansu do elity rozgrywek. Świetnych nazwisk w ich zespole nie brakuje. Aż 15 graczy obecnej kadry gra w ligach TOP 5. Jednak poprzedni selekcjoner, słynny duński eksreprezentant Jon Dahl Tomasson, nie potrafił tego poukładać. Dokonał tego dopiero Potter, którego nazwisko wywyższane jest na piedestał w niemal każdym miejscu szwedzkiego światka medialnego. – Wykonał świetną robotę – dodał Lindeloef. – Jest różnica między reprezentacjami a klubami. Nie ma tyle czasu. Trzeba mądrze zorganizować wszystko wokół, by piłkarzom było jak najłatwiej – wyjaśniał kumpel klubowy Matty'ego Casha z Aston Villi. – Fakt, że poszło tak szybko, może wynikać też z tego, że wyszliśmy z trudnego okresu. Tak się dzieje, gdy w zespole panuje zła energia, a wokół jest negatywna atmosfera. Jeśli przychodzisz i osiągasz wyniki, dostarczasz świeżego powietrza – przedstawił obrazowo Lindeloef.
Dyrektor nie rozumie
Ale żeby nie było za kolorowo... nawet Szwedzi, którym idzie znakomicie, mają pewne zgrzyty! Oberwało się dyrektorowi sportowemu Blagult Kimowi Kallstroemowi... który źle zrozumiał przepisy UEFA i przekazał zespołowi błędne informacje. Po pokonaniu Rumunii bowiem zawodnicy zaczęli mówić, że fajnie byłoby wygrać grupę, awansować do Dywizji A i trafić do pierwszego koszyka w eliminacjach Euro. Sęk jednak w tym... że nie ma takiej możliwości. Tą otrzyma 12 najlepszych z 16 drużyn obecnej Dywizji A. – Po prostu błędnie to zinterpretowaliśmy – przyznał Kallstroem.
Za dużo gada!
Z kolei szwedzkich kibiców podzielił pomocnik Hugo Larsson. 22-latek po owocnym okresie w Eintrachcie Frankfurt przeniósł się do Fulham, gdzie łapie swoje minuty. Z Rumunią wszedł z ławki, realizował założenia, ogólnie zagrał nieźle. Tamtejsza opinia publiczna jest jednak jak polskie społeczeństwo w polityce – pół na pół. Jedni twierdzą, że obecność Larssona w kadrze jest obowiązkowa, inni... że w ogóle nie powinno go w niej być. Na mundial nie pojechał, co też było dyskusyjne. A jaki problem mają z nim ludzie? Podobno... dużo gada i nie szczypie się w język. – Zawsze dużo mówiłem. Jedni to lubili, inni nie. A ja po prostu postawiłem na siebie i robiłem to, na co mam ochotę. Ludzie mogą wtedy myśleć, co chcą, ato dzieli opinie – wyjaśnił Larsson, dodając, że... nie zamierza się zmieniać.
Piotr Tubacki