Mają nad czym pracować

Po przegranym spotkaniu z Pogonią Gliwiczanie przyznają, że zbyt łatwo dali sobie strzelić gole.

Jakub Czerwiński po porażce wyliczał błędy zespołu. Było ich zdecydowanie za dużo. Fot. Mateusz Sobczak / PressFocus

PIAST GLIWICE

Na czterech meczach zakończyła się zwycięska passa Piasta, w której Gliwiczanie strzelili dziesięć goli, a sami nie stracili ani jednego. Pogromcą piłkarzy trenera Daniela Myśliwca okazała się Pogoń, która bezwzględnie wykorzystała ich błędy w obronie.

Na radarze rywali

Nikt w Gliwicach nie ukrywał rozczarowania takim wynikiem. Tym bardziej że na ewentualne odkucie się po porażce trzeba czekać długie trzy tygodnie. – Uważam, że zrobiliśmy wystarczająco dużo, żeby co najmniej podzielić się punktami. Widocznie nie zrobiliśmy jednak wystarczająco dużo, żeby ten scenariusz się ziścił – mówił po spotkaniu trener Myśliwiec.

Szkoleniowcowi wtórował Jakub Lewicki, który sam miał udział przy jedynym golu dla Gliwiczan. Wtedy trafienie dawało jednak remis 1:1. Lewy obrońca dobrze dograł w pole karne, a Samuel Ntamack wykorzystał podanie od kolegi i płaskim strzałem pokonał Valentina Cojocaru. – Zabrakło nam systematyczności i spokoju po stracie piłki. Szkoda, bo mieliśmy dobrą serię, aczkolwiek możemy być zadowoleni z tego, co mamy – mówił 21-latek.

Po spotkaniu w serwisie społecznościowym X właściciel Portowców Alex Haditaghi potwierdził, że Lewicki znalazł się niedawno na radarze klubu i została za niego złożona propozycja. Być może Pogoń wróci w przyszłości do tego tematu, tym bardziej że kontrakt defensora wygasa na koniec czerwca 2027 roku.

Źli na siebie

Ofensywna siła Piasta, która była w poprzednich spotkaniach, zniknęła w niedzielnym starciu. Co gorsze Gliwiczanie popełnili proste błędy w defensywie, które nie zdarzały im się poprzednio. Pierwsza bramka to uderzenie przewrotką Jordiego Sancheza, który został w polu karnym bez krycia. Z kolei druga, to szybkie prostopadłe podanie Paula Mukairu do Darko Czurlinova, który wyszedł sam na sam z Domenem Grilem.

– Jestem zły na to, w jaki sposób dzisiaj traciliśmy bramki. Na pewno do przemyślenia i poprawienia. Przy drugim golu straciliśmy piłkę i byliśmy zbyt daleko od siebie – przyznał kapitan Jakub Czerwiński, który jednocześnie zaznaczył, że podobało mu się, jak zespół dążył do wyrównania po straconej bramce. 35-latek zauważył, że to zespół rywali nie pozwolił napędzić się jego kolegom z ofensywnych formacji. – Muszę pochwalić Pogoń, bo byli przygotowani na naszą grę. To jak zacięcie i przede wszystkim skutecznie bronili, to jest w głównej mierze ich zasługa – powiedział defensor.

Trener Myśliwiec przyznał na konferencji, że więcej zastrzeżeń ma do pierwszego trafienia Pogoni. – Bardziej żal mi pierwszej bramki. Drugą jestem w stanie sobie trochę bardziej wytłumaczyć. Przy pierwszej Pogoń nie była w stanie nam jakoś zagrozić. Dobrze odbudowaliśmy linię obrony, był skuteczny blok, piłka akurat kozłem trafiła do zawodnika, który na granicy linii pola karnego wykonał przewrotkę – zauważył szkoleniowiec.

Sparing w przerwie

Po rywalizacji z Portowcami zawodnicy Piasta dostali kilka dni wolnego. Zarówno Jakub Lewicki, jak i Jakub Czerwiński zgodnie przyznali, że przede wszystkim wykorzystają ten czas, żeby faktycznie odpocząć trochę od piłki.

Dla trenera Myśliwca ma być to czas przeanalizowania dotychczasowego okresu. Z kolei 2 października Gliwiczanie mają rozegrać sparing z Wisłą Kraków, z którą już rywalizowali w ekstraklasie i wygrali 4:3. – To jest też przerwa dla nas, dla sztabu, żeby podsumować pewien okres i podjąć decyzję, na czym bardziej się skupić, żeby odnosić więcej zwycięstw. Wisła Kraków będzie ciekawym sparingpartnerem do poprawienia różnych niedociągnięć – zakończył 40-letni szkoleniowiec.

Miłosz Cebo

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się